- Chłopaki, przecież to jest brat Ulki - powiedziała Paula
- Jesteś pewna? - zapytał Febo
- Tak, to jego widziałam w szpitalu. Ale tych dwóch nie poznaję. Ten starszy to chyba ich ojciec - powiedziała, przyglądając się trójce mężczyzn
- Wiecie co? Poczekajmy może zaraz przestaną się kłócić. Wówczas może spróbujemy pogadać z tym młodym chłopakiem i dowiedzieć się czegoś o Uli - powiedział Marek
Tak też uczynili. Przez otwarte okno w samochodzie mogli coś nie coś usłyszeć
- Jeśli coś jej znowu zrobisz zobaczysz pójdę z tym na policję - mówił najmłodszy z trójki mężczyzn
- Co ty możesz. Weź zajmij się lepiej sobą i tą swoją dziunią - odezwał się Dąbrowski
- Nie mów tak o Kindze - odparł
- Posłuchaj młody nie wpieprzaj się do naszego życia. Dobrze ci radzę - odparł Dąbrowski i chwiejnym już krokiem udał się na popijawę
- Teściu idziesz też? - zapytał
- Jasne - odparł i poszedł w ślad za swoim zięciem
Jasiek chciał jeszcze coś powiedzieć, ale wiedział iż to nie ma sensu. Machnął tylko ręką i ruszył do domu. Przecież ktoś musi zająć się małą Beatką. A jak było widać tatuś nie garną się do tego i całą odpowiedzialność zrzucił na Jaśka. Ula dużo im pomagała.
Wysiedli z samochodu i podeszli do młodego Cieplaka.
- Dzień dobry - przywitali się jednocześnie z młodym chłopakiem
- Dzień dobry, a państwo do kogo - odpowiedział, i po chwili zapytał
- Szukamy Uli Cieplak - odpowiedziała Paulina
- Ula już nie nazywa się Cieplak ale Dąbrowska - padło z ust Jaśka. Marek poczuł się tak jakby dostał czymś w głowę.
- Wszystko stracone, przepadło - rozpaczliwie rozmyślał
- A czy możemy się z nią zobaczyć. Jesteśmy jej znajomymi ze studiów. O przepraszam nie przedstawiliśmy się - rzekła Paulina i zaczęła ich przedstawiać - ja jestem Paulina, to Aleks, a to Marek - to co zaprowadzisz nas do niej? - zapytała
Jasiek popatrzył na przybyłych i przez chwilę zastanawiał się czy powinien im pokazać gdzie mieszka Ula.
- A może ci ludzie będą mogli jej pomóc. Bo ja już nie mam pojęcia co robić - pomyślał
-Dobrze pokażę gdzie mieszka Ula. Ale najpierw muszę coś państwu powiedzieć. A może dzięki wam uda się ją uwolnić z tego małżeństwa i od jej męża. Ona teraz leży w domu i nie wygląda najlepiej - mówił Jasiek. Widać było, że chłopak bardzo obawia się o swoją siostrę i martwi.
Marek słuchał tego co mówi ten chłopak i zastanawiał się o czym mówi ten chłopak. W końcu odezwała się Paulina
- Posłuchajcie to może ja tam pójdę najpierw sama i zobaczę co i jak
- Masz rację. Idź, a my tu na ciebie poczekamy - rzekł Aleks. I on był w szoku po tym co usłyszał od brata Uli
Zaprowadził pannę Febo do domu Uli.
- Proszę tu jest siostra - mówił otwierając drzwi do jednego z pokoi
Widok jaki ukazał się jej oczom był przerażający. Jakaś stara kanapa, zniszczony i wysłużony segment. A do tego wszystkiego Ula, która leżała skulona jakby z bólu.
- Ula masz gościa - rzekł Jasiek podchodząc do niej i delikatnie szturchając za ramię.
Ula otworzyła oczy, a przed nią stała Paulina Febo.
- Dzień dobry Ula. Pamiętasz mnie? - mówiła ściszonym głosem
Ta tylko skinęła głową, że tak. By po chwili syknąć z bólu i nie móc złapać porządnie oddechu. Paulina długo nie myśląc, zawołała Marka i Aleksa aby jej pomogli.
- Ula co ci jest? Co cię boli. Wytrzymaj zaraz zabierzemy cię stąd - mówiła Febo
W tym czasie do pokoju weszli wraz z Jaśkiem.
- Chłopaki trzeba ją zabrać do szpitala - mówiła przejęta
Marek przez moment stał jak wmurowany. Nie mógł uwierzyć, że można być tak brutalnym i to wobec kobiety. W końcu się otrząsnął i wraz z Aleksem delikatnie starali się przenieś ją do samochodu i niezwłocznie jechać z nią do szpitala. Ona protestowała mówiąc
- Nic mi nie jest. Za kilka dni mi przejdzie - wiedzieli, że mówi tak ze strachu, obawy.
Kiedy to nie pomogła próbowała zasłaniać się, że musi pomóc bratu w opiece nad młodszą siostrą.
Lecz oni zdawali się jej nie słyszeć.
- Jasiu czy to ten jej mąż ją tak pobił - zapytał Marek gdy tylko usadowili ją wewnątrz samochodu.
- Tak. Bo powiedziała mu o rozwodzie. On się wściekł i ją tak pobił odpowiedział młody mężczyzna.
Gdy nagle gdzieś w oddali usłyszeli jakąś głośną dyskusję dwojga ludzi. O ile ten bełkot można nazwać rozmową. Aż w pewnym momencie ujrzeli jak wraca mąż i ojciec Uli.
Dąbrowski mimo upojenia alkoholowego rozpoznał swą żonę siedzącą we wnętrzu Lexusa. Natychmiast doszedł do auta i chciał się dostać do niej. Lecz Aleks z Markiem mu na to nie pozwolili.
- Ulka słyszysz wyjdź z tego auta. Wracaj do domu. Ty podła dziwko ... - krzyczał na cały głos ale nie dane mu było dokończyć bo poczuł silny cios. Po którym upadł na ziemię.
Ula siedziała skulona i zanosiła się płaczem. Przysiadła obok niej Paula i mówiąc, że będzie dobrze.
- Nic nie będzie dobrze - mówiła przez łzy - jeśli ja nie wrócę to on będzie się mścił na moim rodzeństwie - dodała
Cieplak stał nie bardzo wiedząc co się dzieje. Ocknął się dopiero gdy usłyszał sygnał radiowozu policyjnego. Odwróciwszy się na pięcie pospiesznie próbował się udać do domu. Nie chciał mieć nic wspólnego ze stróżami prawa. A zwłaszcza, że był pijany i wiedział czym to może się dla niego skończyć. Całej tej sytuacji przyglądała się również Beatka, którą trzymał na rękach brat.
- Ja chce do Ulci - mówiła mała będąc mocno wystraszona tym wszystkim
Ten podszedł do samochodu i zapytał
- Pani Paulino, czy może wejść do środka Beatka?
- Oczywiście. Chodź usiądziesz sobie obok Uli - odparła Febo i zabrała małą z rąk Jaśka
Ta natychmiast chciała się przytulić do Uli.
W tym czasie policjanci próbowali się dowiedzieć co się tu wydarzyło. Po krótkiej rozmowie funkcjonariusze postanowili Dąbrowskiego zabrać na izbę wytrzeźwień. Natomiast Marek, Aleks i Paulina mieli się stawić na komendzie w Rysiowie w poniedziałek rano. W końcu przez nikogo już nie zatrzymywani Marek wraz z Aleksem i Ulą pojechali do szpitala w Warszawie na ul. Banacha. Paulina miała poczekać na zamówioną taksówkę i wraz z rodzeństwem Uli dotrzeć również do szpitala.
To wtedy też zrodził się pomysł aby zabrać te dzieciaki do siebie do czasu aż Ula nie wydobrzeje.
- Jasiu posłuchaj mam pewien pomysł. Mianowicie może do czasu gdy Ula nie wydobrzeje zatrzymacie się wraz z Beatką u mnie? Co o tym sądzisz? - spytała młodego Cieplaka
- Ale my nie chcemy robić nikomu kłopotu - odparł zgodnie z prawdą
- Ależ to żaden kłopot - rzekła
- No dobrze. Tylko będę musiał zabrać kilka naszych rzeczy z domu - odpowiedział po chwili zastanowienia się nad tą propozycją.
I tak jak Paulina miała jakieś nie jasne przekonanie co do Uli i jej życia. Tak teraz Jasiek miał jakieś dziwne przeczucie, że przyjazd tej trójki może coś zmieni w życiu Uli ale i może jego oraz Beatki.
Pobiegł do domu zostawiając małą z panną Febo i zaczął pakować ich rzeczy. Gdy do jego pokoju wszedł wściekły Józef. Miał on do syna pretensje o to co się wydarzyło dzisiaj pod ich domem.
- To nie moja wina, że Bartek to podły drań. A ci ludzie to przyjaciele Uli. Przyjechali ją odwiedzić i zastali to co zastali. Ale może to i dobrze. Może oni jej pomogą się uwolnić od tej parszywej świni - krzyczał do ojca. Po czym minął go i z torbą pełną rzeczy jego i małej siostrzyczki ruszył do wyjścia.
- A gdzie ty się wybierasz gówniarzu? - zaciekawił się Cieplak senior
- Tam gdzie wraz z Beti będziemy mieć ciszę i spokój. A ty wraz z tym Dąbrowskim możesz nawet zapić się. Nie interesuje mnie to - odpowiedział ojcu
Ten zdawał się nawet i zadowolony, że zostanie sam. Wreszcie nie będzie musiał słuchać marudzenia, wiecznego płaczu tego bachora, przez którego zmarła jego ukochana żona. Tak właśnie myślał o małej Beatce Józef. Według niego Magda zmarła przez ten poród. Na nic zdawały się tłumaczenia znajomych, rodziny, że cóż może być winne to małe dziecko.
CDN...
piątek, 13 kwietnia 2018
piątek, 6 kwietnia 2018
KOPCIUSZEK-INNA BAJKA część IV
- Nie wiem co się dzieje z Ulą. Ja wyjechałem zaraz po uzyskaniu dyplomu do Anglii. Kilka razy próbowałem się z nią skontaktować. Ale bez powodzenia - tłumaczył Maciek
- A czy możesz mi podać jej adres - prosiła - Ja wiem jak to wygląda. Ale mam jakieś złe przeczucia. I jestem pewna, że to ją widziałam w tym szpitalu - mówiła
- Przecież mówisz, że byłaś i powiedzieli ci, że nie było i nie ma pacjentki z jej nazwiskiem - odparł
- Maciek ja wiem co widziałam. Proszę pomóż mi. Jeśli się okaże to tylko moim złym przeczuciem dam spokój - prosiła, nie dając się przekonać, iż może się myli
- No dobrze. Ula mieszka Rysiów 8 - odpowiedział i podał adres - ale mam prośbę jak się czegoś dowiesz daj mi znać - poprosił pannę Febo Maciek. W jakimś sensie ta rozmowa zasiała w nim ziarenko niepewności co do tego, co się dzieje z Ulą. Jego rodzice wyjechali wraz z nim. I to też dlatego nie miał żadnych wieści co się tam dzieje.
Po tej rozmowie miała zamiar tam jechać choćby zaraza. Lecz postanowiła porozmawiać jeszcze z Markiem i może udało by się go namówić aby z nią pojechał. Umówiła się z nim na następny dzień u niego.
- To co cię do mnie sprowadza - zapytał po tym jak usiedli przy ławie z filiżankami parującej kawy
- Marek chciałam abyś mi pomógł coś sprawdzić - powiedziała dość tajemniczo
- Pomóc? A co mianowicie masz na myśli? - dopytywał
- Chodzi o Ulę - mówiła - ja wiem, że w tym szpitalu widziałam właśnie ją - dodała widząc zdziwioną minę Marka
- Jaką znowu Ulę. Paula co ty wymyślasz - mówił Dobrzański, nie bardzo rozumiejąc o czym, a raczej o kim mówi Febo
- Jak to jaka Ula, Ula Cieplak - odparła stanowczo
- To nie była moja... to znaczy to nie była ona - odparł nieco zmieszany, że jego dawno skrywany sekret ujrzał światło dzienne
- Jak to twoja? To wy byliście razem? - pytała zdziwiona Paulina. Owszem Marek od jakiegoś czasu nie spotykał się z żadną kobietą. Ale też powtarzał
- Mam jeszcze czas
- Nie, nie byliśmy razem. Lecz bardzo tego chciałem - odparł
- To dlaczego nie spróbowałeś? Przecież to była taka fajna dziewczyna. No owszem może niezbyt urodziwa ale za to inteligentna, dobra. A i sądzę, że wystarczyło by gdyby tylko zmienić jej garderobę, okulary zastąpić modniejszymi albo nawet i soczewkami i stała by się pięknością. Wiesz przecież jak mawia Pshemko - nie ma brzydkich kobiet, są tylko nie modnie ubrane - mówiła
- Paula ale ja to wiem. Dla mnie ona była piękna, a zwłaszcza te jej oczy. Oczy, które widziałem wiele razy we śnie. Wiedziałaś, że kolorem przypominały lazurowe niebo? I kiedy już się odważyłem aby wyznać jej, a raczej poprosić aby została moją dziewczyną coś lub ktoś mi przeszkodził.
To było podczas ostatniego naszego spotkania krótko przed egzaminami. Spotkaliśmy się aby mi jeszcze wytłumaczyła jakieś zagadnienia. Później zaprosiłem ją na kawę wiesz do tej małej knajpki w pobliżu uczelni. Chciałem również się z nią rozliczyć. Wówczas chwilę rozmawialiśmy. Opowiedziała mi jak jest jej ciężko. Że teraz po ukończeniu studiów nie wie co dalej. Sądziła iż ze swoim wyglądem szybko nie znajdzie pracy. Wtedy też powiedziała mi jak jest im ciężko. O tym jak jej ojciec wpadł w alkoholizm. Podobno kiedyś był całkiem inny. Ale śmierć jej mamy była przyczyną tego jakim się stał. Mówiła mi o walce o przetrwanie każdego dnia. Wspominała o swoim rodzeństwie. Później ja jej opowiedziałem o firmie. Wpadłem nawet na pomysł aby zaproponować jej pracę u nas. Już miałem jej wyznać co do niej czuję. Lecz zadzwonił jej telefon i po nim powiedziała, że musi wracać do domu. Później nastał czas egzaminów. Ona jak zawsze swoje zdawała w terminie zerowym - mówił, a z jego oczu bił smutek, żal. Żal, że utracił ją być może na zawsze
- A nie próbowałeś się z nią skontaktować? - dopytywała Paula
- Próbowałem kilka razy do niej zadzwonić. Ale zawsze słyszałem "Abonent poza zasięgiem, albo ma wyłączony telefon". Nie miałem jej adresu - odpowiedział
- No to teraz ja już wiem czemu ty jesteś ciągle sam. Poprostu ty ją cały czas kochasz i czekasz aż może jeszcze się spotkacie - mówiła dumna z siebie Febo. Bo udało jej się odkryć jak to jest naprawdę z Markiem
- Wiesz ja nawet jak jestem w klubie i bawię się z jakąś panną to porównuję je do siebie. Więc chyba jest tak jak mówisz. Chociaż myślę, że to już nie realne. Byśmy mogli być razem - mówił ze spuszczoną głową. Tak jakby się wstydził własnych uczuć.
- Marek ale jeszcze nie wszystko stracone - rzekła. A on spojrzał na nią nie rozumiejąc jej - Ja mam jej adres może ona nadal tam mieszka. Moglibyśmy tam pojechać i sprawdzić - mówiła podekscytowana swoim pomysłem
Umówili się, że w sobotę pojadą. Był co prawda czwartek ale w piątek Marek miał jechać do jednej ze szwalni pod Warszawą i nie mógł tego przełożyć.
Dzięki tej rozmowie poczuł się jakby ktoś zdjął mu z pleców jakiś ciężki głaz.
- Może rzeczywiście nie wszystko jeszcze stracone - pomyślał
W tym samym czasie w Rysiowie rozgrywały się dantejskie sceny.
Ula kolejny raz wysłuchiwała obelg. A jej mąż wiecznie pijany nie szczędził jej wyzwisk i nie raz leciała w jej stronę jego ręka. Przez te niespełna półtora roku trwania ich małżeństwa w szpitalu lądowała kilka razy. Nie raz miała złamaną rękę, sińce pod oczami i to nie tylko z nie wyspania ale od jego pięści. Rozcięty łuk brwiowy czy rozcięta warga. Po każdej takiej awanturze gdy już wytrzeźwiał przepraszał i było kilka dni spokoju. Ale po dwóch góra trzech dniach gehenna zaczynała się od początku. Miała już tego dość. Gdy wróciła ze szpitala w piątkowe popołudnie miała już postanowione, że chce odejść od niego. Ale nie bardzo wiedziała gdzie się uda. Ale i też martwiła się o rodzeństwo. Nadal o nich dbała jak mogła.
- Chcę rozwodu - powiedziała do Bartka gdy po raz kolejny ją pobił. A w sobotni poranek zaczął ją przepraszać.
Lecz to wywołało u niego najpierw szyderczy śmiech, a chwilę później kolejne ciosy i wyzwiska.
- Nie dam ci rozwodu. Jesteś moją żoną i tak pozostanie - wykrzyczał gdy ona skatowana leżała na podłodze
Całą awanturę słyszał Jasiek i chciał tam pójść ale Józef go zatrzymał.
- Nie waż się wtrącać między nich. To jest ich sprawa. Widocznie ona znowu coś zrobiła nie tak - mówił Cieplak
- Jak możesz na to pozwalać. Przecież ona jest twoją córką. A on jest podłą gnidą, która powinna zgnić w pierdlu za to jak ją traktuje - mówił wściekły Jasiek
Gdy tylko zobaczył, że jego szwagier wyszedł z domu natychmiast udał się do Dąbrowskich. To co zastał przeraziło go. Pomógł podnieść się Uli i ułożył na łóżku. Chciał wezwać pogotowie ale ona na to nie pozwoliła.
Około godziny czternastej do firmy wróciła Paulina po spotkaniu z dostawcą dodatków do nowej kolekcji. Będąc już na piątym piętrze usłyszała swojego brata.
- Czy ty jesteś taka głupia ... - krzyczał Aleks na swoją sekretarkę
- Możesz przestać się wydzierać - przerwała mu - co znowu się stało. Nie możesz mówić ciszej. Słychać cię u Władka pięć pięter niżej - dodała
- Ona - wskazał w kierunku skulonej ze strachu kobiety - zgubiła raport, który wczoraj przyniósł mi Marek - rzekł i wszedł do swojego gabinetu. Paula weszła tuż za nim. Spojrzała na biurko, na którym leżały porozrzucane różnego rodzaju papiery. Wzięła do ręki kilka z nich i zaczęła je przeglądać, po czym podała mu jeden z nich mówiąc
- Czy to jest to?
On popatrzył co podała mu siostra i kiwną potwierdzająco głową
- To może byś najpierw tak sprawdził co masz na biurku, a nie oskarżał innych. Zapewne sam to tu położyłeś.
Aleks co się z tobą dzieje. Chodzisz, wrzeszczysz na wszystkich i o wszystko się ich czepiasz. Ja rozumiem, że cierpisz po tym co się stało. Ale to było... - nie dane jej było dokończyć bo Aleks wszedł jej w słowo
- A ty co nie cierpisz? - zapytał
- Tak masz rację też cierpię. Bo kochałam tego drania, mieliśmy się pobrać. Lecz lepiej jak to wyszło teraz niż po ślubie i jak nie daj Boże były by dzieci. Ale czasu też nie cofnę. I to nie jest powód abym na wszystkich wrzeszczała albo się upijała. Widocznie tak miało być - mówiła spokojnie
- I ty mówisz o tym tak spokojnie - dziwił się jej Aleks
- A jak mam mówić. Czy sądzisz, że jak będę dla wszystkich niemiła, nieuprzejma to coś to zmieni, że mój nastrój się poprawi. Wierz mi ale nie - mówiła
Postanowiła poprosić Aleksa aby wraz z nią i Markiem pojechał do Rysiowa. Myślała, że w ten sposób odciągnie go od wiecznego rozpamiętywania tego co się stało.
- A po co ja tam? - pytał
- Może będziesz potrzebny - odparła bez namysłu. Prawdą było, że nie miała żadnego sensownego wytłumaczenia.
Jeszcze wieczorem w piątek Paulina ustaliła dokładną godzinę, o której Marek ma po nią przyjechać.
W sobotę kilka minut przed dziesiątą srebrny Lexus podjechał pod dom Pauliny, z którego wysiadł Aleks wraz z Markiem.
Weszli jeszcze na chwilę czekając na kobietę.
- Słuchajcie może ja jednak zostanę. Po co ja tam jestem potrzebny. Zapewne nic złego się nie dzieje. A Paula sama się nakręciła bo zobaczyła kobietę podobną do Ulki - mówił Febo. Wciąż sądził, iż nie jest im do niczego potrzebny.
- A co masz do roboty. Pewnie wrócisz do siebie i znów się spijesz. I jutro powtórzysz, a w poniedziałek przyjdziesz skacowany do pracy. Aleks nie poznaję cię - mówiła Paula
- A co ci do tego jak spędzę swój wolny dzień - odgryzł się Aleks
- Przestańcie się kłócić. Aleks, Paula ale i nie tylko ona po prostu się o ciebie martwimy. I chcemy dla ciebie jak najlepiej - odparł brunet
- Ale ja nie potrzebuję niczyjego współczucia - odparł zdenerwowany
- Nikt nie mówi o współczuciu. Ale też nie pozwolimy abyś się stoczył. Musisz zacząć żyć. Powinieneś poznać jakąś nową kobietę - odparł Marek
- Jasne, żeby następna mnie oszukiwała i zdradzała. Nie dzięki. Wolę zostać sam. Tak jest najlepiej. Masz tę pewność, że nikt cię nie zrani, nie skrzywdzi, nie oszuka, a przede wszystkim nie zdradzi - mówił Aleks - wiecie pomyślałem sobie, że może powinienem wyjechać na jakiś czas do Włoch - dodał po chwili, gdy mieli już zbierać się do wyjścia
- Może to i nie jest taki zły pomysł. Odpoczął byś i może zapomniał - poparła go Paula, a Marek jej tylko zawtórował.
W końcu z niemalże godzinnym opóźnieniem ruszyli w kierunku Rysiowa.
Każde pogrążone we własnych myślach. Paulina zastanawiała się co zastaną na miejscu i czy jej przypuszczenia się sprawdzą. Marek myślał podobnie. Ale i zastanawiał się czy Ula będzie chciała się z nim spotykać. Natomiast Aleksa myśli były zupełnie inne. On rozmyślał nad własnym życiem i tym jak ono potoczyło się do tej pory, i jak będzie wyglądało w przyszłości. Najpierw śmierć rodziców, później pierwsza nie udana zdrada Julii, a następnie jawna zdrada. I o ile zdawał sobie sprawę, że przed śmiercią rodziców nie był wstanie się uchronić i jej zapobiec. Tak często o zdradę Julii często obwiniał siebie samego.
- Może byłem zbyt mało romantyczny, a może powinienem być bardziej rozrywkowy. No cóż teraz wyjadę na jakiś czas do Mediolanu to może odpocznę - myślał
Po nieco czterdziestu pięciu minutach dotarli na miejsce. Już mieli wysiadać gdy ujrzeli młodego chłopaka kłócącego się z dwoma innymi mężczyznami.
Nie chcieli przeszkadzać więc pozostali w samochodzie
CDN...
- A czy możesz mi podać jej adres - prosiła - Ja wiem jak to wygląda. Ale mam jakieś złe przeczucia. I jestem pewna, że to ją widziałam w tym szpitalu - mówiła
- Przecież mówisz, że byłaś i powiedzieli ci, że nie było i nie ma pacjentki z jej nazwiskiem - odparł
- Maciek ja wiem co widziałam. Proszę pomóż mi. Jeśli się okaże to tylko moim złym przeczuciem dam spokój - prosiła, nie dając się przekonać, iż może się myli
- No dobrze. Ula mieszka Rysiów 8 - odpowiedział i podał adres - ale mam prośbę jak się czegoś dowiesz daj mi znać - poprosił pannę Febo Maciek. W jakimś sensie ta rozmowa zasiała w nim ziarenko niepewności co do tego, co się dzieje z Ulą. Jego rodzice wyjechali wraz z nim. I to też dlatego nie miał żadnych wieści co się tam dzieje.
Po tej rozmowie miała zamiar tam jechać choćby zaraza. Lecz postanowiła porozmawiać jeszcze z Markiem i może udało by się go namówić aby z nią pojechał. Umówiła się z nim na następny dzień u niego.
- To co cię do mnie sprowadza - zapytał po tym jak usiedli przy ławie z filiżankami parującej kawy
- Marek chciałam abyś mi pomógł coś sprawdzić - powiedziała dość tajemniczo
- Pomóc? A co mianowicie masz na myśli? - dopytywał
- Chodzi o Ulę - mówiła - ja wiem, że w tym szpitalu widziałam właśnie ją - dodała widząc zdziwioną minę Marka
- Jaką znowu Ulę. Paula co ty wymyślasz - mówił Dobrzański, nie bardzo rozumiejąc o czym, a raczej o kim mówi Febo
- Jak to jaka Ula, Ula Cieplak - odparła stanowczo
- To nie była moja... to znaczy to nie była ona - odparł nieco zmieszany, że jego dawno skrywany sekret ujrzał światło dzienne
- Jak to twoja? To wy byliście razem? - pytała zdziwiona Paulina. Owszem Marek od jakiegoś czasu nie spotykał się z żadną kobietą. Ale też powtarzał
- Mam jeszcze czas
- Nie, nie byliśmy razem. Lecz bardzo tego chciałem - odparł
- To dlaczego nie spróbowałeś? Przecież to była taka fajna dziewczyna. No owszem może niezbyt urodziwa ale za to inteligentna, dobra. A i sądzę, że wystarczyło by gdyby tylko zmienić jej garderobę, okulary zastąpić modniejszymi albo nawet i soczewkami i stała by się pięknością. Wiesz przecież jak mawia Pshemko - nie ma brzydkich kobiet, są tylko nie modnie ubrane - mówiła
- Paula ale ja to wiem. Dla mnie ona była piękna, a zwłaszcza te jej oczy. Oczy, które widziałem wiele razy we śnie. Wiedziałaś, że kolorem przypominały lazurowe niebo? I kiedy już się odważyłem aby wyznać jej, a raczej poprosić aby została moją dziewczyną coś lub ktoś mi przeszkodził.
To było podczas ostatniego naszego spotkania krótko przed egzaminami. Spotkaliśmy się aby mi jeszcze wytłumaczyła jakieś zagadnienia. Później zaprosiłem ją na kawę wiesz do tej małej knajpki w pobliżu uczelni. Chciałem również się z nią rozliczyć. Wówczas chwilę rozmawialiśmy. Opowiedziała mi jak jest jej ciężko. Że teraz po ukończeniu studiów nie wie co dalej. Sądziła iż ze swoim wyglądem szybko nie znajdzie pracy. Wtedy też powiedziała mi jak jest im ciężko. O tym jak jej ojciec wpadł w alkoholizm. Podobno kiedyś był całkiem inny. Ale śmierć jej mamy była przyczyną tego jakim się stał. Mówiła mi o walce o przetrwanie każdego dnia. Wspominała o swoim rodzeństwie. Później ja jej opowiedziałem o firmie. Wpadłem nawet na pomysł aby zaproponować jej pracę u nas. Już miałem jej wyznać co do niej czuję. Lecz zadzwonił jej telefon i po nim powiedziała, że musi wracać do domu. Później nastał czas egzaminów. Ona jak zawsze swoje zdawała w terminie zerowym - mówił, a z jego oczu bił smutek, żal. Żal, że utracił ją być może na zawsze
- A nie próbowałeś się z nią skontaktować? - dopytywała Paula
- Próbowałem kilka razy do niej zadzwonić. Ale zawsze słyszałem "Abonent poza zasięgiem, albo ma wyłączony telefon". Nie miałem jej adresu - odpowiedział
- No to teraz ja już wiem czemu ty jesteś ciągle sam. Poprostu ty ją cały czas kochasz i czekasz aż może jeszcze się spotkacie - mówiła dumna z siebie Febo. Bo udało jej się odkryć jak to jest naprawdę z Markiem
- Wiesz ja nawet jak jestem w klubie i bawię się z jakąś panną to porównuję je do siebie. Więc chyba jest tak jak mówisz. Chociaż myślę, że to już nie realne. Byśmy mogli być razem - mówił ze spuszczoną głową. Tak jakby się wstydził własnych uczuć.
- Marek ale jeszcze nie wszystko stracone - rzekła. A on spojrzał na nią nie rozumiejąc jej - Ja mam jej adres może ona nadal tam mieszka. Moglibyśmy tam pojechać i sprawdzić - mówiła podekscytowana swoim pomysłem
Umówili się, że w sobotę pojadą. Był co prawda czwartek ale w piątek Marek miał jechać do jednej ze szwalni pod Warszawą i nie mógł tego przełożyć.
Dzięki tej rozmowie poczuł się jakby ktoś zdjął mu z pleców jakiś ciężki głaz.
- Może rzeczywiście nie wszystko jeszcze stracone - pomyślał
W tym samym czasie w Rysiowie rozgrywały się dantejskie sceny.
Ula kolejny raz wysłuchiwała obelg. A jej mąż wiecznie pijany nie szczędził jej wyzwisk i nie raz leciała w jej stronę jego ręka. Przez te niespełna półtora roku trwania ich małżeństwa w szpitalu lądowała kilka razy. Nie raz miała złamaną rękę, sińce pod oczami i to nie tylko z nie wyspania ale od jego pięści. Rozcięty łuk brwiowy czy rozcięta warga. Po każdej takiej awanturze gdy już wytrzeźwiał przepraszał i było kilka dni spokoju. Ale po dwóch góra trzech dniach gehenna zaczynała się od początku. Miała już tego dość. Gdy wróciła ze szpitala w piątkowe popołudnie miała już postanowione, że chce odejść od niego. Ale nie bardzo wiedziała gdzie się uda. Ale i też martwiła się o rodzeństwo. Nadal o nich dbała jak mogła.
- Chcę rozwodu - powiedziała do Bartka gdy po raz kolejny ją pobił. A w sobotni poranek zaczął ją przepraszać.
Lecz to wywołało u niego najpierw szyderczy śmiech, a chwilę później kolejne ciosy i wyzwiska.
- Nie dam ci rozwodu. Jesteś moją żoną i tak pozostanie - wykrzyczał gdy ona skatowana leżała na podłodze
Całą awanturę słyszał Jasiek i chciał tam pójść ale Józef go zatrzymał.
- Nie waż się wtrącać między nich. To jest ich sprawa. Widocznie ona znowu coś zrobiła nie tak - mówił Cieplak
- Jak możesz na to pozwalać. Przecież ona jest twoją córką. A on jest podłą gnidą, która powinna zgnić w pierdlu za to jak ją traktuje - mówił wściekły Jasiek
Gdy tylko zobaczył, że jego szwagier wyszedł z domu natychmiast udał się do Dąbrowskich. To co zastał przeraziło go. Pomógł podnieść się Uli i ułożył na łóżku. Chciał wezwać pogotowie ale ona na to nie pozwoliła.
Około godziny czternastej do firmy wróciła Paulina po spotkaniu z dostawcą dodatków do nowej kolekcji. Będąc już na piątym piętrze usłyszała swojego brata.
- Czy ty jesteś taka głupia ... - krzyczał Aleks na swoją sekretarkę
- Możesz przestać się wydzierać - przerwała mu - co znowu się stało. Nie możesz mówić ciszej. Słychać cię u Władka pięć pięter niżej - dodała
- Ona - wskazał w kierunku skulonej ze strachu kobiety - zgubiła raport, który wczoraj przyniósł mi Marek - rzekł i wszedł do swojego gabinetu. Paula weszła tuż za nim. Spojrzała na biurko, na którym leżały porozrzucane różnego rodzaju papiery. Wzięła do ręki kilka z nich i zaczęła je przeglądać, po czym podała mu jeden z nich mówiąc
- Czy to jest to?
On popatrzył co podała mu siostra i kiwną potwierdzająco głową
- To może byś najpierw tak sprawdził co masz na biurku, a nie oskarżał innych. Zapewne sam to tu położyłeś.
Aleks co się z tobą dzieje. Chodzisz, wrzeszczysz na wszystkich i o wszystko się ich czepiasz. Ja rozumiem, że cierpisz po tym co się stało. Ale to było... - nie dane jej było dokończyć bo Aleks wszedł jej w słowo
- A ty co nie cierpisz? - zapytał
- Tak masz rację też cierpię. Bo kochałam tego drania, mieliśmy się pobrać. Lecz lepiej jak to wyszło teraz niż po ślubie i jak nie daj Boże były by dzieci. Ale czasu też nie cofnę. I to nie jest powód abym na wszystkich wrzeszczała albo się upijała. Widocznie tak miało być - mówiła spokojnie
- I ty mówisz o tym tak spokojnie - dziwił się jej Aleks
- A jak mam mówić. Czy sądzisz, że jak będę dla wszystkich niemiła, nieuprzejma to coś to zmieni, że mój nastrój się poprawi. Wierz mi ale nie - mówiła
Postanowiła poprosić Aleksa aby wraz z nią i Markiem pojechał do Rysiowa. Myślała, że w ten sposób odciągnie go od wiecznego rozpamiętywania tego co się stało.
- A po co ja tam? - pytał
- Może będziesz potrzebny - odparła bez namysłu. Prawdą było, że nie miała żadnego sensownego wytłumaczenia.
Jeszcze wieczorem w piątek Paulina ustaliła dokładną godzinę, o której Marek ma po nią przyjechać.
W sobotę kilka minut przed dziesiątą srebrny Lexus podjechał pod dom Pauliny, z którego wysiadł Aleks wraz z Markiem.
Weszli jeszcze na chwilę czekając na kobietę.
- Słuchajcie może ja jednak zostanę. Po co ja tam jestem potrzebny. Zapewne nic złego się nie dzieje. A Paula sama się nakręciła bo zobaczyła kobietę podobną do Ulki - mówił Febo. Wciąż sądził, iż nie jest im do niczego potrzebny.
- A co masz do roboty. Pewnie wrócisz do siebie i znów się spijesz. I jutro powtórzysz, a w poniedziałek przyjdziesz skacowany do pracy. Aleks nie poznaję cię - mówiła Paula
- A co ci do tego jak spędzę swój wolny dzień - odgryzł się Aleks
- Przestańcie się kłócić. Aleks, Paula ale i nie tylko ona po prostu się o ciebie martwimy. I chcemy dla ciebie jak najlepiej - odparł brunet
- Ale ja nie potrzebuję niczyjego współczucia - odparł zdenerwowany
- Nikt nie mówi o współczuciu. Ale też nie pozwolimy abyś się stoczył. Musisz zacząć żyć. Powinieneś poznać jakąś nową kobietę - odparł Marek
- Jasne, żeby następna mnie oszukiwała i zdradzała. Nie dzięki. Wolę zostać sam. Tak jest najlepiej. Masz tę pewność, że nikt cię nie zrani, nie skrzywdzi, nie oszuka, a przede wszystkim nie zdradzi - mówił Aleks - wiecie pomyślałem sobie, że może powinienem wyjechać na jakiś czas do Włoch - dodał po chwili, gdy mieli już zbierać się do wyjścia
- Może to i nie jest taki zły pomysł. Odpoczął byś i może zapomniał - poparła go Paula, a Marek jej tylko zawtórował.
W końcu z niemalże godzinnym opóźnieniem ruszyli w kierunku Rysiowa.
Każde pogrążone we własnych myślach. Paulina zastanawiała się co zastaną na miejscu i czy jej przypuszczenia się sprawdzą. Marek myślał podobnie. Ale i zastanawiał się czy Ula będzie chciała się z nim spotykać. Natomiast Aleksa myśli były zupełnie inne. On rozmyślał nad własnym życiem i tym jak ono potoczyło się do tej pory, i jak będzie wyglądało w przyszłości. Najpierw śmierć rodziców, później pierwsza nie udana zdrada Julii, a następnie jawna zdrada. I o ile zdawał sobie sprawę, że przed śmiercią rodziców nie był wstanie się uchronić i jej zapobiec. Tak często o zdradę Julii często obwiniał siebie samego.
- Może byłem zbyt mało romantyczny, a może powinienem być bardziej rozrywkowy. No cóż teraz wyjadę na jakiś czas do Mediolanu to może odpocznę - myślał
Po nieco czterdziestu pięciu minutach dotarli na miejsce. Już mieli wysiadać gdy ujrzeli młodego chłopaka kłócącego się z dwoma innymi mężczyznami.
Nie chcieli przeszkadzać więc pozostali w samochodzie
CDN...
czwartek, 29 marca 2018
KOPCIUSZEK-INNA BAJKA część III
ŻYCZY AUTORKA
KOPCIUSZEK-INNA BAJKA część III
Po kilku minutach na SOR dotarł Marek wraz z Pauliną.
- Paula proszę uspokój się. Wszystko będzie dobrze - próbował opanowanym głosem uspakajać ją Marek - chodź poszukamy lekarza i wszystkiego się dowiemy - dodał
Po dotarciu do lekarza przyjmującego Aleksa i rozmowie z nim odetchnęli. Aleks miał naprawdę ogromne szczęście. Skończyło się na złamaniu ręki, potłuczonych żebrach oraz niewielkim wstrząśnieniu mózgu. To wszystko powodowało, że młody pan Febo musiał kilka dni spędzić w szpitalu.
- Doktorze, a czy możemy go zobaczyć - w końcu Paulina z pewnego rodzaju obawą zapytała
- Tak oczywiście. Ale za kilka minut właśnie pacjent ma zakładany gips - odparł medyk
Usiedli przed gabinetem zabiegowym, gdzie opatrywano Aleksa. Gdy nagle usłyszeli dziwny hałas. Młody chłopak około osiemnastu lat z małą dziewczynką na rękach zaczął wołać o pomoc.
- Niech mi ktoś pomoże. Tam w taksówce moja siostra... - mówił zdenerwowany. A raczej krzyczał.
Doszła do niego młoda pielęgniarka, przerywając mu i próbując dowiedzieć się czegoś więcej. Po jego wyjaśnieniach postanowiła zawiadomić lekarza oraz poprosiła sanitariuszy aby pomogli. Przez chwilę oboje obserwowali tę scenę. Gdy w pewnym momencie doszedł do nich Paweł zaalarmowany przez Paulinę. Na jego widok Dobrzański zacisnął tylko pięść. Miał wielką ochotę obić mu gębę. Marek zdawał sobie sprawę, że ten wypadek to jest z jego winy. Powstrzymał się jedynie ze względu na miejsce, w którym się znajdowali. Nie chciał wszczynać tu awantury.
W międzyczasie na noszach wwożono młodą kobietę. Wciąż czekając na Aleksa Paulina odwróciła głowę w kierunku, z którego usłyszała płacz małego dziecka. I wówczas ujrzała ją. Była przekonana, że zna tę kobietę. Chwilę zastanawiała się skąd ona ją zna. Gdy w końcu przypomniała sobie
- Marek, Ula tu jest - powiedziała do Marka
- Ula? Jaka znowu Ula - odpowiedział pytaniem. Owszem w jego życiu była Ula. Ale nie sądził aby mógł ją kiedyś jeszcze spotkać.
- Jak to jaka? Ula Cieplak - odpowiedziała - a to był jej brat i chyba siostra. Pamiętam, że na studiach wspominała, iż ma rodzeństwo
- Ula? Tutaj? Nie to nie możliwe - powiedział
Te wymianę zdań przerwał im policjant zajmujący się sprawą wypadku.
- Przepraszam państwa komisarz Konrad Zaława - przedstawił się wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna - czy państwo są z rodziny pana Febo? - dokończył po przedstawieniu się
- Tak jestem jego siostrą, Paulina Febo to mój narzeczony oraz Marek Dobrzański nasz przyrodni brat - powiedziała panna Febo jednocześnie przedstawiając wszystkich
- Czy już coś wiadomo - odezwał się dotychczas milczący Paweł
- Tak wiemy, że to nie pan Febo jest sprawcą wypadku. Owszem wjechał na skrzyżowanie z dużą prędkością, ale miał już zielone światło. To tamten kierowca nie zastosował się do sygnalizacji świetlnej. Dlatego też również i pan Febo otrzyma mandat - mówił policjant
Ostatnie zdanie zbulwersowało Paulinę. Przecież to nie jej brat był winny wypadkowi. Lecz rzeczowe wyjaśnienie przez funkcjonariusza oraz bezpieczne ramię jakże wiernego narzeczonego pomogło jej się uspokoić. Po skończonej rozmowie z mundurowym całą trójką udali się do sali Aleksa. Widok swego już niebawem niedoszłego szwagra bardzo zirytował Febo
- Co on tu robi? - wysyczał przez zaciśnięte zęby Aleks
- Przyjechał bo go o to poprosiłam - odparła niczego nie świadoma Paula
- Marek nie powiedziałeś jej? -zwrócił się do Marka
- Aleks nie było kiedy. Ten cały wypadek...- zaczął wyjaśniać Marek
- Możecie mi powiedzieć o co chodzi? Czego mi nie powiedziałaś? - weszła mu w słowo Febo
- Porozmawiamy później - odparł junior
Posiedzieli jeszcze kilka minut po czym wyszli ze szpitala. Paulina pożegnała się z Pawłem i umawiając na następny dzień. A sama wraz z Markiem udała się do jej domu.
- Marek możesz mi powiedzieć o co chodziło Aleksowi? -dopytywała w czasie drogi
- Paula powiem ci wszystko jak już będziemy w domu - odpowiedział starając się skupić na drodze.
Podczas gdy Marek próbował skupić się na jeździe tak naprawdę myślał jak ma jej to przekazać. Ona również o tym rozmyślała ale nie tylko to zaprzątało jej myśli. Bo myślała również o tej młodej kobiecie ze szpitala.
Będąc już w domu Paulina zrobiła im kawy i usiadła na wprost Dobrzańskiego i spojrzała na niego z wyczekującym wyrazem twarzy.
Przez dłuższą chwilę zastanawiał się jak ma jej to powiedzieć. Bo przecież jak tu powiedzieć swojej siostrze, przyjaciółce o tym, ze jej wybranek nie jest jej wierny. A tym bardziej, że kobieta, z którą ją zdradza również ma zostać jej rodziną.
- Paula posłuchaj to co mam ci do powiedzenia...Boże jak mam ci to powiedzieć?... - zaczął
- No najlepiej najprościej jak się da - powiedziała
- No ok. Może zacznę od tego, że Aleks wcale nie jest tak do końca bez winy - mówił
- Ale jak to przecież ten policjant mówił, że... - weszła mu w słowo
- Tak wszystko się zgadza. Ale gdyby nie to czego się dowiedział... - zamilknął na sekundę - wyszedł z mojego biura wściekły, lecz ja jak to również zobaczyłem to krew się we mnie zagotowała - mówił
- Na litość boską o czym ty mówisz. Czego się dowiedzieliście - pytała panna Febo, a i nawet w tym momencie nie domyślała się o zdradzie
- Aleks pokazał mi zdjęcia jak Julka go zdradziła. Ale nie to jest najgorsze - mówił
- Nie? A co? - dopytywała. Nie wierząc, że ta po raz kolejny to zrobiła. A tak ponoć bardzo kochała Aleksa
- Ona zdradziła go z... Pawłem - w końcu to powiedział.
- Nie, to nie może być prawda. Przecież planujemy ślub. Nie wierzę. Rozumiesz - mówiła, a pod powiekami zaczęły gromadzić łzy
- To jest najszczersza prawda. Wiesz przecież, że żaden z nas by cię nigdy nie okłamał. U mnie w biurze są zdjęcia. Jak będziesz chciała to ci je jutro pokażę - mówił, jednocześnie tuląc ją do swego boku i próbując uspokoić.
Od tego dnia minęło kilka miesięcy. Rodzeństwo Febo rozstali się ze swymi partnerami. Julia postanowiła wylecieć do Londynu. Paweł jeszcze przez jakiś czas próbował wrócić do Pauli. Lecz ta była nie ugięta.
Ona o dziwo jakoś dość szybko pogodziła się z tym co się wydarzyło albo może udawała. Trudno orzec. Natomiast Aleks zmienił się nie do poznania. W pracy był nie uprzejmy dla wszystkich. Wrzeszczał na każdego kto tylko pojawił się w jego zasięgu. Najbardziej obrywało się głównemu księgowemu Adamowi Turkowi. Jedynie z kim rozmawiał to byli seniorzy Dobrzańscy, Marek, Paulina oraz Sebastian. W domu zaś upijał się. Bywały dni kiedy nawet do pracy przychodził zachwiany. Lecz swoje obowiązki starał się wykonywać sumiennie. Paulina również aby zapomnieć o Pawle uciekała w świat pracy.
Mimo tego wszystkiego panna Febo rozmyślała nad czymś jeszcze innym. Mianowicie jej myśli krążyły wokół tej młodej kobiety. Przywiezionej do szpitala w tym samym dniu co miał wypadek Aleks. Nawet próbowała rozmawiać o tym z Markiem. Ale on twierdził, że to nie możliwe. A ona uparcie twierdziła, że tamta kobieta i Ula Cieplak to ta sama osoba. I miała rację. Tego dnia to właśnie Ulę przywiózł jej brat.
Urszula Cieplak, a raczej od jakiegoś czasu Dąbrowska pochodziła z biednego domu. Jej ojciec alkoholik dosłownie przegrał ją w karty. Grając wraz ze starym i młodym Dąbrowskim. Pani Cieplak nie żyła już od kilku lat i wychowanie rodzeństwa spadło na nią. Mimo licznych domowych obowiązków ukończyła dwa kierunki trudnych studiów. Podczas trwania nauki udzielała korepetycji dzięki temu mogła wyżywić rodzeństwo oraz siebie. Bo rentę, którą otrzymywał ojciec zazwyczaj szła na przelew. Również w tym czasie zdobyła wiele różnych certyfikatów. Znała trzy obce języki. A mimo tego odróżniała się od reszty studentów. Aparat na zębach, okulary ze szkłami jak denka od musztardówek zasłaniające pół twarzy oraz jej ubiór były powodem wielu kpin i niewybrednych żartów. A mimo tego wśród tak wielu słuchaczy na uczelni byli i tacy co doceniali ją. Za jej wiedzę oraz chęć niesienia pomocy innym nie myśląc o sobie. Byli nimi między innymi rodzeństwo Febo, Marek ale i nawet Sebastian. Ula podczas całej swej edukacji miała również swojego najbliższego przyjaciela Maćka Szymczyka. I o ile Aleks z racji, że był starszy oraz Maciek to pozostała trójka często korzystała z pomocy w nauce. Nigdy nie usłyszała od nich złego słowa. A za czas poświęcony aby mogli zrozumieć, nie które zagadnienia uczciwie jej płacili. Kilka razy nawet Paula dawała jej swoje ubrania. Ich kontakty urwały się po tym jak ukończyli szkoły. Mówiąc dokładniej to po otrzymaniu dyplomów przez Ulę.
Podczas studiów kilka razy Paulina zastawała ją płaczącą w toalecie lub na ławce. Lecz nigdy w takich razach nie przeszła obojętnie. Ula te wszystkie docinki w jej kierunku bardzo brała do siebie. Ale czy to jej wina, że są biedni. Jeszcze gdy żyła jej mama jakoś to było. Wtedy gdy było jej smutno czy źle miała komu się wypłakać, wyżalić. A i Józef był innym człowiekiem. Tylko czasami mówiła o sobie i swoich troskach Paulinie. Nawet kiedyś po takiej rozmowie zapytała Pauli dlaczego jej tak pomagają, wspierają. Odpowiedź wydawała się taka oczywista.
- Bo tak nas wychowano - usłyszała wówczas.
To było prawdą, że tak zostali wychowani. Państwo Dobrzańscy uczyli ich od małego aby mieli szacunek do wszystkich począwszy od pani, która sprząta po dyrektora a skończywszy na prezesie. Powtarzano im często
- Żyj tak aby nikt przez ciebie nie płakał
Wzorce jak żyć mieli od zawsze. Krzysztof zawsze odnosił się z szacunkiem do wszystkich pracowników firmy. Potrafił znaleźć czas dla każdego. Helena od lat prowadziła fundację na rzecz chorych i biednych. Z czasem i oni zaczęli udzielać się.
Po uzyskaniu przez Ulę dyplomu Paulina miała przed sobą jeszcze rok. Kilka krotnie starała się skontaktować z Cieplak. Lecz ta jakby rozpłynęła się. A poza numerem telefonu nie miała nic więcej. Z tym że od dnia kiedy odebrała dyplom nawet telefon milczał. Jedyne co było słychać po wybraniu jej numeru to
- Abonent jest poza zasięgiem albo ma wyłączony telefon.
W końcu Febo dała sobie spokój. Aż do teraz. Była święcie przekonana, że wie kogo widziała.
Jednego razu nawet pojechała do szpitala. Ale tam nikt nie słyszał o pacjentce nazwiskiem Cieplak.
Miała jakieś dziwne przeczucie, które nie dawało jej spokoju. Miała jakieś wrażenie iż w jej domu dzieje się coś złego. Kiedyś mówiła o tym Aleksowi ale i on to zbagatelizował.
- Siostra skąd masz pewność, że to ona - pytał
- Wiem. Po prostu wiem. I czuję, że coś jest nie tak - odparła.
Była zła na chłopaków, którzy bagatelizowali to. Ale i zła na siebie samą, że nie wiem co robić. Pewien pomysł posunął jej Sebastian.
- Paula spróbuj skontaktować się z Maćkiem Szymczykiem - podpowiadał jej
- Maćkiem Szymczykiem? - mówiła nie bardzo mogąc sobie przypomnieć. Kto to jest
- Tak z Maćkiem. To był jej przyjaciel i ponoć nawet mieszkali w pobliżu siebie. Ja powinienem mieć do niego jakieś namiary - tłumaczył - o mam - rzekł i zaczął starannie pisać ciąg dziewięciu cyfr na kartce - proszę. Spróbuj z nim pogadać - mówił wręczając jej zapisaną karteczkę.
- Dziękuję - odparła odbierając od Seby numer telefonu.
Po wyjściu z gabinetu przyjaciela niemal natychmiast wybrała numer do Maćka. Lecz nikt nie odbierał. Popołudniu również nie udało się jej skontaktować z Szymczykiem. Za to wieczorem to sam Szymczyk do niej zadzwonił. I po przywitaniu się oraz wyjaśnieniu w jakim celu próbowała się z nim kontaktować. Szymczyk nie potrafił rozwiać jej wątpliwości.
CDN...
KOPCIUSZEK-INNA BAJKA część III
Po kilku minutach na SOR dotarł Marek wraz z Pauliną.
- Paula proszę uspokój się. Wszystko będzie dobrze - próbował opanowanym głosem uspakajać ją Marek - chodź poszukamy lekarza i wszystkiego się dowiemy - dodał
Po dotarciu do lekarza przyjmującego Aleksa i rozmowie z nim odetchnęli. Aleks miał naprawdę ogromne szczęście. Skończyło się na złamaniu ręki, potłuczonych żebrach oraz niewielkim wstrząśnieniu mózgu. To wszystko powodowało, że młody pan Febo musiał kilka dni spędzić w szpitalu.
- Doktorze, a czy możemy go zobaczyć - w końcu Paulina z pewnego rodzaju obawą zapytała
- Tak oczywiście. Ale za kilka minut właśnie pacjent ma zakładany gips - odparł medyk
Usiedli przed gabinetem zabiegowym, gdzie opatrywano Aleksa. Gdy nagle usłyszeli dziwny hałas. Młody chłopak około osiemnastu lat z małą dziewczynką na rękach zaczął wołać o pomoc.
- Niech mi ktoś pomoże. Tam w taksówce moja siostra... - mówił zdenerwowany. A raczej krzyczał.
Doszła do niego młoda pielęgniarka, przerywając mu i próbując dowiedzieć się czegoś więcej. Po jego wyjaśnieniach postanowiła zawiadomić lekarza oraz poprosiła sanitariuszy aby pomogli. Przez chwilę oboje obserwowali tę scenę. Gdy w pewnym momencie doszedł do nich Paweł zaalarmowany przez Paulinę. Na jego widok Dobrzański zacisnął tylko pięść. Miał wielką ochotę obić mu gębę. Marek zdawał sobie sprawę, że ten wypadek to jest z jego winy. Powstrzymał się jedynie ze względu na miejsce, w którym się znajdowali. Nie chciał wszczynać tu awantury.
W międzyczasie na noszach wwożono młodą kobietę. Wciąż czekając na Aleksa Paulina odwróciła głowę w kierunku, z którego usłyszała płacz małego dziecka. I wówczas ujrzała ją. Była przekonana, że zna tę kobietę. Chwilę zastanawiała się skąd ona ją zna. Gdy w końcu przypomniała sobie
- Marek, Ula tu jest - powiedziała do Marka
- Ula? Jaka znowu Ula - odpowiedział pytaniem. Owszem w jego życiu była Ula. Ale nie sądził aby mógł ją kiedyś jeszcze spotkać.
- Jak to jaka? Ula Cieplak - odpowiedziała - a to był jej brat i chyba siostra. Pamiętam, że na studiach wspominała, iż ma rodzeństwo
- Ula? Tutaj? Nie to nie możliwe - powiedział
Te wymianę zdań przerwał im policjant zajmujący się sprawą wypadku.
- Przepraszam państwa komisarz Konrad Zaława - przedstawił się wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna - czy państwo są z rodziny pana Febo? - dokończył po przedstawieniu się
- Tak jestem jego siostrą, Paulina Febo to mój narzeczony oraz Marek Dobrzański nasz przyrodni brat - powiedziała panna Febo jednocześnie przedstawiając wszystkich
- Czy już coś wiadomo - odezwał się dotychczas milczący Paweł
- Tak wiemy, że to nie pan Febo jest sprawcą wypadku. Owszem wjechał na skrzyżowanie z dużą prędkością, ale miał już zielone światło. To tamten kierowca nie zastosował się do sygnalizacji świetlnej. Dlatego też również i pan Febo otrzyma mandat - mówił policjant
Ostatnie zdanie zbulwersowało Paulinę. Przecież to nie jej brat był winny wypadkowi. Lecz rzeczowe wyjaśnienie przez funkcjonariusza oraz bezpieczne ramię jakże wiernego narzeczonego pomogło jej się uspokoić. Po skończonej rozmowie z mundurowym całą trójką udali się do sali Aleksa. Widok swego już niebawem niedoszłego szwagra bardzo zirytował Febo
- Co on tu robi? - wysyczał przez zaciśnięte zęby Aleks
- Przyjechał bo go o to poprosiłam - odparła niczego nie świadoma Paula
- Marek nie powiedziałeś jej? -zwrócił się do Marka
- Aleks nie było kiedy. Ten cały wypadek...- zaczął wyjaśniać Marek
- Możecie mi powiedzieć o co chodzi? Czego mi nie powiedziałaś? - weszła mu w słowo Febo
- Porozmawiamy później - odparł junior
Posiedzieli jeszcze kilka minut po czym wyszli ze szpitala. Paulina pożegnała się z Pawłem i umawiając na następny dzień. A sama wraz z Markiem udała się do jej domu.
- Marek możesz mi powiedzieć o co chodziło Aleksowi? -dopytywała w czasie drogi
- Paula powiem ci wszystko jak już będziemy w domu - odpowiedział starając się skupić na drodze.
Podczas gdy Marek próbował skupić się na jeździe tak naprawdę myślał jak ma jej to przekazać. Ona również o tym rozmyślała ale nie tylko to zaprzątało jej myśli. Bo myślała również o tej młodej kobiecie ze szpitala.
Będąc już w domu Paulina zrobiła im kawy i usiadła na wprost Dobrzańskiego i spojrzała na niego z wyczekującym wyrazem twarzy.
Przez dłuższą chwilę zastanawiał się jak ma jej to powiedzieć. Bo przecież jak tu powiedzieć swojej siostrze, przyjaciółce o tym, ze jej wybranek nie jest jej wierny. A tym bardziej, że kobieta, z którą ją zdradza również ma zostać jej rodziną.
- Paula posłuchaj to co mam ci do powiedzenia...Boże jak mam ci to powiedzieć?... - zaczął
- No najlepiej najprościej jak się da - powiedziała
- No ok. Może zacznę od tego, że Aleks wcale nie jest tak do końca bez winy - mówił
- Ale jak to przecież ten policjant mówił, że... - weszła mu w słowo
- Tak wszystko się zgadza. Ale gdyby nie to czego się dowiedział... - zamilknął na sekundę - wyszedł z mojego biura wściekły, lecz ja jak to również zobaczyłem to krew się we mnie zagotowała - mówił
- Na litość boską o czym ty mówisz. Czego się dowiedzieliście - pytała panna Febo, a i nawet w tym momencie nie domyślała się o zdradzie
- Aleks pokazał mi zdjęcia jak Julka go zdradziła. Ale nie to jest najgorsze - mówił
- Nie? A co? - dopytywała. Nie wierząc, że ta po raz kolejny to zrobiła. A tak ponoć bardzo kochała Aleksa
- Ona zdradziła go z... Pawłem - w końcu to powiedział.
- Nie, to nie może być prawda. Przecież planujemy ślub. Nie wierzę. Rozumiesz - mówiła, a pod powiekami zaczęły gromadzić łzy
- To jest najszczersza prawda. Wiesz przecież, że żaden z nas by cię nigdy nie okłamał. U mnie w biurze są zdjęcia. Jak będziesz chciała to ci je jutro pokażę - mówił, jednocześnie tuląc ją do swego boku i próbując uspokoić.
Od tego dnia minęło kilka miesięcy. Rodzeństwo Febo rozstali się ze swymi partnerami. Julia postanowiła wylecieć do Londynu. Paweł jeszcze przez jakiś czas próbował wrócić do Pauli. Lecz ta była nie ugięta.
Ona o dziwo jakoś dość szybko pogodziła się z tym co się wydarzyło albo może udawała. Trudno orzec. Natomiast Aleks zmienił się nie do poznania. W pracy był nie uprzejmy dla wszystkich. Wrzeszczał na każdego kto tylko pojawił się w jego zasięgu. Najbardziej obrywało się głównemu księgowemu Adamowi Turkowi. Jedynie z kim rozmawiał to byli seniorzy Dobrzańscy, Marek, Paulina oraz Sebastian. W domu zaś upijał się. Bywały dni kiedy nawet do pracy przychodził zachwiany. Lecz swoje obowiązki starał się wykonywać sumiennie. Paulina również aby zapomnieć o Pawle uciekała w świat pracy.
Mimo tego wszystkiego panna Febo rozmyślała nad czymś jeszcze innym. Mianowicie jej myśli krążyły wokół tej młodej kobiety. Przywiezionej do szpitala w tym samym dniu co miał wypadek Aleks. Nawet próbowała rozmawiać o tym z Markiem. Ale on twierdził, że to nie możliwe. A ona uparcie twierdziła, że tamta kobieta i Ula Cieplak to ta sama osoba. I miała rację. Tego dnia to właśnie Ulę przywiózł jej brat.
Urszula Cieplak, a raczej od jakiegoś czasu Dąbrowska pochodziła z biednego domu. Jej ojciec alkoholik dosłownie przegrał ją w karty. Grając wraz ze starym i młodym Dąbrowskim. Pani Cieplak nie żyła już od kilku lat i wychowanie rodzeństwa spadło na nią. Mimo licznych domowych obowiązków ukończyła dwa kierunki trudnych studiów. Podczas trwania nauki udzielała korepetycji dzięki temu mogła wyżywić rodzeństwo oraz siebie. Bo rentę, którą otrzymywał ojciec zazwyczaj szła na przelew. Również w tym czasie zdobyła wiele różnych certyfikatów. Znała trzy obce języki. A mimo tego odróżniała się od reszty studentów. Aparat na zębach, okulary ze szkłami jak denka od musztardówek zasłaniające pół twarzy oraz jej ubiór były powodem wielu kpin i niewybrednych żartów. A mimo tego wśród tak wielu słuchaczy na uczelni byli i tacy co doceniali ją. Za jej wiedzę oraz chęć niesienia pomocy innym nie myśląc o sobie. Byli nimi między innymi rodzeństwo Febo, Marek ale i nawet Sebastian. Ula podczas całej swej edukacji miała również swojego najbliższego przyjaciela Maćka Szymczyka. I o ile Aleks z racji, że był starszy oraz Maciek to pozostała trójka często korzystała z pomocy w nauce. Nigdy nie usłyszała od nich złego słowa. A za czas poświęcony aby mogli zrozumieć, nie które zagadnienia uczciwie jej płacili. Kilka razy nawet Paula dawała jej swoje ubrania. Ich kontakty urwały się po tym jak ukończyli szkoły. Mówiąc dokładniej to po otrzymaniu dyplomów przez Ulę.
Podczas studiów kilka razy Paulina zastawała ją płaczącą w toalecie lub na ławce. Lecz nigdy w takich razach nie przeszła obojętnie. Ula te wszystkie docinki w jej kierunku bardzo brała do siebie. Ale czy to jej wina, że są biedni. Jeszcze gdy żyła jej mama jakoś to było. Wtedy gdy było jej smutno czy źle miała komu się wypłakać, wyżalić. A i Józef był innym człowiekiem. Tylko czasami mówiła o sobie i swoich troskach Paulinie. Nawet kiedyś po takiej rozmowie zapytała Pauli dlaczego jej tak pomagają, wspierają. Odpowiedź wydawała się taka oczywista.
- Bo tak nas wychowano - usłyszała wówczas.
To było prawdą, że tak zostali wychowani. Państwo Dobrzańscy uczyli ich od małego aby mieli szacunek do wszystkich począwszy od pani, która sprząta po dyrektora a skończywszy na prezesie. Powtarzano im często
- Żyj tak aby nikt przez ciebie nie płakał
Wzorce jak żyć mieli od zawsze. Krzysztof zawsze odnosił się z szacunkiem do wszystkich pracowników firmy. Potrafił znaleźć czas dla każdego. Helena od lat prowadziła fundację na rzecz chorych i biednych. Z czasem i oni zaczęli udzielać się.
Po uzyskaniu przez Ulę dyplomu Paulina miała przed sobą jeszcze rok. Kilka krotnie starała się skontaktować z Cieplak. Lecz ta jakby rozpłynęła się. A poza numerem telefonu nie miała nic więcej. Z tym że od dnia kiedy odebrała dyplom nawet telefon milczał. Jedyne co było słychać po wybraniu jej numeru to
- Abonent jest poza zasięgiem albo ma wyłączony telefon.
W końcu Febo dała sobie spokój. Aż do teraz. Była święcie przekonana, że wie kogo widziała.
Jednego razu nawet pojechała do szpitala. Ale tam nikt nie słyszał o pacjentce nazwiskiem Cieplak.
Miała jakieś dziwne przeczucie, które nie dawało jej spokoju. Miała jakieś wrażenie iż w jej domu dzieje się coś złego. Kiedyś mówiła o tym Aleksowi ale i on to zbagatelizował.
- Siostra skąd masz pewność, że to ona - pytał
- Wiem. Po prostu wiem. I czuję, że coś jest nie tak - odparła.
Była zła na chłopaków, którzy bagatelizowali to. Ale i zła na siebie samą, że nie wiem co robić. Pewien pomysł posunął jej Sebastian.
- Paula spróbuj skontaktować się z Maćkiem Szymczykiem - podpowiadał jej
- Maćkiem Szymczykiem? - mówiła nie bardzo mogąc sobie przypomnieć. Kto to jest
- Tak z Maćkiem. To był jej przyjaciel i ponoć nawet mieszkali w pobliżu siebie. Ja powinienem mieć do niego jakieś namiary - tłumaczył - o mam - rzekł i zaczął starannie pisać ciąg dziewięciu cyfr na kartce - proszę. Spróbuj z nim pogadać - mówił wręczając jej zapisaną karteczkę.
- Dziękuję - odparła odbierając od Seby numer telefonu.
Po wyjściu z gabinetu przyjaciela niemal natychmiast wybrała numer do Maćka. Lecz nikt nie odbierał. Popołudniu również nie udało się jej skontaktować z Szymczykiem. Za to wieczorem to sam Szymczyk do niej zadzwonił. I po przywitaniu się oraz wyjaśnieniu w jakim celu próbowała się z nim kontaktować. Szymczyk nie potrafił rozwiać jej wątpliwości.
CDN...
piątek, 23 marca 2018
KOPCIUSZEK-INNA BAJKA część II
Krótkie przypomnienie części pierwszej
Marek Dobrzański i Aleks Febo to dwaj wiceprezesi domu mody. Zostają nimi po tym jak Krzysztof Dobrzański musi zrezygnować z pracy. Są również przyrodnimi braćmi. Oprócz nich jest jeszcze Paulina Febo rodzona siostra Aleksa, a przyrodnia dla Marka. Tworzą grupę przyjaciół, do której w trakcie studiów dołącza Sebastian Olszański. W międzyczasie Aleks poznaje Julię Sławińską i zostają parą.
Publikacja pierwszej części 29.09.2017
KOPCIUSZEK-INNA BAJKA część II
Febo do Włoch wylecieli już w piątkowe wczesne popołudnie. W drodze na lotnisko towarzyszyła im Julia. Lecz myślami była zupełnie gdzie indziej. Można by rzec, że ten wyjazd Aleksa był jej na rękę. Ten cały wolny czas, czas bez Aleksa już sobie dobrze zaplanowała. I nie miała zamiaru z tego rezygnować. Pożegnała się z nimi tuż przed odprawą i jak tylko znikli jej z oczu wyszła z lotniska udając się na postój taksówek.
W sobotni wieczór w jednym z Warszawskich klubów umówiło się dwóch przyjaciół. To miał być relaks po całym tygodniu pracy. Chcieli odpocząć i się zabawić. I tak właśnie Marek wraz z Sebastianem spędzali czas. Siedzieli przy jednym ze stolików popijając drinka i rozmawiając.
- Marek spójrz tam - blondyn wskazał dłonią w stronę bufetu - Czy to nie jest Julia? - dodał
Brunet spojrzał w kierunku wskazanym przez przyjaciela. I nie mógł uwierzyć w to co widzi. Julia już dobrze wstawiona kleiła się do jakiegoś gościa. Ci dwaj długo nie myśląc podeszli do tej dwójki.
- Julia co ty tu robisz? - zapytał młody Dobrzański. Lecz ton jego głosu nie wróżył niczego dobrego
- Marek, Sebastian pozwólcie, że wam przedstawię to jest... - nie dane jej było dokończyć
- Nie interesuje nas kto to jest. Pytałem co tu robisz - mówił coraz bardziej zdenerwowany Marek
- No cóż, bawię się. Nie widać - mówiła Sławińska, którą w dalszym ciągu obejmował jakiś typ
W końcu młody Dobrzański wraz z Sebastianem wyprowadzili wręcz siłą pijaną dziewczynę z klubu. Olszański pomógł ją jeszcze wsadzić do taksówki i pożegnał się z Markiem. Który to miał zamiar ją odstawić do domu. W głowie miał mętlik. Istna gonitwa myśli. Nie wiedział co począć. Zastanawiał się czy mówić o tym całym wydarzeniu Aleksowi czy nie.
- Przecież Aleks tak bardzo ją kocha. Ona podobno jego również. No to dzisiaj pokazała jak bardzo - myślał
Będąc na miejscu zapłacił za kurs i zaprowadził pijaną Julię do domu. Gdy tylko znaleźli się w środku jej zachowanie wobec Marka było co najmniej nie stosowne.
- Julia co ty robisz? - mówił zaskoczony junior
- Cii... przecież Aleksa nie ma. On wraca dopiero w poniedziałek - mówiła i próbowała rozpiąć koszulę mężczyzny
Marek chwycił ją za nadgarstki i odsunął od siebie
- Przestań, jesteś dziewczyną mojego brata, a zarazem przyjaciela i w dodatku kompletnie pijana - wysyczał przez zęby i opuścił mieszkanie.
Jadąc jeszcze do niej postanowił ukryć przed Aleksem dzisiejszy incydent. Ale po tym co zrobiła, a raczej co próbowała zrobić uznał, że Aleks powinien o tym wiedzieć.
Całą niedzielę nie mógł sobie znaleźć miejsca. Julia kilka razy do niego dzwoniła, lecz on konsekwentnie odrzucał te połączenia. Nie chciał z nią rozmawiać. Bo przecież co miał jej powiedzieć. W końcu przysłała mu sms
"Marek bardzo cię przepraszam za wczoraj. Byłam pijana i nie wiem co we mnie wstąpiło. Proszę, tylko nie mów nic Aleksowi. Ja naprawdę go kocham."
Julia
Przeczytał tego sms-a nie mógł zrozumieć jej postępowania. Skoro twierdzi, że go kocha to dlaczego omal nie zdradziła. Przypuszczał, iż gdyby jej z tego klubu nie wyciągnął to wylądowałaby w łóżku z tym gościem co ją obściskiwał. Nie potrafił tego zrozumieć. Tak lubił się zabawić, lecz nigdy nie poszedł z żadną z poznanych dziewczyn do łóżka. Miało to swoje pewne uzasadnienie. Ale i nie mógłby tego zrobić najlepszemu przyjacielowi ani tym bardziej bratu. Wieczorem zadzwonił jeszcze do Sebastiana aby móc się komuś wygadać. Aleks wracał dopiero w poniedziałek.
- I co zamierzasz z tym zrobić. Powiesz mu? - zapytał Olszański gdy Marek skończył mu opowiadać o wydarzeniach z wczoraj po tym jak się rozstali pod klubem i jej wiadomości do niego
- Tak. Jutro mu o wszystkim chce powiedzieć. Nie zamierzam jej kryć. Niech sama mu to wytłumaczy - odparł z całą pewnością w głosie Marek
Oboje Febo wprost z lotniska przyjechali do FD. Paulina wydawała się jakaś dziwna. Jakby nieobecna, ciągle zamyślona. Szybko wyjaśniło się co było, a raczej kto jest tego powodem. Panna Febo będąc we Włoszech poznała i zakochała się w przystojnym Pawle. Ów Paweł był z pochodzenia Polakiem mieszkającym od kilkunastu lat we Włoszech.
- Aleks chciałem z tobą poważnie porozmawiać. Możemy pójść gdzieś na kawę? - mówił Marek po przywitaniu się z obojgiem Febo
- Jasne czemu nie. Jeszcze dziś kawy nie piłem. Oczywiście nie licząc tej na lotnisku - odparł Aleks
Obaj panowie udali się kawiarni nie daleko firmy. Po tym co usłyszał Aleks od Marka i przeczytaniu wiadomości, natychmiast zadzwonił jeszcze do swej dziewczyny aby się z nią umówić. Ta niczego nie podejrzewając przystała na propozycję wspólnego lunchu. To miał być ich ostatni wspólny lunch. I tak też się stało. Wówczas to Febo powiedział jej, że wie wszystko i to koniec ich związku. Ona jeszcze próbowała coś tłumaczyć. Że to było spowodowane zbyt dużą ilością alkoholu. No ale przecież i tak do niczego nie doszło. Gdy widziała, że to nic nie daje. Myślała, że może jak mu powie iż przecież ona kocha tylko jego to coś zmieni. Ale Febo był nie ugięty.
Wszyscy sądzili, że to rozstanie jest na dobre. Ale jakie było zdziwienie gdy na imprezę z okazji ukończenia studiów przez Marka Aleks pojawił się z Julią. Rok później studia ukończyła również Paula.
W końcu nadszedł czas aby cała trójka rodzeństwa wraz z Sebastianem zaczęła pracę w Febo&Dobrzański Fashion. Paulina zaręczyła się z Pawłem i planowali ślub. Również Aleks miał takowe plany. I tylko Marek wraz z Sebą wciąż byli wolni. Seba twierdził, że jest mu dobrze tak jak jest. Natomiast Marek na pytania typu. Kiedy ma zamiar się ustatkować odpowiadał zawsze jednym i tym samym zdaniem
- Mam na to czas
Aczkolwiek prawda była zupełnie inna. A znał ją tylko on sam. Jeszcze podczas studiów była pewna dziewczyna. Lecz coś się musiało wydarzyć bo ów dziewczyna tuż po studiach znikła. Od dnia kiedy widzieli się po raz ostatni minęły długie osiemnaście miesięcy. Mimo to junior Dobrzański wierzył, iż kiedyś może się jeszcze spotkają.
Pewnego dnia wydarzyło się coś co wstrząsnęło całą rodziną Dobrzańskich, a świat rodzeństwa Febo się rozpadł na drobne kawałki.
- Aleks co się stało - odezwał się Marek, gdy nagle do jego gabinetu wpadł Febo - coś z rodzicami albo z Paulą - pytał dalej
- Nie z rodzicami wszystko ok, z Pauliną na razie jeszcze tak - powiedział siadając na kanapie i zakrywając twarz dłońmi
- Jak to na razie. Możesz mówić jaśniej - dopytywał zdenerwowany junior
Ten nic nie mówiąc wyjął z kieszeni marynarki białą kopertę i podał Markowi. To co tam było wprawiło tego drugiego w osłupienie. Można by rzecz, że był w takim samym szoku co Aleks.
- Skąd to masz - zapytał Aleksa
- Od detektywa, którego wynająłem. Ostatnio coś było nie tak. Ona dość często znikała z domu na kilka godzin, czasem nie wracała na noc do domu - odpowiedział Febo
- Jak oni mogli. A Paula już wie - mówił już nawet nie zaskoczony ale zdenerwowany Marek. Aleks tylko pokręcił głową zaprzeczając.
W tym momencie do gabinetu wszedł Olszański z jakimiś dokumentami.
- A co wy tacy dziwni - zapytał. A jego wzrok powędrował w kierunku stołu, na którym leżały zdjęcia.
- Rany boskie, przecież to Paweł z Julią - rzekł
Nagle z zajmowanego miejsca zerwał się Aleks i będąc już przy drzwiach rzekł tylko
- Zabiję gnoja
Wybiegł z firmy i wsiadł do swego Mercedesa. Marek próbował go dogonić i zatrzymać ale nie zdążył. Febo działał jak w amoku. Będąc na dole zderzył się z Pauliną, która właśnie wracała z lunchu ze swym jakże wiernym narzeczonym. Podczas tego spotkania ustalali jakieś sprawy związane ze ślubem. Chwilę później przy kobiecie znalazł się Marek. W tej samej chwili usłyszeli huk gniecionej blachy. Jak na komendę oboje odwrócili się w kierunku skąd było słychać hałas. Marek tylko powiedział
- Paula dzwoń po pogotowie
I już biegł w kierunku zderzenia. Ta stała jak skamieniała i nie mogła wykonać żadnego ruchu. Zachowywała się tak jakby nic do niej nie docierało. Jak spod ziemi obok niej stanął Olszański i to on zawiadomił odpowiednie służby. Po czym dołączył do Marka. Kilka minut później zjawiło się pogotowie oraz policja. Lekarze próbowali ze środka jednego ze samochodów wydostać rannego. Drugi z kierowców był w stanie opuścić pojazd o własnych siłach. Miał zaledwie kilka zadrapań i nic poza tym. Ten pierwszy był nieprzytomny i nie wiadomo było co dalej. W tym samym czasie gdy zajmowano się rannymi policja wykonywała swoje czynności. Zabezpieczono miejsce wypadku, zaczęto zbierać dowody aby móc stwierdzić kto był winny temu wypadkowi. Przebadano tego jednego z kierowców na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu.
- Co z tym drugim rannym. Do którego szpitala go zabieracie? - pytał jeden z funkcjonariuszy
- Jedziemy na Banach. Jak widać jest nieprzytomny. Na miejscu zostanie poddany badaniom - odparł lekarz zamykając karetkę i nakazując kierowcy aby ruszał
CDN...
piątek, 16 marca 2018
PRZEZNACZENI część20 ostatnia
W poniedziałek zaraz po wejściu do firmy spotkali się z Pauliną, która promieniała ze szczęścia. Widać było iż jest bardzo szczęśliwa. Że niemal unosi się nad ziemią. Z jej twarzy nie znikał uśmiech.
- Witaj Paula - powiedzieli Ula z Markiem jednocześnie
- Witajcie kochani. Jak weekend udany? Odpoczęliście? - mówiła Febo
- Bardzo - odparł tajemniczo Marek - chodź z nami to porozmawiamy - dodał. Nie chciał rozmawiać przy całej firmie. Ula nie bardzo chciała się obnosić z tą miłością po firmie. Chociaż i tak wszyscy wiedzieli, że prezes i jego asystentka są parą.
Pauli nie umknął pewien drobiazg na palcu panny Cieplak. Ale nie chcąc wychodzić przed szereg udała się wraz z nimi do Marka gabinetu.
- Czy to na twoim palcu jest tym o czym myślę - rzekła Paulina gdy byli już w środku zwracając się do Uli. Jednak ciekawość zwyciężyła.
Ta nawet nie zdążyła odpowiedzieć bo junior z uśmiechem na ustach to potwierdził.
- W sobotę oświadczyłem się Uli, a ona mnie przyjęła - mówił obejmując ją
- Gratuluję kochani. Wiedziałem, że jesteście sobie pisani. To kiedy ślub - mówiła uradowana takimi wieściami Paula. Ona mimo, że była przecież kiedyś jego żoną. Szczerze im gratulowała. Wiedziała iż tych dwoje pasują do siebie jak dwie połówki tego samego jabłka. To przecież ona im kibicowała i wierzyła, że kiedyś będą razem. Nie nosiła w sobie urazy do Marka, że ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Zdawała sobie sprawę, że gdyby oboje się kochali to ich związek by przetrwał. A tak było w ich przypadku. To małżeństwo było czysto biznesowe i pozbawione jakichkolwiek uczuć. Zwłaszcza ze strony Marka. On jedynie ją zdradzał. Mirabelli nigdy nie zdradził. Ulę też nie zdradza. A ją gdy byli jeszcze parą zaczął zdradzać. Widziała iż ta skromna dziewczyna zmieniła go. Wcześniej ciągle włóczył się wraz z Olszańskim po klubach. Ulę bardzo polubiła. Kiedyś pomyślała nawet, że obie mogły by się zaprzyjaźnić. Może to i dziwne. Ale przecież jak ona mogła by zazdrościć im tego uczucia. Tak pięknego. Widziała jak Marek traktuje Ule i miała świadomość, że tak nigdy nie traktował jej ani Mirabelli. A ona teraz też jest szczęśliwa mając u boku Andrzeja. On był tym, przy którym jej serce biło jak szalone.
Uwielbiała z nim przebywać. Potrafił ją rozśmieszyć, a jak była potrzeba to i pocieszyć. W jego ramionach czuła się wspaniale. Będąc z Markiem tak się nie czuła. Dzwonił do niej kilka razy dziennie. A każdą rozmowę zawsze kończył wyznaniem, że ją kocha.
- Jeszcze nie rozmawialiśmy o tym. Dzisiaj po pracy jedziemy do rodziców. Bo póki co jeszcze o tym nie wiedzą - odparł Marek - A tu jak. Wszystko w porządku? - pytał
- W jak najlepszym. Ale mam pewną nowinę. Nie mam pewności czy tak jest rzeczywiście. Ale ponoć Violetta zostawiła Olszańskiego - mówiła - widziałam się wczoraj z Aleksem i mówił mi. Aleks był wraz ze znajomym w jakimś klubie i tam go spotkał. Ponoć spił się i swe żale wylewał na barmana.
Tą informacją zaskoczyła ich. A zwłaszcza Marka. Przecież nic nie wskazywało aby tych dwoje miało się rozstać. Ale młody Dobrzański nie zamierzał sobie tym zajmować głowy. Ta dwójka nie interesowała go w najmniejszym stopniu. Owszem Violetta zachowała się jak należy na rozprawie. Za to Olszański sam mu przecież wymówił przyjaźń. Resztę dnia pracowali spokojnie.
Ula przymierzała się do zrobienia budżetu w związku z nadchodzącym pokazem, a on w tym czasie przeglądał pocztę. O siedemnastej wyszli z firmy i udali się do rodzinnego domu Marka.
Tam tak jak i u Cieplaków informację o oświadczynach przyjęto z radością i gratulowano im.
- Kochani zrobiliście nam wspaniały prezent tymi oświadczynami - mówiła uradowana Helena
- W takim razie napijmy się szampana - rzekł Krzysztof i już otwierał butelkę i prosił Zosię, ich gosposię aby przyniosła kieliszki.
Tego popołudnia też uzgodnili, że obie rodziny powinny się w końcu spotkać. Później Marek odwożąc swą dziewczynę powrócił do tematu jaki miał miejsce gdy wracali z Pragi.
- Ula myślałaś o mojej propozycji - mówił nie odrywając wzroku od przedniej szyby
- Trochę tak, ale nie wiem co na to mój tata. Muszę jeszcze z nim o tym porozmawiać - odparła
- A może ja z nim porozmawiam - zaproponował
- Nie. Obiecuję, że dzisiaj a najdalej jutro z nim o tym porozmawiam - odparła.
Widziała jak młodemu Dobrzańskiemu na tym zależy. Ona też tego chciała. Gdy byli tam w Pradze mimo, że to były tylko dwie noce polubiła budzić się obok niego. Ale nie wiedziała jak przyjmie to ojciec. Owszem wcześniej już mieszkała w Warszawie. Ale mieszkała wraz z przyjaciółką. A teraz miała zamieszkać z mężczyzną. Przecież on nie był jeszcze jej mężem tylko narzeczonym.
Chwilę stali jeszcze pod jej domem nie mogąc się od siebie oderwać. Jeszcze jeden pocałunek, jeszcze jedno przytulenie, kolejne wyznanie miłości i w końcu rozstali się. Życząc sobie wzajemnie miłej nocy i wspaniałych snów. Weszła do domu i po rozebraniu się oraz przywitaniu ze wszystkimi poprosiła ojca o rozmowę.
Naprawdę obawiała się tej rozmowy. Nie wiedzieć czemu. Przysiadła obok na krześle przy kuchennym stole i nie miała pojęcia jak ma zacząć tę rozmowę. W pewnym momencie wydało jej się to śmieszne. Dorosła kobieta, a nie potrafi powiedzieć własnemu rodzicowi iż chce zamieszkać z własnym narzeczonym.
- Tato... chciałabym się wyprowadzić i zamieszkać razem z Markiem. Czy miałbyś coś przeciwko? - wyrzuciła z siebie jednym tchem
- Ula, jesteś dorosłą osobą. I sama stanowisz o sobie. Ja nie chcę i nie będę ingerować w twoje życie. Widzę jakim głębokim uczuciem się wspólnie darzycie. Więc jeśli tylko czujesz, że tak chcesz zrobić to ja nie widzę problemu - odpowiedział jej Cieplak
- Dziękuję. Jesteś wspaniałym tatą i bardzo cię kocham - odpowiedziała uradowana, a raczej uszczęśliwiona takim przebiegiem rozmowy
Siedzieli jeszcze jakiś czas i rozmawiali na różne tematy. Gdy była już w swoim pokoju pomyślała, że jutro rano zrobi Markowi niespodziankę i powie mu o przeprowadzce.
- Na pewno się bardzo ucieszy - pomyślała, a na jej twarz wypłynął promienny uśmiech. Postanowiła, że z przeprowadzką zaczekają do soboty. Przecież to tylko kilka dni. I na powrót będzie budzić się w jego ramionach.
W końcu nastała ta upragniona sobota kiedy Ula przeprowadziła się na Sienną.
Marek wręcz szalał ze szczęścia. Jak tylko mu powiedziała, że zamieszkają wspólnie. Z początku chciał aby ta przeprowadzka odbyła się już. Ale racjonalne argumenty, typu że sobota jest dniem wolnym i będą mogli wszystko zrobić na spokojnie zwyciężyły. W sobotę już niemal od wczesnych godzin rannych był u niej. Ustalili również datę ślubu. Ten szczęśliwy dzień miał nastąpić jedenastego października. Świadkami tego wydarzenia mieli być rodzice Marka, Józef i rodzeństwo Uli oraz ich wspólni przyjaciele. Wiele pomogła im Helena angażując się w znalezieniu sali weselnej. Pshemko szył im stroje. A oni mieli tylko kupić obrączki i zaproszenia oraz co najważniejsze załatwić kościół. Marek dziękował Bogu, że poprzednie dwa śluby to śluby cywilne. Dzięki temu mogli wraz z Ulą przyjąć ślub kościelny. On sam sobie się dziwił. Bo gdy żenił się pierwszy raz to on nie chciał ślubu kościelnego, a przy drugim oboje tak zdecydowali.
Przez ten czas młody Dobrzański zaprzyjaźnił się z Andrzejem Wielgoszem. I tak jak Paulina kibicowała jemu i Uli, tak teraz on kibicował im. Wierzył, że przy tym facecie jego była żona będzie szczęśliwa. Wiele razy był świadkiem jak on traktuje Paulinę.
- Wiesz Ula, myślę iż Andrzej nie długo oświadczy się Paulinie - mówił jednego razu do narzeczonej gdy siedzieli wtuleni w siebie na kanapie
- Myślę, że masz rację. Widziałam nie raz jak na nią patrzył - odparła
- Jak tak teraz myślę nad tym swoim dawnym życiem, to jest mi wstyd. I myślę, że gdyby nie ty, to moje życie dziś wyglądało by zupełnie inaczej - mówił
- Nie ma co gdybać. Co by było. Teraz jest teraz i tym powinniśmy żyć. Cieszyć się i nie myśleć o przeszłości. Każde z nas ma jakąś przeszłość - powiedziała wtulając się w niego jeszcze bardziej
Niespełna tydzień później w niedzielne popołudnie do seniorów Dobrzańskich zawitał nie kto inny jak właśnie Paulina. A wraz z nią Andrzej i poinformowali o zaręczynach. Co bardzo uszczęśliwiło przybranych rodziców Pauliny.
W końcu nastał ten najważniejszy dla nich dzień.
Tego dnia Ula miała się ubierać w swoim rodzinnym domu, a Marek u swoich rodziców. Ich drużbami zostali Paulina z Andrzejem.
O godzinie dwunastej pod jej dom podjechała limuzyna, z której wysiadł Marek wraz z rodzicami. Po wejściu do domu i ujrzeniu swej ukochanej niemalże zaniemówił. Wyglądała jak najpiękniejszy z aniołów. Jeszcze błogosławieństwo i wyruszali do kościoła. Ten mały aczkolwiek urokliwy kościółek w Rysiowie był dziś oblężony nie tylko przez gości weselnych ale i gapiów. Wśród, których znaleźli się również Dorota i Bartek. Ale na całe szczęście poza bycia tylko gapiem nie zrobili nic więcej. Widocznie zrozumieli, że tej dwójki nikt i nic nie rozdzieli.
Gdy młodzi kroczyli środkiem kościoła w stronę ołtarza wszyscy zebrani podziwiali ich. Oboje młodzi, piękni, szaleńczo w sobie zakochani, a przede wszystkim szczęśliwi. Tak byli bardzo szczęśliwi. A to szczęście było widać z daleka.
Słowa przysięgi wypowiadali z powagą ale i wzruszeniem. Wiedzieli, że słowa przez nich wypowiadane są jak najbardziej szczere i prawdziwe. I że nigdy ich nie złamią. Przysięgali sobie miłość i wierność, w zdrowiu i chorobie. Jak tylko ksiądz wymówił ostatnie zdanie mianowicie
- Przedstawiam wam Ulę i Marka Dobrzańskich
Marek chwycił rękę Uli i wybiegł z nią przed kościół. Po czym objął ją w pasie i uniósł do góry obrócił wokół własnej osi wykrzykując ile tylko miał siły
- KOCHAM CIĘ
- KOCHAM CIĘ - odpowiedziała jak echo
Nastąpił czas życzeń, a później wszyscy zaproszeni goście udali się do wynajętej sali. Całe wesele trwało do wczesnych godzin rannych. Będąc już w pokoju wynajętym dla nich Marek miał dla swojej żony pewien prezent
- Ula mam coś dla ciebie. To taki mały prezent ode mnie dla ciebie - z kieszeni marynarki wyjął pewne pudełeczko a w środku znajdowała się bransoletka
Ona przyjęła ten prezent ze wzruszeniem.
- Dziękuję jest śliczna. Ale ja też mam coś dla ciebie. W zasadzie to miałam ci dać dopiero w domu ale skoro ty dałeś mi dzisiaj prezent to ja nie będę gorsza - mówiła podając mu małe pudełeczko
On powoli je otwierał, a to co ujrzał było najwspanialszym prezentem jaki dostał. Spojrzał w oczy swej żony i niemal szeptem
- To jest to o czym myślę - zapytał wzruszony
Ula tylko pokiwała głową.
- Ula to najpiękniejsza rzecz jaką dostałem. KOCHAM CIĘ - mówił pełen szczęścia.
Pół roku później Paulina wyszła za mąż za przystojnego prawnika. Ich wesele było bardziej wystawne. Lecz jak to Paula lubiła gdy się o niej mówiło. A świadkami byli Ula i Marek. O Mirabelli słuch zaginął i nikt się tym nie przejmował.
Violetta po rozstaniu z Olszańskim wyjechała na drugi koniec kraju. I tam też znalazła swoją drugą połówkę. A on sam stoczył się. Nie mając pracy, dziewczyny, a nawet przyjaciela coraz częściej zaglądał do kieliszka. Ale nawet to, że został sam nie potrafiło spowodować u niego przełamania się. I spróbowania porozmawiać z Markiem oraz przeproszenia go. Olszański wciąż tkwił w przekonaniu niesprawiedliwego potraktowania go przez Dobrzańskiego.
W maju Ula urodziła syna trzy lata później na świat przyszły bliźniaki syn i córka. Cała trójka miała coś z każdego z rodziców. Po Marku wdzięczne dołeczki i oczy jak górski lodowiec obaj synowie, dziewczynka miała oczy po Uli, każde z dzieci miało również po kilka piegów. Po trzech latach od zawarcia małżeństwa również Paulina z Andrzejem doczekali się potomka.
KONIEC
Serdecznie chcę podziękować Anecie za możliwość rozwinięcia tego opowiadania. Mam nadzieję, że nie zawiodłam. Dziękuję
Subskrybuj:
Posty (Atom)




