piątek, 6 stycznia 2017

TYLKO Z TOBĄ część IV

- Marek o czym ty mówisz? - pytała.
- Mówię, że ja nie nadaję się na chłopaka, narzeczonego ani tym bardziej na męża. Powinnaś mnie zostawić. Ułożyć sobie życie i być szczęśliwa, mieć dzieci - mówił.
Ula spojrzała na niego ze łzami w oczach.
- No widzisz i znowu płaczesz, i to przez kogo? Przeze mnie. Ula proszę zostaw mnie, nie jestem ciebie wart - rzekł.
Ona wyszła z gabinetu trzaskając drzwiami. Pobiegła do toalety, ale po drodze wpadła na Olszańskiego.
Ula co się dzieje? Rozmawiałaś z nim? - pytał.
Kobieta pokiwała tylko głową i rozpłakała się jeszcze bardziej.
Sebastian wziął ją do swojego gabinetu. Zadzwonił po Violę i poprosił aby przyniosła coś na uspokojenie dla Uli. Gdy ta przyszła zostawił je same, a on poszedł do Marka.
- Stary do cholery co ty wyprawiasz? - krzyczał od progu Sebastian.
- O widzisz nawet ciebie dziś denerwuję - rzekł Marek.
- Coś ty znowu zrobił Ulce? - pytał Seba.
- Nic tylko powiedziałem prawdę, że powinna ułożyć sobie życie z kimś innym i być szczęśliwa - odparł Dobrzański.
- Chłopie czyś ty oszalał? - powiedział Olszański podniesionym tonem i wyszedł. 
- Viola gdzie jest Ula? - pytał Sebastian po powrocie do swojego gabinetu.
- Poszła do swojego gabinetu - rzekła Viola.
Ten pobiegł do niej i wszedł do niej bez pukania. Gdy zobaczył co ta trzyma w ręku i co zamierza zrobić szybkim krokiem doszedł do niej i wyrwał jej to z rąk.
- Ulka co ty wyprawiasz? Mam nadzieję, że jeszcze tego nie wzięłaś? - pytał Sebastian, pokazując opakowanie z lekami.
- A czemu nie. Przecież on nie chce być ze mną, a ja nie umiem bez niego żyć - odparła.
- Teraz ty zaczynasz? Dziewczyno on by dał się zabić za ciebie. Jeszcze wczoraj rano miał plany aby ci się oświadczyć - mówił.
- To było wczoraj, a dziś on mi mówi coś innego - odparła.
- Ubierz się, a ja cię zawiozę do domu. Jak będziesz gotowa to poczekaj na mnie przy recepcji - powiedział Sebastian.
Wziął opakowanie tabletek i poszedł do Marka. Wszedł bez pukania. Zastał go nadal siedzącego na podłodze i trzymającego zdjęcie Uli. Olszański  rzucił mu te tabletki pod nogi i krzyknął
- Ty naprawdę jesteś idiotą? Czy tylko mi się tak wydaje?
Dobrzański podniósł tabletki i spojrzał pytająco na przyjaciela.
- Ula próbowała je wszystkie połknąć. Co ona ci złego zrobiła? Że chcesz jej śmierci - pytał ze złością Sebastian.
- O czym ty do mnie mówisz? - pytał Marek.
- O tym, że ona z miłości do ciebie próbowała, a raczej miała zamiar popełnić samobójstwo - odparł Sebastian - jeszcze wczoraj rano chciałeś się jej oświadczać,  a dziś mówisz jej aby żyła bez ciebie - kontynuował.
- O cholera muszę do niej pójść porozmawiać. Nie wiesz może czy jest u siebie w gabinecie? - mówił przerażony Marek.
- Co nagle zacząłeś się nią przejmować, przecież ona dla ciebie nic nie znaczy. I co zamierzasz jej powiedzieć, a może chcesz ją jeszcze bardziej zdołować, co? - pytał Olszański.
- Seba nie dobijaj mnie. Pytałem czy jest u siebie w gabinecie - mówił Dobrzański.
- Raczej nie, jadę właśnie zawieść ją do domu, zapewne czeka już na mnie przy recepcji - odparł Seba.
- Ale uważam, że na dziś to jej już wystarczy tych emocji. Pozwól jej się uspokoić i daj jej już dziś spokój - mówił Olszański.
- Masz rację. Ale czy mogę mieć do ciebie prośbę? - mówił pytająco Marek.
- A to zależy o co chodzi - odparł Seba.
- Gdyby Ula chciała jechać do Rysiowa nie pozwól jej. Zawieź ją na Sienną. I spróbuj ją przekonać aby tam została. Ja na razie tu zostanę - mówił Marek - i nie zostawiaj jej samej.
- Ok tyle mogę zrobić. Ty tu zostań, a ja się tym zajmę - odparł Seba.
Tak jak myślał Marek, Ula chciała jechać do Rysiowa. Sebastianowi jednak udało się ją przekonać aby została na Siennej. Gdy zawiózł dziewczynę do domu postanowił zadzwonić po Violettę aby przyjechała i została z Ulą na noc. Jak ta dotarła już na miejsce, Sebastian je zostawił, a sam wrócił do firmy, chciał jeszcze raz na spokojnie porozmawiać z przyjacielem. Marek nadal siedział i wpatrywał się w zdjęcie Uli, a na podłodze obok niego stała nadal butelka whisky.
- No hej stary, jesteśmy już sami więc możemy spokojnie porozmawiać - mówił Seba.
- Seba co ty tu robisz? Zostawiłeś Ulę samą? - pytał Marek.
- Nie, jest z nią Viola - odpowiedział Seba. 
- A, to dobrze - rzekł Marek.
- Marek co ty wyprawiasz? - pytał Olszański - wiesz ja już nic z tego nie rozumiem. Jeszcze wczoraj rano chciałeś jej się oświadczyć, a dziś mówisz jej aby znalazła sobie innego - kontynuował.
- To nie tak Seba. Ja ją naprawdę bardzo kocham, ale ona przy mnie szczęśliwa nie będzie - mówił Marek.
- A i to dlatego chcesz  za nią zdecydować, bo ty wiesz co dla niej najlepsze - super mówił Sebastian - a to wiesz co, może niech ona zacznie spotykać się z tym no... Bartkiem. On wierz mi, chętnie zajmie twoje miejsce. Bo jeśli chodzi o Piotra to już gorzej, bo on jest w Bostonie - kontynuował.
- O nie tylko nie Bartek - krzyknął Dobrzański.
- A czemuż nie on, przecież ty z nią nie chcesz być - pytał Sebastian.
- Bo on ją już kiedyś bardzo skrzywdził - odparł Marek.
- A no tak, bym zapomniał, przecież na krzywdzenie Urszuli Cieplak tylko szanowny pan Marek Dobrzański ma monopol - mówił ironicznie Sebastian.
- Ja ją naprawdę kocham i nie chcę aby cierpiała - twierdził Marek.
- Wiesz śmieszny jesteś. Twierdzisz, że ją kochasz, a od samego rana robisz wszystko aby cierpiała. Wygadując takie brednie. Doprowadzając ją do płaczu. Przecież ty chyba nawet nie wiesz co to znaczy kogoś kochać - krzyczał Seba - ja na jej miejscu bym więcej z tobą nie rozmawiał - kontynuował.
- Seba zrozum ja się nie nadaje na kogoś na kim można polegać. Ona wczoraj zasłabła, a mnie przy niej nie było - mówił Marek - ale ja ją naprawdę bardzo mocno kocham - kontynuował.
- A ten znowu swoje. Marek, ale Ula nie ma ci tego za złe. Byłeś przecież u ojca w szpitalu. Ona to rozumie. Czy ty sądzisz, że ona jest taka pusta jak Paulina, Domi, Klaudia czy jakaś inna modelka albo panna z klubu? Czego ty jeszcze od niej chcesz. Przecież Ulka pokochała cię już dawno temu jak jeszcze byłeś z Febo i miałeś mnóstwo romansów. To z miłości wybaczyła ci całą tą intrygę, z miłości do ciebie brała kredyty aby ratować twój tyłek. Dobrze wiesz jaka jest Ula. Pozwól aby to ona decydowała z kim chce być i z kim jest szczęśliwa - tłumaczył mu Seba.

W tym czasie w mieszaniu Marka?
Viola próbuje porozmawiać z Ulą. Ale ta nic nie mówiąc poszła do łazienki wzięła prysznic, przebrała się i miała zamiar zacząć lepić pierogi.
Tylko jej przyjaciółka nie pozwoliła na to.
- Ulka porozmawiaj ze mną - mówiła Viola.
- Ale o czym? - pytała Ula.
- O tym co chciałaś zrobić u siebie w gabinecie - odpowiedziała Viola.
- Nie ma o czym mówić. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że ja nie mam prawa do miłości oraz do szczęścia - mówiła Cieplak.
- Ula nie mów tak, to nie prawda - mówiła Viola - każdy ma prawo i ty też -kontynuowała.
CDN...

środa, 4 stycznia 2017

TYLKO Z TOBĄ część III

- Boże Marek co tu się stało? - pytał zdziwiony a raczej przerażony Sebastian.
Marek siedział na podłodze oparty o biurko, z którego wszystko było porozrzucane po podłodze. Żaluzje zasłonięte. 
Obok niego stała butelka whisky, a w ręku trzymał zdjęcia Uli i ojca. Telefon dzwonił, lecz on nie odbierał. Sebastian spojrzał na telefon, a tam było już pięć nieodebranych połączeń od Uli i co najmniej tyle samo od mamy.
Przyjaciel doszedł do niego usiadł obok i zapytał.
- Marek co z tobą, co się dzieje, możesz mi powiedzieć? 
- Nic się nie dzieje, a co może się dziać? - pytał z dziwnym uśmiechem na twarzy Marek.
- Ta jasne nic się nie dzieje. Nie odbierasz jak do ciebie dzwonią, siedzisz z butelką alkoholu, gapisz się na zdjęcia, zasłoniłeś żaluzje, a w gabinecie to chyba tornado przeszło co? - mówił Seba.
- A oto pytasz - mówił Marek - wiesz, że ja właśnie taki jestem - kontynuował.
- To znaczy jaki, bo nie rozumiem - dziwił się Sebastian.
- Zawsze wszystko niszczę. Przeze mnie cierpią ci których kocham - odparł Marek.
- Co ty za brednie opowiadasz - mówił Olszański.
- Ja bredzę tak? - pytał Marek.
- Tak, tak właśnie uważam. Masz wspaniałych rodziców, dziewczynę, która by za tobą w ogień weszła, bo tak cię kocha, masz przyjaciół, na których możesz polegać. Więc sorry stary, ale nie rozumiem co jest grane - powiedział Sebastian.
- No właśnie i to tą pierwszą trójkę najbardziej zawodzę i ranię. Gdybym się bardziej do pracy przykładał jakieś ponad rok temu, to ojciec nie był by teraz tak ciężko chory. Ale rodzice mnie kochają, bo jestem ich synem. A Ula za co, za to że najpierw ją omotałem, oszukałem, a potem twierdziłem iż się zmieniłem. A gdy mi już wybaczyła i uwierzyła ja znowu zawalam - mówił Marek ze łzami w oczach.
- Jak to znowu nawaliłeś? - pytał Seba - tylko mi nie mów, że masz jakiś romans - kontynuował.
- Nie! Tego bym nie mógł jej zrobić - odpowiedział Marek.
- No to jak nawaliłeś? - dopytywał Seba.
- Jak to jak, obiecałem że zawsze przy niej będę, i co nie byłem. Ona znowu cierpiała z mojego powodu - odparł Marek.
- Marek co ty za brednie gadasz. Nie było cię bo byłeś u ojca w szpitalu. Ula to na pewno rozumie i nie ma ci tego za złe. Przecież nie jesteś wstanie być przy niej dwadzieścia cztery godziny na dobę - powiedział mu przyjaciel.
- A powinienem - krzyczał Marek.
- Nie, nie powinieneś, przecież się nie sklonujesz - odparł Seba - w końcu każde z was ma też dużo innych rzeczy do zrobienia, które wykonuje samo - kontynuował.
- Wiesz co jeśli tak masz mówić to wyjdź z mojego gabinetu. Słyszysz wynocha - krzyczał Marek.
Viola słysząc kłótnie przyjaciół zajrzała do środka.
- O jeżuniu, co tu się stało? - spytała - Marek czy wszystko w porządku? - dopytywała.
- Oboje wynocha, słyszycie zostawcie mnie samego - Marek wyrzucił ich oboje z gabinetu i zamknął się na klucz.
- Sebastian i co my teraz zrobimy? - mówiła zmartwiona Viola.
- Nie wiem, nie mam pojęcia Violuś - odparł Sebastian.
- Wiem - krzyknęła Kubasińska - Sebulku dzwoń po Ulkę tylko ona może tu pomóc - mówiła Viola.
Ten nie myśląc długo zrobił to o co poprosiła go jego dziewczyna.
Gdy Ula odebrała telefon Sebastian zaczął mówić.
- Ula wiem, że miałaś odpoczywać, ale jesteś potrzebna w firmie.
- Ale Sebastian co się stało? - pytała.
- Jak przyjedziesz to ci powiem, gdy już przyjedziesz to daj mi znać. Umówmy się w bufecie. Dobrze? - mówił.
- Dobrze będę za około trzydzieści  minut - odparła.
Ten telefon od Sebastiana bardzo ją wystraszył. Od dłuższego już czasu nie mogła się dodzwonić do Marka. Jego mama również miała z tym problem i nawet zadzwoniła do Uli. Ta aby nie denerwować Heleny powiedziała, że Marek ma spotkanie na mieście z jakimś kontrahentem i to dlatego nie odbiera telefonu.
Oboje z Violą czekali na Ulę. Gdy ta już przyjechała, Sebastian poprosił Violę aby pilnowała czy Marek nie wychodzi z biura. I w razie czego dała mu znać. I poszedł do bufetu spotkać się z Ulą.
- No cześć Ula, jak się czujesz? - pytał Sebastian.
- Cześć, dziękuję dobrze. Powiesz mi w końcu po co mnie tu ściągnąłeś? - mówiła Ula.
- Ula tylko się nie denerwuj chodzi o Marka - odpowiedział.
- O Marka? Czy coś mu się stało? Bo nie mogę się do niego dodzwonić i jego mama również, a w dodatku chyba nawet wyłączył telefon - pytała.
- No właśnie on zamknął się w gabinecie i nie chce z nikim rozmawiać - mówił Seba.
- Jak to, co się stało? - pytała ze strachem w oczach.
- Nie wiem Ula. Gdy przyszedł rano do pracy to z nim rozmawiałem. I już wtedy coś mi nie grało. A gdy później poszedłem do niego, żeby wyciągnąć go na piwo i wszedłem do jego gabinetu to mnie zamurowało, gdy to zobaczyłem - rzekł Sebastian.
- Ale co takiego zobaczyłeś? - pytała Ula.
- Wszystko porozrzucane, a on siedział na podłodze oparty o biurko i trzymał w jednej ręce twoje i rodziców zdjęcia, a w drugiej butelkę whisky. I twierdzi, że wszystkich zawodzi, a zwłaszcza ciebie i rodziców - mówił.
- Czy on nadal jest w biurze? - pytała Ula.
- Tak, zamknął się w nim i nie chce z nikim rozmawiać. Może z tobą porozmawia? - odpowiedział.
- Dobrze to ja idę do niego  - odparła.
Sebastian poszedł wraz z Ulą.
Ula delikatnie zapukała do drzwi jego gabinetu i prosząc aby jej otworzył i ją wpuścił. Marek nawet nie odpowiedział.
- Marek do cholery otwórz te drzwi, bo je wyważę, słyszysz - krzyknął tym razem Sebastian.
Ale nawet to nie pomogło. 
- Viola zadzwoń po pana Władka i niech przyniesie ze sobą narzędzia - powiedziała Ula.
Viola zadzwoniła po Władka, a ten przyszedł z narzędziami.
- Panie Władku może pan spróbować otworzyć te drzwi? - poprosiła Ula.
- Tak oczywiście - odpowiedział .                                          Gdy ten otwarł drzwi, Ula mu podziękowała i poprosiła aby to co zobaczył zachował dla siebie.
To co Ula zobaczyła aż ją przeraziło, ale weszła do środka i doszła do Marka.
- Sebastian i Viola możecie nas zostawić samych? - poprosiła przyjaciół.
- Jesteś pewna? - pytali.
- Tak, proszę was - odparła.
Oboje wyszli, zamykając za sobą drzwi.
- Marek, kochanie co ci jest, co się stało? - pytała siadając obok.
On spojrzał na nią tępym wzrokiem nic nie mówiąc.
- Skoro nie chcesz rozmawiać to sobie tu oboje posiedzimy i pomilczymy. Tylko wiedz, że cię kocham - rzekła Ula.
Siedzieli tak jakąś chwilę, gdy nagle odezwał się Marek.
- Ale po co? Po co chcesz tu zemną siedzieć? - pytał.
- Bo ciebie kocham, bo chcę, bo jesteś dla mnie najważniejszy, bo moje życie bez ciebie nie ma sensu. I tych "BO" jest tak dużo, że chyba życia by mi brakło aby je wymienić. Podałam ci te cztery, które uważam za najważniejsze - odpowiedziała.
- Ula, ale... ale ja tylko wszystkich, których kocham potrafię ranić i zawodzić. Powinnaś była zostać z Piotrem albo być z kimś innym, kto potrafi się tobą opiekować, być przy tobie gdy tego potrzebujesz - mówił.
- Marek czy ty możesz za mnie nie decydować? - pytała ze łzami w oczach.
- Ale ja tylko cię zawodzę. Najpierw ta intryga, teraz to wczoraj. Nie powinnaś była się we mnie zakochać - mówił.
CDN....

wtorek, 3 stycznia 2017

TYLKO Z TOBĄ część II

Marek siedział jak na szpilkach przed salą i czekał aż skończy się badanie.
- Boże ile to jeszcze będzie trwało - mówił zdenerwowany.
- Spokojnie synu muszą ją dokładnie zbadać - powiedziała jego matka - słuchaj ja idę zajrzeć do taty, a ty jak się wszystkiego dowiesz to daj mi znać - kontynuowała.
- Dobrze będziemy w kontakcie - odparł do swojej rodzicielki.
Po chwili z sali wyszedł lekarz, który badał Ulę.
- Dzień dobry panie doktorze - Marek Dobrzański - przedstawił się - jestem narzeczonym Urszuli Cieplak,  co z nią - mówił Marek - czy to pan ją badał - dopytywał.
- Daniel Dąb, tak to ja badałem panią Urszulę, zapraszam do mojego gabinetu, tam wszystko panu powiem - odparł  lekarz.
Oboje weszli do gabinetu, a Marek rzekł.
- Niech mi pan powie cała prawdę, co jest mojej Uli? - pytał Marek z przerażeniem w oczach.
- Ze wstępnych badań wynika, że to zwykłe przemęczenie. Pani Urszula potrzebuje teraz dużo odpoczynku. A wówczas wszystko wróci do normy - rzekł lekarz.
- A kiedy będę mógł ją zabrać do  domu? I czy mogę teraz iść do niej? - pytał Marek.
- Pańska narzeczona jeszcze dziś może opuścić szpital, tylko skończy się jej kroplówka. Myślę, że za około dwie godziny będzie to już możliwe. A i oczywiście może pan do niej iść - powiedział lekarz i się pożegnali.
Marek udał się do Uli. Gdy wszedł do sali i zobaczył swoja ukochaną poczuł jak pod powiekami zbierały się zły i czuł złość na siebie samego. Czuł się winien tego, że ona tu leży. Ale nie dał po sobie poznać. Podszedł do niej i ucałował ją w czoło.
- Witaj kochanie co ci jest, dlaczego nic mi nie powiedziałaś, że źle się czujesz? - pytał delikatnym głosem Marek - przełożyłbym spotkanie na inny termin, przecież nic by się nie stało - kontynuował.
 - Nie chciałam cię martwić. A nie wiesz kiedy mnie wypuszczą? - mówiła Ula.
- Jeszcze dziś cię wypiszą, za jakieś dwie godziny, musi tylko skończyć ci się kroplówka - powiedział.
- A i jeszcze jedno kochanie, ja jako twój chłopak, przełożony, prezes i ... wysyłam ciebie na urlop do końca tygodnia, a później się zobaczy co dalej - kontynuował.
- Ale ja... - zaczęła.
- Nie ma żadnego "ale" moja droga, to już postanowione - mówił tonem nie znoszącym sprzeciwu.
- No dobrze, widzę że nie mam szans z tobą uparciuchu - powiedziała - ale i tak cię kocham.
- I ja ciebie też bardzo kocham - powiedział Marek i ucałował Ulę.
Gdy tylko Ula mogła już opuścić szpital chciała iść jeszcze na oddział gdzie leżał Krzysztof. Więc udali się tam, Ula przywitała się z Heleną. Ostatnim czasy obie panie zaczęły się wspólnie dogadywać, i nieraz nawet wspólnie potrafiły żartować. 
Wszystko jej wyjaśnili po czym Marek zawiózł Ulę do domu.
W domu, gdy tylko usiedli na kanapie Marek mocno przytulił Ulę i rzekł.
- Ula, kochanie proszę cię nie rób mi więcej takich rzeczy. Jeśli coś ci jest po prostu mów mi. Dobrze?
Ja się tak strasznie o ciebie bałem. Ula nie wiem co bym zrobił gdyby coś ci się złego stało. Obiecujesz? - mówił pytając ze smutkiem w głosie. 
- Obiecuję, że będę mówiła ci o wszystkim - odparła patrząc mu prosto w oczy.
- Ja tak strasznie mocno cię kocham Ula - powiedział i ucałował ją czule.
- I ja ciebie kocham - powiedziała i również go czule ucałowała.
Następnego dnia Ula została w domu, a Marek pojechał do firmy. Lecz ciągle nie mógł sobie darować, że nie było go przy Uli. Przed firmą spotkał Sebastiana.
- Cześć Marek - przywitał go Seba.
- Cześć - odpowiedział.
- I co z Ulą i twoim tatą? - pytał Olszański.
- Ula ma na razie do końca tygodnia urlop, bo to zasłabnięcie było powodem przepracowania, a u taty trochę lepiej. Lekarz sugeruje aby tata wyjechał do jakiegoś sanatorium - odpowiedział Marek.
- No, ale coś cię gryzie, widzę, że nie jesteś jakoś szczęśliwy. Co pokłóciłeś się z Ulą? - dopytywał Sebastian.
- Nie nic z tych rzeczy- odparł.
- To co jest stary, co się dzieje? - dalej dopytywał się Sebastian.
- Nic, porostu mam gorszy czas - próbował wymigać się Marek.
- Przecież widzę, no ale skoro nie chcesz mówić to nie. Ale pamiętaj, jeśli będziesz chciał pogadać to wiesz gdzie mnie znajdziesz - powiedział Sebastian.
- Ok, na razie idę bo mam mnóstwo roboty - odparł Marek i poszedł do swojego gabinetu.
Olszańskiemu nie dawało spokoju zachowanie przyjaciela. Czuł, że coś jest nie tak. Nigdy wcześniej nie widział Marka w takim stanie. Postanowił działać i zadzwonił do Uli.
- Cześć Ula - odezwał się Sebastian, gdy ta odebrała telefon.
- No cześć, stało się coś, że do mnie dzwonisz? - pytała.
- Nie nic takiego, ale dzwonię najpierw do ciebie z pytaniem. Czy nie będziesz miała nic przeciwko temu jak wyciągnę Marka na małe piwo po pracy? Wiesz taki męski wypad - mówił Sebastian.
- Nie musisz się mnie pytać, przecież on może wychodzić gdzie chce jeśli tylko ma ochotę - odparła Ula.
- Dzięki, na pewno będziemy grzeczni - odparł.
Następnie poszedł do Marka aby wyciągnąć go do klubu. W sekretariacie siedziała Viola i wykonywała swoją pracę.
Tak to ta sama Violetta Kubasińska przez V i dwa T. 
Po odejściu Febo i po pokazie Viola bardzo się zmieniła. Solidnie i dokładnie wykonywała swoją pracę, a nawet poszła na studia. Wszyscy w firmie ją podziwiali za to. Ona twierdziła, że to dzięki Ulce i Markowi się zmieniła. A Sebastian świta poza nią nie widział. Był z niej bardzo dumny i nawet to przekręcanie powiedzeń mu nie przeszkadzało
- Cześć Violuś Marek u siebie? - spytał Sebastian.
- Witaj Sebulku - przywitała się Viola - tak jest u siebie - kontynuowała. 
- Ale wiesz coś z nim nie tak - dodała.
- Tak wiem, też to zauważyłem. I wiesz co, chce go wyciągnąć na piwo do klubu. Nie masz nic przeciwko - powiedział.
- Nie, nie mam. Tylko bądźcie grzeczni - powiedziała.
- Nie martw się na pewno będziemy - odpowiedział jej Sebastian.
Sebastian wszedł do gabinetu Marka i to co zobaczył przeraziło go, nie wiedział co się tu stało i co ma robić.
CDN...

poniedziałek, 2 stycznia 2017

TYLKO Z TOBĄ część I

Od pokazu FD Gusto i pogodzenia się Uli z Markiem minął już prawie rok. Oni stali się wręcz nie rozłączni. Widać było, że są ze sobą szczęśliwi. 
Nikt nie sądził, że ich związek jeszcze nie raz będzie wystawiony na próbę czasu.
Na rocznicę z tego powodu Marek miał dla Uli niespodziankę. A w swój plan wtajemniczył na początku tylko Sebastiana.
- No stary już myślałem, że się nie zdecydujesz - mówił ten drugi.
- To nie tak Seba, ja już od dawna miałem zamiar oświadczyć się Uli - mówił Marek.
- Co w takim razie stało dotychczas na przeszkodzie? - pytał Sebastian.
- A bo wiesz musiałem ją najpierw ponownie do siebie przekonać, znasz przecież Ulę. Trzeba było spłacić Febo po ich odejściu. No i po pokazie też było mnóstwo pracy - rzekł Marek.
Nagle ich rozmowę przerwał telefon Marka.
- No cześć mamo - odezwał się po odebraniu.
- Marek tata trafił do szpitala, z jego sercem ... - mówiła zanosząc się płaczem.
- Mamo nie denerwuj się, w którym szpitalu leży? Zaraz tam przyjadę - mówił zdenerwowany Dobrzański.
Końcówkę rozmowy usłyszała Ula przechodząc obok gabinetu Marka. Nie wiedząc co się stało postanowiła zapytać mężczyznę. Wiedziała, że coś go zaniepokoiło. Weszła do gabinetu, w którym zastała Marka siedzącego na fotelu z twarzą ukrytą w dłoniach. Podeszła do niego. 
- Marek, kochanie co się stało? -  mówiła delikatnie.
- Mój tata jest w szpitalu, a ja nie mogę tam być - rzekł.
- Jak to nie możesz? - pytała.
- Bo mam spotkanie z kontrahentem - odpowiedział.
- Posłuchaj, ty jedź do szpitala, a ja się z nim spotkam. Twój tata i mama teraz bardziej cię potrzebują. Ja po rozmowie zaraz do was podjadę. W którym szpitalu leży tata - mówiła Ula.
- Ula jesteś najcudowniejsza. Czy ja ci dziś mówiłem, że cię kocham? - mówił Marek.
- Chyba z tysiąc razy, ale możesz następny tysiąc to powtarzać - odparła - no dobrze, ale idź już. A, w którym szpitalu leży zapomniałeś powiedzieć.
- Na Banacha - odpowiedział będąc już przy drzwiach.
Marek pojechał do ojca. Na miejscu od matki dowiedział się, że stan ojca jest ciężki. 
Minęły ponad dwie godziny, a Marek zaczął się dodatkowo denerwować i niepokoić, bo spotkanie, które miało się odbyć między Ulą, a tym kontrahentem powinno się już dawno skończyć. Po raz kolejny próbował dodzwonić się do Uli, lecz bez skutków. Jego coraz większe zdenerwowanie zauważyła Helena.
- Synu co się dzieje? - pytała.
- Nie wiem, od jakiegoś czasu nie mogę dodzwonić się do Uli - odpowiedział zdenerwowany Marek.
- Może coś jej wypadło - mówiła kobieta próbując go uspokoić.
- To nie to mamo. Ja czuję, że coś się stało - odpowiedział Marek.
- A może zadzwoń do firmy lub do Sebastiana - mówiła.
W tym samym momencie zadzwonił telefon Marka, a na wyświetlaczu widniał napis Seba. Marek natychmiast odebrał.
- No nareszcie się do ciebie dodzwoniłem - powiedział Olszański.
- Ja też się cieszę. Właśnie miałem do ciebie dzwonić - odparł Marek - nie wiesz co z Ulą od ponad dwóch godzin nie mogę się z nią skontaktować - kontynuował.
- Tak wiem i dlatego też do ciebie dzwonię - powiedział przyjaciel.
- Możesz jaśniej, bo nic nie rozumiem, co z Ulą - mówił coraz bardziej zdenerwowany Marek.
- Marek tylko spokojnie... Ulę zabrało pogotowie... - mówił Olszański.
- Jak to pogotowie? - pytał Marek - co się stało? Gdzie ją zabrało? - młody Dobrzański wyrzucał pytania jak z karabinu maszynowego.
- Gdy skończyła to spotkanie poszła do swojego gabinetu po swoje rzeczy. I po chwili Dorota przybiegła do mnie, mówiąc że Ula zasłabła i upadła. Natychmiast wezwałem pogotowie. Zanim pogotowie przyjechało ona odzyskała przytomność. A jak przyjechali i zbadali postanowili zabrać ją na dokładne badania. Powiedziano, że zabierają ją na Banacha, miałem tam właśnie jechać - Sebastian powiedział mu wszystko.
- Ok Seba, ja jestem na Banacha - powiedział i się rozłączył.
W tym samym momencie wbiegał już na izbę przyjęć.
- Proszę pani przywieziono tu Urszulę Cieplak, gdzie ona jest? - pytał.
- A kim pan jest dla tej pani, jest pan z rodziny? - odpowiedziała kobieta pytaniem na pytanie.
- Jestem jej narzeczonym, a więc gdzie ona jest? - dopytywał Marek coraz bardziej zdenerwowany.
W tym czasie dołączyła do niego Helena.
- Spokojnie synu, powiedz co się stało - mówiła kobieta.
- Pogotowie przywiozło tu Ulę, ale nie wiem gdzie leży - mówił Marek.
Helena doszła do rejestracji i mówiąc spokojnie o co chodzi.
- Dzień dobry - zaczęła Helena.
- Dzień dobry - odparła kobieta - w czym mogę pomóc.
- Nazywam się Helena Dobrzańska, jestem matką tego oto mężczyzny i przyszłą teściową pani Urszuli Cieplak. Wiemy, że przywiozło ją tu pogotowie, czy może nam pani powiedzieć gdzie ją znajdziemy - mówiła spokojnym głosem  Helena.
- Pani Urszula jest na sali segregacji, ale teraz trwa badanie i nie można tam wchodzić - powiedziała kobieta.
- Dziękuję pani bardzo - odparła Helena i podeszła do syna.
- Słyszałeś, musimy poczekać bo właśnie ją badają - powiedziała Dobrzańska.
CDN...

niedziela, 1 stycznia 2017

DWA ŚWIATY część XIII ostatnia

                     Witajcie kochani to już ostatnia część "DWÓCH ŚWIATÓW" mam nadzieję,
               że nie będziecie bardzo rozczarowani tą częścią. I z tego miejsca zapraszam już do 
               czytania i komentowania nowego opowiadania "TYLKO Z TOBĄ", które ukarze się                                                                      już w dniu jutrzejszym.
                                                              Życzę miłego czytania


- No stary co się z tobą dzieje - dopytywał Seba - nie rozumiem twojego zachowania. Już ta Ulka przysłoniła ci cały świat. Nawet na własnego przyjaciela się wypiąłeś - kontynuował Olszański.
Dobrzański spojrzał na niego i tylko wysyczał przez zaciśnięte zęby
- Odwal się.
Lecz ten pierwszy nie dawał za wygraną i nadal próbując namówić Marka na wypad do klubu. Marek w końcu nie wytrzymał.
- Posłuchaj mnie uważnie - zaczął Marek - przyjacielem to ty byłeś jeszcze jakieś pół roku temu. Lecz w pewnym momencie, gdy ja zrozumiałem wiele rzeczy i pokochałem najcudowniejszą istotę na tym świecie to ty tego nie potrafiłeś uszanować. W dalszym ciągu z niej kpiłeś, naśmiewałeś się. Próbowałeś wraz z Violką nas ze sobą skłócić. A jak Ula leżała w szpitalu namawiałeś mnie abym ją zostawił. Dla ciebie liczy się tylko zabawa i panienki na jedną noc. Gdy powiedziałem ci, że chcę się oświadczyć Uli to jej ubliżyłeś mówiąc do mnie te wszystkie głupoty. Tak nie postępuje przyjaciel - wyrzucał z siebie Marek to co mu leżało na sercu -  a ona tylko po każdej naszej sprzeczce, o której jej mówiłem powtarzała, że jeszcze się pogodzimy, ale wiesz co bardzo w to wątpię - dokończył Marek i odszedł.
Olszański stał jakby go zamurowało.
Wtedy to dotarło niego jakim był podłym człowiekiem. Tego dnia nie miał ochoty z nikim rozmawiać. Nawet paplanie Violki podczas lunchu go denerwowało. Zaraz po pracy postanowił pojechać do domu i upić się.
Gdy tak siedział sam w domu wpadł na pomysł, że pojedzie najpierw do Uli, a potem do Marka i ich przeprosi. Wezwał taksówkę i kazał jechać do Rysiowa. Po dojechaniu na miejsce udał się do domu Uli.
Drzwi otworzył mu pan Józef, zaprosił go do środka i zawołał córkę mówiąc iż ma gościa. Ula wyszła z pokoju i ujrzała kompletnie pijanego Sebastiana. Zaprosiła go do swojego pokoju. 
- Sebastian  co ty tu robisz? - pytała Ula. 
- Ula ja... ja chciałem bardzo przeprosić ciebie za  moje zachowanie - mówił, a raczej bełkotał Sebastian.
- Usiądź sobie, a ja pójdę zrobić herbaty - powiedziała i wyszła do kuchni biorąc ze sobą telefon.
Będąc w kuchni postanowiła zadzwonić do Marka. Ten odebrał telefon niemal od razu.
- Cześć kochanie, stęskniłaś się, bo ja bardzo i już nie mogę się doczekać pojutrza, aby móc cię zobaczyć - mówił Marek.
- A to będzie możliwe jeszcze dziś skarbie. Możesz do mnie przyjechać? - odezwała się Ula.
- Ula, a stało się coś? - przestraszonym głosem pytał mężczyzna.
- Jest u mnie Sebastian i to w dodatku kompletnie pijany i mówi coś, że musi mnie, a potem ciebie bardzo przeprosić - powiedziała Ula.
- No co za idiota, posłuchaj ja za niedługo przyjadę i go zabiorę od ciebie - powiedział Marek i się rozłączył.
Po niespełna godzinie w domu Cieplaków był Marek. Przywitał się z domownikami chwilę porozmawiał z panem Józefem i Ulą wyjaśniając prawdopodobną przyczynę jego zjawienia się u nich w domu. Następnie przeprosił jeszcze raz za Sebastiana  pożegnał się ze wszystkimi i zabrał go do domu. W czasie drogi do domu Olszańskiego Marek nie wytrzymał i zaczął na niego krzyczeć.
- Coś ty sobie myślał kretynie, że co, jak się upijesz to wszyscy ci wybaczą, a zwłaszcza Ula i ja - dopytywał - ona jest w ciąży i nie może się denerwować - kontynuował Dobrzański.
- Ja... ja tylko chciałem was przeprosić za swoje zachowanie - odparł Olszański.
Do końca już żaden się nie odzywał. Marek odwiózł Sebastiana do domu i sam wrócił do siebie. 
Gdy był już na miejscu zadzwonił do swojej narzeczonej aby upewnić się, że wszystko jest w porządku.
Nazajutrz była Wigilia, ale narzeczeni ten dzień mieli spędzić osobno, wśród swoich najbliższych. Co dla Marka było nie lada wyczynem. On nie potrafił już normalnie funkcjonować bez Ulki. Przez co cały dzień wysyłał jej mnóstwo SMS "KOCHAM CIĘ", "TĘSKNIĘ ZA TOBĄ", a ona odpisywała mu tym samym, gdy przyszedł czas wieczorem zadzwonił aby złożyć narzeczonej i całej jej rodzinie życzenia świąteczne.
Aż w końcu nastał ten najpiękniejszy dzień w życiu ich obojga. Równo o piętnastej pod dom Uli zajechała biała limuzyna, z której wysiadł Marek. Wraz z rodzicami weszli do domu gdzie czekali na nich Ula wraz z rodziną. Najpierw nastąpiło błogosławieństwo w domu panny młodej, a następnie udali się wszyscy do kościoła. Za drużbę był Jasiek brat Uli a druhną była Paulina. 
W końcu nadszedł czas na przysięgę, pierwszy zaczął Marek.
 - Ja Marek biorę Ciebie Urszulo za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Następnie słowa przysięgi powiedziała Ula.
 - Ja Urszula biorę Ciebie Marku za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Po złożonej przysiędze mała Beatka podała obrączki i każde z nich wypowiedziało te słowa zaczął Marek.
- Urszulo przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Te same słowa wypowiedziała Ula.
-  Marku przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Następnie ksiądz ogłosił ich mężem i żoną. Opuścili kościół, nadszedł czas na życzenia i gdy już wszyscy goście skończyli doszedł do nich Sebastian. Marek nie miał ochoty z nim rozmawiać. Lecz Ula powiedziała.
- Marek, kochanie pozwól mu powiedzieć to co chce.
- Dobrze, ale robię to tylko dla ciebie pani Dobrzańska - powiedział Marek.
Sebastian złożył im życzenia, przeprosił za swoje zachowanie i wręczył prezent. Miał już odchodzić, gdy odezwała się Ula.
- Sebastian poczekaj.
- Marek może zaprosimy go na wesele - prosiła.
Ten spojrzał na swoją już żonę i wiedział,  że z nią nie wygra, lecz próbował jej wytłumaczyć dlaczego nie chce go na weselu.
- Ula, ale przecież wiesz jaki on jest - mówił.
- Tak wiem, ale wiem też, że wasza przyjaźń skończyła się przeze mnie - tłumaczyła.
- O nie moja droga, na pewno nie przez ciebie, on sam ją zniszczył - mówił zdenerwowany Marek.
- A więc - dopytywała Ula.
- No dobrze, niech będzie. Nie będę i nie zamierzam się z tobą kochanie kłócić przez niego i w ogóle - powiedział Marek i podszedł do Sebastiana zapraszając go na wesele.
Następnie wszyscy udali się na salę, którą pomogła im wynająć Helena.
Było rzucanie  kieliszkami, pierwszy taniec młodych. W końcu nadszedł czas na przemowy rodziców najpierw zaczął senior Dobrzański, który to nie mógł nachwalić się jaką to ma cudowną synową, która potrafiła zmienić jego syna, następnie senior Cieplak wychwalał Marka jaki jest dobry, czuły i opiekuńczy. 
Oboje ojcowie życzyli im aby ta ich miłość trwała po wsze czasy.
Sebastian po raz kolejny tego dnia ich przepraszał i życzył wszystkiego najlepszego.
Przyjęcie weselne trwało do wczesnych godzin rannych.
Młodzi państwo Dobrzańscy w dwa dni po ślubie wyjechali na dwa tygodnie do Francji.
To miała być niespodzianka dla Uli, która nie raz mówiła Markowi, że chciałaby pojechać do Francji.
KONIEC