sobota, 4 lutego 2017

TYLKO Z TOBĄ część XII

W ciągu następnych dni nic złego się nie działo. Od kiedy w F&D nie było Aleksa pracowało się spokojnie. Zaczęto przygotowania do nowego pokazu, który miał odbyć się w październiku. Tym razem Pshemko postanowił zaprojektować suknie ślubne i wieczorowe


Od jakiegoś czasu Ula i Marek chodzili na przymiarki swoich strojów ślubnych do pracowni mistrza, oczywiście każde z osobna. Gdy Marek szedł na przymiarkę to Ula wówczas wychodziła na lunch.
Lecz gdy na przymiarki przychodziła Ula Pshemko był bardziej zapobiegliwy zasłaniając żaluzje a drzwi zamykał na klucz, co bardzo złościło Marka .

Pewnego razu stojąc tak przed pracownią spotkał Alę.
- Marek coś taki wściekły - pytała Ala
- Ala ja chyba zaraz oszaleję. Wiesz jak Ula jest na przymiarkach to zamykają się tam jakby to jakaś tajemnica była - mówił
- A to o to chodzi - śmiała się Ala
- I co w tym jest śmiesznego - oburzył się Marek
- Marek czy ty nie wiesz, że nie możesz zobaczyć Uli w sukni ślubnej przed ślubem, bo to przynosi pecha - odparła Milewska
- Zwykłe zabobony - odparł i udał się do swojego gabinetu
Gdy Ula skończyła przymiarkę udała się do gabinetu narzeczonego. Marek postanowił udawać obrażonego.
- Hej kochanie, już jestem - powiedziała gdy weszła do jego gabinetu
On zaczął udawać, że jej nie słyszy oraz nie widzi.
- Marek co jest, stało się coś? - dopytywała
- Nie nic - odparł nadal udając obrażonego
- Przecież widzę, co jest - dopytywała
- Nic specjalnego, mam tylko dużo pracy - odpowiedział
- Ok, to ja idę do siebie, nie będę ci przeszkadzać - odpowiedziała
W tym momencie Marek nie wytrzymał i podszedł do niej objął ją w pasie i ucałował.
- Ula ja nie wytrzymam tych waszych tortur - powiedział udając smutnego
- Marek jakich znowu tortur, coś ty znowu wymyślił? - mówiła 
- No to, że jak masz przymiarki to nie mogę tam być z tobą - odpowiedział uśmiechając się 
- A to o to chodzi - teraz tak jak wcześniej Alicja teraz Ula zaczęła się śmiać
- Co w tym śmiesznego - pytał
- A czy ty chcesz aby nasz ślub się odbył? - odpowiedziała pytaniem na pytanie
- Jak najbardziej - odpowiedział
- W takim razie musisz jeszcze trochę pocierpieć.  Obiecuję, że jeszcze się napatrzysz i przyrzekam, że nawet w pewnym momencie  pozwolę abyś ją ze mnie zdjął - powiedziała 
- No dobrze niech i tak będzie, jakoś to wytrzymam - odparł
W tym dniu postanowili skończyć pracę wcześniej niż zwykle. Pogoda rozpieszczała jak na początek października wybrali się do parku koło firmy. Uwielbiali takie zwykłe spacery po tym parku. Tu też mieli swoją ławkę na, której zawsze prowadzili swoje  rozmowy te prywatne a i te związane  z firmą. Tu też karmili kaczki. 
Wielkimi krokami zbliżał się pokaz, wówczas mieli zawsze więcej pracy. Bywało, że po wejściu do firmy i rozstaniu się pod, któregoś gabinetem widzieli się dopiero gdy mieli wychodzić do domu.  W takich dniach mimo wszystko mieli ze sobą kontakt - pisali do siebie smsy lub e-mile. 
Nadszedł dzień pokazu. Pokaz miał się odbyć w Łazienkach a poprowadzić go mieli wspólnie Ula z Markiem. Po przywitaniu gości przy wejściu oboje poszli do swoich garderób aby móc się przebrać.
 










                                                  Marek zaprosił gości na pokaz w języku polskim oraz angielskim a Ula po niemiecku i włosku. Po zaproszeniu gości oboje zeszli ze sceny a zaczęły na wybieg wychodzić modelki w pierwszej kolejności w sukniach wieczorowych.
Gdy pokaz dobiegł do końca Ula wraz z Markiem ponownie weszli na scenę i zaprosili na nią Pshemko i wszystkie modelki. Ula wręczyła kwiaty mistrzowi a Marek mu pogratulował  wspaniałej kolekcji oraz udanego pokazu. Na koniec zaproszono gości na bankiet. W trakcie bankietu Pshemko udzielił kilku wywiadów, Marek na początku przeprowadził kilka rozmów biznesowych. Resztę bankietu już nie odstępował Uli na krok. 
Następnego dnia okazało się, że tak jak poprzednie kolekcje również i ta odniesie sukces.
Kilka dni po pokazie Marek siedział u siebie w gabinecie gdy przyszła do niego Dorota - sekretarka Uli.
- Panie prezesie pani Ula prosiła abym zawołała pana do niej bo źle się poczuła - powiedziała
Ten natychmiast się do niej udał. Wszedł do jej gabinetu bez pukania a jej widok go bardzo zaniepokoił. 
- Ula co  się stało, jesteś jakaś blada - pytał wystraszony Marek
- Nie wiem, źle się czuję, a jak chciałam wstać to zakręciło mi się w głowie - odparła
- Chodź zawiozę cię do lekarza - powiedział.
Pomógł się jej ubrać. Dorocie oraz Violi przekazał, że w dniu dzisiejszym już wychodzą i nie wrócą  do firmy.
Marek zawiózł Ulę do przychodni. Mieli szczęście bo nie było kolejki. Ula weszła do gabinetu i przedstawiła co jej dolega. Po przeprowadzonych  badaniach dał jej skierowanie na dodatkowe badania w tym USG.
Po wykonaniu wszystkich badań Ula wraz z Markiem udała się do gabinetu lekarza.
- Panie doktorze co jest mojej narzeczonej - dopytywał się Marek
- Spokojnie nic złego się nie dzieje. Z wyników, które mam wynika iż zostaną państwo rodzicami - rzekł lekarz - jest to piąty tydzień. Proszę tu są recepty na witaminy, a my widzimy się za miesiąc na ponownej wizycie - kontynuował
Gdy wyszli z gabinetu Marek nadal nic nie mówił. Ta cisza z jego strony zaniepokoiła Ulę.
- Marek ty nie chcesz tego dziecka. Prawda? - zapytała Ula przerywając jego rozmyślania
On spojrzał w jej oczy i zobaczył strach.
- Nie Ula, to nie tak, ja się bardzo cieszę ale jestem jeszcze w szoku - powiedział i przytulił Ulę do siebie
- Ula KOCHAM cię , KOCHAM was - powiedział i ją ucałował ją
Pojechali do domu tam postanowili, że jutro pojadą do Rysiowa aby podzielić się z nimi tą wiadomością, a dwa dni później pojadą do rodziców Marka.
Jak tylko minął szok Ula chwilami miała serdecznie dosyć zachowania Marka. On chciał aby ona została w domu i nie pracowała aż do rozwiązania. Nie docierały do niego żadne jej argumenty. 
Ula już nie mogąc w żaden sposób  do niego dotrzeć postanowiła poprosić o pomoc Helenę.
- Marek może pojechali byśmy  do twoich rodziców chciałam porozmawiać z twoją mamą - poprosiła narzeczonego
- Dobrze możemy nawet dziś, wrócę z pracy nieco wcześniej i pojedziemy - odpowiedział
Ula zadzwoniła do Heleny aby poinformować ich o wizycie  w dniu dzisiejszym. Umówili się na godzinę osiemnastą. 
Gdy tylko dotarli na osiemnastą do rodziców Marka Ula poprosiła Helenę o rozmowę
- Ula coś się stało? - pytała Helena
- Niby nic, ale ja już nie mam siły tłumaczyć Markowi, że ja jestem tylko  w ciąży. Ostatnio postanowił abym do rozwiązania została w domu - odpowiedziała Ula - może mama mogła by z nim porozmawiać - kontynuowała
Helena obiecała, że z nim porozmawia.
- Marek, możesz mi powiedzieć co ty wyczyniasz? - spytała się Marka
- Ale o co mamie chodzi - pytał zdziwiony 
- Dlaczego bronisz Uli pracować. Synu ciąża to nie choroba. Skoro chce pracować niech to robi, nic jej nie będzie - mówiła Helena
CDN......

niedziela, 29 stycznia 2017

TYLKO Z TOBĄ część XI

Wrócili do Warszawy po drodze wstąpili do Rysiowa. Marek chciał aby poinformować rodzinę Uli o zaręczynach.
Gdy tylko dotarli na miejsce i po przywitaniu się ze wszystkimi zasiedli przy stole nagle Marek wstał
- Panie Józefie, Jasiu i ty Beti ,  chciałem was poinformować o tym, że poprosiłem Ulę o rękę a ona mnie przyjęła - mówił Marek
- Gratuluję wam dzieci - powiedział Józef
- No siostra również gratuluję, a kiedy ślub - odezwał się Jasiek
- A właśnie panie Marku na kiedy planujecie ślub? - dopytywał również Józef
- Jeszcze tego nie ustaliliśmy - odparł Marek - ale mam do pana prośbę. Proszę mi mówić Marek - mówił dalej Dobrzański
- Dobrze Marku ale ty mów do mnie tato - odparł Cieplak
- Ulcia, a jak ja mam mówić do pana Marka? - pytała do tej pory cicho siedząca Bety
Marek gdy usłyszał o co pyta mała, doszedł do niej i wziął ją na ręce a następnie powiedział
- Mów do mnie po imieniu tak jak wszyscy
Posiedzieli jeszcze chwilę i wrócili do Warszawy.
- Ula, wiesz chciałem jeszcze jechać do szpitala, zobaczyć co u taty - powiedział
- Oczywiście możemy jechać od razu. A w drodze powrotnej wstąpimy do sklepu na zakupy - odparła
- Ok, to jedźmy - powiedział
Dojechali do szpitala i udali się na oddział kardiologi. Na korytarzu spotkali Helenę
- Dzień dobry pani Heleno - przywitała się Ula
- Cześć mamo - przywitał się Marek
- Witajcie dzieci - odparła Helena
- I jak się czuje pan Krzysztof - spytała Ula
- Już lepiej, jest przytomny, lekarz proponuje aby Krzysztof wyjechał na jakieś rehabilitacje - powiedziała kobieta
- A co tam u was kochani. Wszystko w porządku? - pytała Helena
- Tak mamo wszystko jest dobrze. Ten wyjazd dobrze nam zrobił - odparł Marek
Helena spojrzała na Ulę a na jej palcu błyszczał ten sam pierścionek, który ona podarowała Markowi gdy ten rozstał się z Pauliną i pogodził z Ulą.
- Mamo, a czy można wejść do taty - zapytał Marek
- Tak - odpowiedziała Helena
Do sali weszli całą trójką. Przywitali się z seniorem, a Marek wtedy powiedział
- Tato, mamo mamy z Ulą coś wam do powiedzenia. Otóż oświadczyłem się Uli a ona mnie przyjęła.
- No to gratulujemy wam dzieci - odparli wspólnie Dobrzańscy
Posiedzieli jeszcze chwilę u rodziców Marka, Państwo Dobrzańscy poprosili Ulę aby mówiła do nich mamo i tato. Następnie udali się na zakupy i wrócili do siebie na Sienną.
Gdy wrócili już do domu Ula zaczęła rozmowę o tym dlaczego Marek kupił mieszkanie dla niej.
- Marek powiedz mi dlaczego bo nie rozumiem. I kto jest w to jeszcze wplątany - prosiła Ula
- Ula ale czego nie rozumiesz. Dlaczego kupiłem to mieszkanie dla ciebie. A no dlatego, że KOCHAŁEM, KOCHAM, i będę KOCHAŁ tylko ciebie. To miał być prezent dla ciebie ode mnie. A kto o tym wiedział to już ci nie mogę teraz powiedzieć. Przykro mi - odparł Marek
- Nie to nie, ja i tak wszystkiego się dowiem - powiedziała udając obrażoną
- No skarbie rozchmurz się. Obiecuję, że wkrótce sam ci to powiem. Ale jeszcze nie teraz - powiedział i zaczął ją całować.
Nastał poniedziałek i była pora aby wrócić do pracy.
Tym razem pierwszy wstał Marek. Udał się do kuchni przygotował śniadanie i wrócił do sypialni gdzie jeszcze spała Ula. Usiadł na brzegu łóżka i przyglądał się tej skromniej osobie. Uwielbiał jej się przyglądać. Była taka delikatna, piękna. On chciał dla niej tego wszystkiego co najlepsze. Po tym wszystkim co działo się z nim w ostatnim czasie zrozumiał, że tym swoim zachowaniem mógł ją stracić bezpowrotnie. A przecież on ją tak bardzo mocno KOCHA. To dzięki niej jest taki szczęśliwy. To przy niej zrozumiał co to znaczy kogoś kochać. Gdy tak rozmyślał nawet nie zauważył jak Ula mu się przygląda.
- Królestwo za twoje myśli - powiedziała Ula co wyrwało Marka z jego rozmyślań
- A tak myślę o tym jakim jestem kretynem a zarazem szczęściarzem - odparł
- Hm, kretyn i szczęściarz w jednym to trochę dziwne połączenie a  bynajmniej jak dla mnie - powiedziała Ula
- No tak, bo widzisz ja jak zawsze muszę coś nawywijać i doprowadzić cię do łez. A szczęściarzem bo mimo tego ty jesteś ze mną i jak trzeba to potrafisz mnie przywołać  do pionu. I to między innymi za to tak bardzo cię KOCHAM. Jesteś zawsze i potrafisz mnie wysłuchać, zrozumieć - rzekł i podał jej tacę ze śniadaniem.
Zjedli śniadanie,  uszykowali się do pracy i wyszli. Gdy zajechali do firmy na korytarzu spotkali Sebastiana i Violettę.
- No nareszcie. Jaki miły widok - powiedział Sebastian widząc Marka przytulającego do siebie Ulę
- Nam też miło was widzieć - odparł Marek, doszedł do recepcji wziął klucz oraz pocztę i udał się z Ulą do swojego gabinetu. Tam zabrali się za pracę a gdy przyszła pora na lunch on zaproponował aby oboje poszli do parku. I tak też uczynili.
- Ula -zaczął Marek - chciałbym abyśmy ustalili datę ślubu, ale tak aby mój tata mógł też być - mówił
- Oczywiście Marku, ja sobie nie wyobrażam aby w tym dniu nie było któregoś z naszych rodziców - rzekła
Ale Marek zauważył, że nagle Ula posmutniała, lecz on domyślił się o co chodzi. Przytulił ją i zaczął mówić
- Kochanie, nie smuć się, twoja mama też tam będzie i ma pewno uśmiecha się już teraz gdy widzi jaka jesteś szczęśliwa.
- Dziękuję ci - powiedziała Ula
- Ale za co ty mi dziękujesz skarbie - pytał Marek
- Za wszystko. Za to że jesteś, że potrafisz pocieszyć, za to że ja czuję się bezpieczna będąc z tobą. 
KOCHAM cię Marek - powiedziała i jeszcze mocniej się do niego przytuliła
- Ja ciebie też KOCHAM - odparł i ucałował
Minęło kilka dni i już wiedzieli, że Krzysztof wyjeżdża zaraz po opuszczeniu szpitala do Szwajcarii i wróci dopiero na Święta Bożego Narodzenia.
- Ula to może ustalmy datę ślubu na drugi dzień świąt - co sądzisz pytał Marek
- Wiesz to dobry pomysł, a i mamy chwilę czasu aby wszystko załatwić - powiedziała Ula
Marek następnego dnia udał się do Rysiowa, chciał sprawić Uli niespodziankę. Wiedział, że dla niej to bardzo ważne aby ten najważniejszy dzień w jej życiu odbył się w tym samym miejscu, w którym to jej rodzice składali sobie przysięgę małżeńską. Dotarł do kościoła i udał się do księdza. Okazało się bowiem iż nie ma żadnego problemu aby w tym dniu mógł odbyć się ich ślub. Marek od razu opłacił całość.
Po powrocie powiedział Uli co załatwił. Bardzo ją to ucieszyło. Następnego dnia pojechali wybrać zaproszenia oraz obrączki. 
Helena przed wyjazdem razem z Krzysztofem zostawiła im kilka wizytówek z telefonami gdzie można by urządzić przyjęcie weselne. 
Ich stroje projektował i szył sam Pshemko.
CDN....

czwartek, 26 stycznia 2017

TYLKO Z TOBĄ część X

- Viola macie gościa - rzekła mama Violi
Obie dziewczyny odwróciły głowę i ujrzały Marka
- Cześć dziewczyny - przywitał się Dobrzański
- Marek, co ty tu robisz? - pytała Ula
- Mówiłaś abym sobie to wszystko przemyślał - odpowiedział
- I? - mówiła
- A czy możemy porozmawiać na osobności? - prosił Marek
- Dobrze chodź  przejdziemy się i porozmawiamy - odparła 
Ula z Markiem poszli na spacer. Przez dłuższą chwilę szli milcząc. A Marek co chwilę zerkał na Ulę. A jego głowę zaprzątały różne myśli. On czuł się szczęśliwy, że może być przy niej. Ale czy ona też jest szczęśliwa będąc z nim. Z tych jego rozmyślań wyrwała go Ula.
- Marek chciałeś porozmawiać - rzekła Ula
- Ula a odpowiesz mi na jedno pytanie - pytał Marek
- Tak odpowiem - odrzekła
- Ula czy... czy ty jesteś ze mną szczęśliwa? - spytał Dobrzański
- Ale co to za pytanie - pytała zdziwiona
- Ula tak czy nie - dopytywał
Ona przystanęła i stanęła tak aby móc spojrzeć mu prosto w oczy i powiedziała
- Marek posłuchaj, nigdy z nikim nie byłam tak szczęśliwa jak z tobą. Gdyby było inaczej to nie przyjęłabym oświadczyn, a tym bardziej nie mieszkałabym z tobą. 
Marek, boże co ty znowu wymyśliłeś, co? - mówiła - ja naprawdę zaczynam mieć tego wszystkiego dość - mówiła zdenerwowana Ula
- Nie nic, Ula spokojnie. Wiesz ostatnio zbyt dużo się dzieje. Mówiłaś mi abym to wszystko sobie przemyślał - powiedział
- No i, przemyślałeś? - pytała Cieplak - a jeśli tak to do jakich doszedłeś wniosków. Wiesz już na pewno, że jestem z tobą szczęśliwa i co dalej- kontynuowała
- Tak wszystko sobie przemyślałem. I wiem, że na pewno moim ostatnim zachowaniem jesteś rozczarowana. Jak zawsze to ty ustawiasz mnie do pionu. Zrozumiałem, że przez moje zachowanie ty cierpisz najbardziej. Ula obiecuję, że się zmienię, tylko proszę wróć do domu razem ze mną - mówił Marek
- Marek to nie tak, nie jestem tobą rozczarowana. KOCHAM cię z twoimi wadami i zaletami. Jestem z ciebie bardzo dumna bo potrafiłeś się zmienić. Lecz nie możesz mnie zamknąć w domu. Zobacz przyjechałam do Violi sama i nic mi się nie stało. Kochanie nie jesteś wstanie mnie ochronić przed tym co nie nieuniknione - mówiła do niego Ula nie odrywając od niego wzroku - a i nie możesz wpadać w panikę jak tylko nie ma mnie w pobliżu. Więc jak sam widzisz ja nie jestem na ciebie zła. Marek ale życie we dwoje polega na rozmawianiu ze sobą. A nie tak jak to zrobiłeś ty. Wiem, że się o mnie martwisz i boisz ale ja o ciebie również. Ja mogę ci obiecać, że jeśli coś będzie się działo to ty o tym będziesz wiedział pierwszy - kontynuowała
- Czyli co, wrócisz ze mną do domu - pytał
- Tak wrócę. Chodź spakuję swoje rzeczy i możemy wracać - odparła
Marek przytulił jeszcze Ule i pocałował ją w czoło. Wrócili do domu Violi. Ula spakowała swoje rzeczy, pożegnała się z Violettą oraz jej rodzicami. Wsiadła do swojego auta a Marek do swojego i ruszyli do Warszawy. Gdy dotarli do domu Marek poprosił aby Ula się spakowała bo wyjeżdżają na weekend. Lecz nie chciał jej powiedzieć gdzie jadą.
- Skarbie to jest niespodzianka - powtarzał Marek
Po godzinie oboje byli już gotowi do drogi. Gdy ruszyli Marek obrał kierunek Poznań. Ula już wiedziała gdzie ją zabiera.
- Marek czy jedziemy do.... - mówiła Ula
- Tak Ula do naszego SPA. Tam gdzie ja już niczego nie udawałem, gdzie  byłem pewny swoich uczuć do pewnej brunetki - odparł Marek
- A to ciekawe, co to za brunetka i co ty do niej czułeś. Bo wiesz ja tam byłam z pewnym przystojniakiem, który skradł moje serce - przekomarzała się z nim Ula
- No wiesz, nie wiem czy ją znasz. Nazywa się Urszula Cieplak. I tam już byłem pewny, że ją i tylko ją KOCHAM, a i dosyć nie dawno jej się oświadczyłem, a ona przyjęła moje oświadczyny - spojrzał na Ulę i widział jak na jej twarzy pojawił się uśmiech - ja ci powiedziałem kto to, a ty mi powiesz z kim tu byłaś - mówił do Uli
- Hm, no jak by ci to powiedzieć jest przystojny i skradł moje serce od pierwszego spojrzenia, a i jest prezesem domu mody, znasz go?, no i w dodatku mi się oświadczył, a ja go przyjęłam - mówiła Ula cały czas się uśmiechając
Ich przekomarzaniom nie było końca. I w ten oto sposób bardzo szybko dojechali do Poznania. Zanim jednak udali się do hotelu postanowili udać się na spacer. 
- Pamiętasz gdy byliśmy tu pierwszy raz powiedziałaś, że chciałabyś tu przyjechać ponownie - mówił Marek uśmiechając się
- Tak pamiętam i pamiętam jak wtedy było cudownie - odparła - myślałam, że śnię. Bo przecież ja zwykła Ula Cieplak w pracy zwana Brzydulą i najprzystojniejszy facet Warszawy razem - dodała
- Ale to nie był sen, to było naprawdę. A i ja byłem z tobą naprawdę. Już wtedy wiedziałem, że tylko z tobą mogę być szczęśliwy. To tu podjąłem decyzję o rozstaniu z Pauliną - mówił - a dla mnie nigdy nie byłaś zwykłą dziewczyną z Rysiowa - dodał
- Marek a nie żałujesz - spytała nagle
Marek zatrzymał się i spojrzał w jej oczy
- Ula ale czego niby mam żałować - dopytywał
- No wiesz .... - chciała dokończył ale on jej nie dał, bo wiedział o co jej chodzi
- Tak Ula żałuję, tego że tak późno zrozumiałem co do ciebie czuję, że dałem się wciągnąć w tą głupią intrygę przez co skrzywdziłem ciebie, że nie potrafiłem od razu rozstać się z Pauliną. I cholernie żałuję, że straciłem twoje zaufanie.
Za to na pewno nie żałuję, że jestem z tobą. Ula to ty mnie nauczyłaś co to miłość, jak kochać, jak cieszyć się nawet z najmniejszej rzeczy. To dzięki tobie jestem innym człowiekiem. Ula pokochałem cię za twoje piękno wewnętrzne a nie zewnętrzne - mówił patrząc jej prosto w oczy.
W jej oczach pokazały się łzy ale on wiedział, że są to łzy szczęścia a nie smutku. Przytulił ją mocno do siebie i tak stali przez dłuższą chwilę nic nie mówiąc. Lecz w końcu odezwał się Marek
- Ula chodźmy do hotelu a potem coś zjeść, na pewno jesteś głodna 
- Tak chodźmy. Ale wiesz na co mam ochotę - mówiła Ula
- No chyba wiem. Na zapiekanki - odparł z uśmiechem
Poszli do hotelu odebrali kartę do pokoju, zanieśli swoje bagaże, odświeżyli się po podróży i poszli na rynek w Poznaniu. Znaleźli budkę z zapiekankami. Zjedli i poszli pospacerować a każde z nich o czymś rozmyślało.  A tak naprawdę oboje rozmyślali o tym samym. Każde z nich wróciło do dnia kiedy to Ula pierwszy dzień przyszła do F&D a ich życie zaczęło się zmieniać . 
- Ula wracajmy już do hotelu - odezwał się Marek
- Dobrze wracajmy - odparła - a Marek, a co z twoim tatą? - pytała Ula
- Na razie jego stan jest dobry, ale nadal jest bardzo słaby - powiedział Marek
Dzięki temu wyjazdowi Ula i Marek odpoczęli. Marek zrozumiał wiele spraw. Ula znowu się uśmiechała. Co bardzo cieszyło Marka. W ostatni dzień ich pobytu Ula wstała pierwsza. Wzięła prysznic, zamówiła śniadanie do pokoju i po jego zjedzeniu postanowiła pójść na spacer. Na swojej poduszce zostawiła krótki list dla Marka
"KOCHANIE TAK SŁODKO SPAŁEŚ, ŻE NIE MIAŁAM SERCA CIĘ BUDZIĆ. NA STOLE MASZ ŚNIADANIE. JA POSZŁAM NA SPACER.  
                                                                    CAŁUJĘ TWOJA ULA"                   
Gdy wstał zobaczył liścik od Uli, przeczytał go i uśmiechnął się. Poszedł pod prysznic, zjadł śniadanie. 
Zadzwonił do Uli gdzie jest i za ile wróci. Odpowiedziała, że jest na molo i jak chce może do niej dołączyć.
Gdy tylko Marek do niej dołączył, ona w jego oczach widziała radość. Jego twarz promieniała jej również. Byli naprawdę szczęśliwi. Oboje czuli, że teraz będzie już lepiej. Po powrocie do hotelu spakowali swoje rzeczy oraz pamiątki dla rodzin i ruszyli w drogę powrotną.
CDN.....

wtorek, 24 stycznia 2017

TYLKO Z TOBĄ część IX

Tego wieczoru Ula zasnęła wtulona w Marka. Z nim i przy nim zawsze czuła się bezpieczna
Rano to ona pierwsza się obudziła, wstała po cichu nie chcąc go budzić. Poszła  do kuchni zrobiła sobie kawy i wyszła na taras gdzie usiadła w wiklinowym fotelu chciała sobie to wszystko przemyśleć. W tym samym czasie obudził się Marek i gdy nie czuł jej u swego boku wystraszony wstał na równe nogi i zaczął jej szukać po mieszkaniu. Nie mogąc jej znaleźć usiadł w kuchni na krześle i zakrył twarz dłońmi, a przez jego głowę przepływały tysiące różnych myśli, gdzie ona może być.
Po chwili do kuchni weszła Ula i zobaczyła Marka siedzącego ze spuszczoną głową.
- Marek, kochanie co się stało? - pytała podchodząc do niego
- Nie, nic się nie stało - powiedział
- Proszę nie kłam przecież widzę, że coś jest nie tak - mówiła
- Gdy się obudziłem, a ciebie nie było, to pomyślałem.... - odparł
- Że odeszłam, tak? - zapytała wchodząc mu w słowo
- Tak właśnie - odparł
Ulka już miała tego  dosyć i zaczęła krzyczeć
- Posłuchaj mnie uważnie, bo powiem to tylko raz.
Od kiedy trafiłam do szpitala ty zachowujesz się jak rozkapryszony gówniarz, któremu coś zabrano. Mam tego dosyć, ja już nie mam siły. Od dwóch dni to ja próbuję wspierać ciebie, mojego ojca i twoją mamę. A kto mnie wesprze. Ja tak dalej nie chcę. Potrzebuję mojego Marka, tego który był przy mnie zawsze nawet jak tego nie potrzebowałam, twoja mama oraz tata również ciebie potrzebują. Wybaczyłam i zapomniałam o wszystkim począwszy od intrygi po kupno tego mieszkania, bo cię KOCHAM i chcę być z tobą na dobre i złe. Przyjęłam twoje oświadczyny, jestem z tobą, ale nie możesz wpadać w panikę jeśli tylko gdzieś wyjdę. Każde z nas ma również swoje sprawy i życie. Ja czasem wychodzę z dziewczynami na lunch czy na zakupy, nie raz jadę do Rysiowa sama. Ty  też czasami jedziesz do Seby, idziesz z nim pograć w kosza, jedziesz sam do rodziców. Więc jak widzisz jest mnóstwo okazji kiedy jesteśmy osobno, ale na tym polega życie. Ja tobie ufam i ci wierzę, dobrze wiem, że jeśli jest mi źle, coś mnie trapi mogę na ciebie liczyć. Przez ten ostatnio rok nigdy się na tobie nie zawiodłam. Przecież jak zasłabłam to ty byłeś przy mnie w szpitalu. Nie mam do ciebie ani żalu ani tym bardziej pretensji o to, że gdy zasłabłam w gabinecie ciebie tam nie było. Marek ja wiem gdzie byłeś i co robiłeś. Więc jak bym mogła być na ciebie zła.
Nie wiem jak jeszcze mam ci wytłumaczyć abyś zrozumiał, że jestem i będę z tobą  - mówiła
Marek siedział i słuchał tego co mówi Ula i nie miał odwagi aby cokolwiek powiedzieć. Wiedział, że ona ma rację lecz to było silniejsze od niego.
Nagle widzi, że ta pakuje swoje rzeczy do torby
- Ula co ty robisz - pytał
- Jadę na kilka dni do Violetty, a ty sobie to wszystko przemyśl co ci powiedziałam. A jak dojdziesz do tego czego chcesz zadzwoń albo przyjedź do Pomiechówka - rzekła
- Skarbie nie zostawiaj mnie, nie odchodź - błagał Marek
- Ale ja nie odchodzę od ciebie, ja tylko chcę abyś sobie to wszystko przemyślał w samotności. Powiedziałam, ci że jak przemyślisz sobie to wszystko to wrócę - powiedziała
Podeszła do niego ucałowała go i wyszła. Wsiadła do samochodu i ruszyła w kierunku Pomiechówka.
Gdy dojechała na miejsce Viola już na nią czekała. 
- Cześć Viola - przywitała się z przyjaciółką - ale na pewno nie będę przeszkadzała - pytała
- No coś ty Ulka. Ty nigdy nie przeszkadzasz. Przynajmniej odpoczniesz - odpowiedziała Viola
W tym czasie Marek siedział w mieszkaniu i czekał na Sebę. 
Gdy przyjaciel przyjechał to od progu zaczął
- No stary gratuluję, to ja z Volką tak szybko i często się nie kłócimy
- Tylko, że my tym razem się nie kłóciliśmy - odparł Marek
- Tak oczywiście, to co robi Ulka u Violetty możesz  mi to wyjaśnić? - dopytywał się Seba
- Wiesz jak dzisiaj rano wstałem jej nie było przymnie i pomyślałem, że  odeszła. A ona siedziała za kubkiem kawy na tarasie . I gdy weszła z powrotem do kuchni zobaczyła jak siedzę i czymś się zamartwiam a potem powiedziała a raczej wykrzyczała mi to wszystko w twarz co o tym myśli, a na koniec dodała abym sobie to przemyślał, a ona na ten czas jedzie  do Violi - odparł
- No i co, przemyślałeś sobie. Czy może ja mam ci coś jeszcze dodać. A wierz mi miłe to by nie było. Jak boga kocham ty jesteś jakiś inny czy co - powiedział Sebastian
- Tak przemyślałem - powiedział
- I co do jakich wniosków doszedłeś - pytał Seba
- Że przez ostatnie dni zachowywałem się jak idiota. A przez to omal nie spieprzyłem Uli, rodzicom oraz sobie życia. Wiem, że muszę wziąć się w garść, a nie jak baba użalać się nad sobą. Przecież oni mnie potrzebują - odparł Marek
- No brawo, nareszcie, co za samo krytyka - rzekł Seba
- A i wczoraj oświadczyłem się Uli, a ona mnie przyjęła - mówił Marek
- O to gratuluję - powiedział Olszański
Kumple jeszcze posiedzieli trochę pogadali, powspominali dawne czasy, a gdy Seba już wrócił do siebie, Marek włączył laptopa sprawdził numer do SPA, w który był wówczas z Ulą. Zadzwonił i zarezerwował tam pokój a dokładnie to ten sam pokój co wówczas. Później pojechał do szpitala gdzie spotkał się 
z Heleną dowiedział się co u ojca. Wyjaśnił też matce, że przez weekend nie będzie go w Warszawie bo razem z Ulą wyjeżdżają.
Wrócił do mieszkania i przygotował się co powie Ulce jak ją zobaczy. Nie chciał dzwonić wolał pojechać i z nią porozmawiać w cztery oczy. Chciał jej to wszystko wyjaśnić, że zrozumiał. Coraz bardziej pragną być przy niej, przytulić się do niej, dla niego to ona się tylko liczyła.
Usiadł na kanapie i tylko westchnął po tylu rozmowach z Ulą, Sebastianem i jego mamą czuł jak by mu kamień z serca spadł. Przecież to on powinien wspierać te dwie najważniejsze dla nie go kobiety. Kobiety, które zawsze były przy nim i nigdy go nie zawiodły. Postanowił, że się zmieni.
Poszedł do samochodu i pojechał do Pomiechówka. Podjechał pod dom Violi, wysiadł z auta i skierował się w stronę podwórza. Gdy tylko doszedł do drzwi i zapukał otworzyła mu mama Viloletty. 
- Dzień dobry pani - przywitał się  Marek
- Dzień dobry - odparła kobieta
- Marek Dobrzański - przedstawił się a następnie zapytał o Ulę
- Tak jest razem z Violą,  siedzą w ogrodzie - odparła kobieta i zaprowadziła młodego Dobrzańskiego do ogrodu.
W tym czasie obie dziewczyny rozmawiały o tym co wydarzyło się w ostatnim czasie.
- Ula, wiem że on KOCHA ciebie, ale strasznie się wystraszył tego co się wydarzyło - mówiła Viola
- Violu ja o tym wiem i też go KOCHAM. Inaczej bym go nie przyjęła - powiedziała Ula i spojrzała na pierścionek - lecz on za mnie życia nie przeżyje. Przecież takie sytuacje mogą stać się wszędzie i w każdej chwili - kontynuowała Ula
- Ale Ula zrozum on strasznie się o ciebie boi. Już raz cię omal nie stracił po tym chorym pomyśle Sebastiana - odparła Viola
- No ale ja mu to już dawno wybaczyłam i zapomniałam. A on nadal swoje. Wczoraj z nim rozmawiałam, a dziś gdy tylko mnie nie widział już panikował. Violka zrozum to jest chore - mówiła Cieplak - ja chcę z nim być i KOCHAM go ale jego zachowanie jest nie do zniesienia. Ja jestem zmęczona, a on jeszcze mi dokłada swoje trzy grosze. Od dawna nigdzie razem żeśmy nie wyjechali. A tak bardzo bym chciała - kontynuowała
CDN.....