niedziela, 12 lutego 2017

TYLKO Z TOBĄ część XIII

- Mamo ale ja się o nią i dziecko bardzo martwię - mówił
- Marek porozmawiajcie, wyjaśnij jej co czujesz ale nie zabraniaj jej pracować. Ona sama wie kiedy jak się czuje. Ja pracowałam prawie do samego końca - tłumaczyła
- Dobrze porozmawiam z Ulą, jak wrócimy do domu - odparł
Gdy wrócili do domu ona usiadła w salonie i zaczęła czytać książkę. Marek usiadła na fotelu, włączył laptopa i zaczął przeglądać pocztę, zerkając co jakiś czas na swoją narzeczoną. Ula była zła na niego, że nie pozwala jej pracować. Marek po sprawdzeniu poczty próbował  z nią rozmawiać, lecz ona na każde zdanie wypowiedziane przez Marka odpowiadała monosylabami lub wzruszeniem ramion. Później zjadła kolację, wzięła prysznic i poszła do sypialni. Nadal nie odzywała się do Marka. 
Marek po chwili wszedł do sypialni przysiadł na skraju łóżka i chciał  ją przytulić ale ona na to nie pozwoliła.
- Ula możemy porozmawiać - mówił spokojnie, nie chciał się z nią kłócić 
- Nie mamy o czym. Ty już zdecydowałeś. Ja mam siedzieć w domu do rozwiązania i się nie odzywać. No ale przecież ja powinnam się do tego przyzwyczaić, że ty zawsze sam o wszystkim decydujesz - mówiła zdenerwowana
- To nie tak. Ja po prostu się o was martwię. Czy to źle. Ty tego nie możesz zrozumieć - mówił spokojnie
- No tak to teraz ja jestem ta zła. A ty wszystko wiesz najlepiej. Czy ty sądzisz, że ja nie wiem kiedy jak się czuję. Kocham to maleństwo i nigdy bym go nie skrzywdziła - odpowiedziała
- Nigdy nie twierdziłem, że jesteś ta zła. Wiem dobrze, że kochasz nasze dziecko tak samo jak i ja. I nie wiem wszystkiego. Ula, kochanie proszę nie kłóćmy się - przybliżył się do niej i przytulił ją, tym razem nie odsunęła się - posłuchaj skoro tak bardzo chcesz pracować to ok. Ale proszę  o jedno. Gdy tylko coś będzie się dziać to mi zaraz dasz znać i nie będziesz się przemęczać - kontynuował
- Dziękuję i to ci mogę obiecać - odpowiedziała
Ula wróciła do pracy. Marek jeszcze przez jakiś czas nie był z tego faktu zadowolony. Bał się o Ulę i dziecko. Gdy po raz kolejny w ciągu jednego dnia pytał się Uli jak się czuje a ona go ochrzaniła miał już dosyć. Poszedł do Sebastiana.
- Cześć stary, można - mówił wchodząc do gabinetu przyjaciela
- No hej, coś ty taki - pytał Seba
- Seba powiedz czy to źle, że się o nią i dziecko troszczę, że nie chcę aby się przemęczała - mówił Marek
- Nie no nie, ale twoje zachowanie jest nie do zniesienia, przecież ona jest w ciąży i to nie jest powód abyś wokół niej skakał. Ulka jest dorosła i wie co może a czego nie. Czy ty nie widzisz jaka jest szczęśliwa mogąc pracować. Marek zastanów się czy chcesz aby ona była szczęśliwa a co za tym idzie również dziecko rozwijało się prawidłowo czy może ona ma być smutna i jeszcze z tego były problemy z dzieckiem - powiedział Sebastian
- Oczywiście, że chcę aby była szczęśliwa - odpowiedział ze wahania Marek
- No to przestań szaleć i daj jej pracować - powiedział Seba
Po wyjściu z gabinetu przyjaciela Marek postanowił udać się do parku aby móc w spokoju wszystko przemyśleć. Słowa przyjaciela dały mu wiele do myślenia. Przecież ja ją KOCHAM i to nasze maleństwo. Ona nie powinna się denerwować a ja robię wszystko żeby ona była zdenerwowana. Dobrzański ty jesteś skończonym debilem. Zamiast ją wspierać to ty doprowadzasz ją do łez.  Z tych jego rozmyślań wyrwał go dźwięk telefonu dzwoniła Ula. Odebrał od razu nie chcąc jej denerwować.
- Marek gdzie ty jesteś, szukam cię po całej firmie? Mieliśmy iść na lunch - pytała
- Spokojnie, kochanie jestem w parku musiałem wyjść, aby móc w spokoju sobie coś przemyśleć. Zaraz wracam do firmy - odpowiedział
Wracając do firmy postanowił, że zaraz pójdzie do Uli i ją przeprosi. Przecież ona jest najważniejsza, jej spokój, jej szczęście.
Po dotarciu do firmy i wjechaniu na piąte piętro zatrzymała go Ania 
- Marek masz gościa u siebie w gabinecie - mówiła kobieta
- A kto to? - pytał
- Paulina Febo - usłyszał w odpowiedzi
- Paulina? - pytał z niedowierzaniem
 - Yhy - usłyszał
- A Ulę widziałaś? - dopytywał Marek
- Tak, prosiła ci przekazać, że jest w bufecie i jak będzie wracać to przyjdzie do ciebie - odpowiedziała Ania
- Ok, dzięki - odpowiedział i udał się do siebie
Wszedł do gabinetu a tam czekała na niego Paulina, która liczyła na powrót do niego.
- Cześć Paulina, co tu robisz? - przywitał się Marek
- Cześć kochanie, cieszysz się, że wróciłam - odparła Paulina podchodząc do niego z zamiarem pocałowania go 
Marek odsunął się aby nie doszło do pocałunku. 
- Paulina co ty wyprawiasz do cholery - pytał wściekły 
- Marco, przecież jeszcze możemy być razem, ja ciebie kocham - odpowiedziała
- Ty mnie kochasz? Paulina proszę nie ośmieszaj się. Ty kochasz tylko siebie samą no i może jeszcze Aleksa - odpowiedział z ironią w głosie
- To nie tak. Ja sobie wszystko przemyślałam i jestem w stanie ci wybaczyć ten romans z Brzydulą. Przecież my się kochamy - mówiła Febo
- Nie mów tak o Uli. To ją KOCHAM a nie ciebie. Ona jest jedyną kobietą, z którą chcę spędzić całe życie. To ona zawsze była przy mnie. 
Ty twierdzisz, że mnie znasz i kochasz. A gdy ja miałem jakiś problem to ciebie to nigdy nie interesowało, nie szanowałaś mojego zdania zawsze twoje było najważniejsze, nigdy się ze mną nie liczyłaś. 
A Ula zawsze jest przy mnie, liczy się z moim zdaniem, rozumie mnie, potrafi mnie wysłuchać, doradzić- mówił Marek
- Jak możesz mnie tak upokarzać przy całej firmie - krzyczała Paulina
- O ile mnie pamięć nie myli, to ty tu już nie pracujesz i nawet nie masz udziałów. Więc proszę nie histeryzuj - powiedział - i jeśli to wszystko to proszę abyś opuściła mój gabinet a nawet firmę. Żegnam. - dodał
Żadne z nich nie wiedziało, że całą rozmowę słyszała Ula, gdyż Marek po wejściu do gabinetu nie zamknął drzwi. A ich kłótnie było słychać chyba na pół firmy. Nawet Sebastian wyszedł z gabinetu słysząc jakieś krzyki dochodzące z gabinetu prezesa.
Gdy tylko ta dwójka skończyła swoją rozmowę, Ula udała się do swojego gabinetu.
Po wyjściu Pauliny Marek wyszedł z gabinetu pytając Anię  czy Ula wróciła z bufetu.
- Tak wróciła i poszła do siebie do gabinetu - odpowiedziała mu Ania
Marek udał się do niej, zapukał i po usłyszeniu "proszę" wszedł. Ula stała przy oknie, mimo iż nie widział jej twarzy to doskonale wiedział, że jest smutna, a nawet że płacze. Podszedł do niej i mocno przytulił. On wiedział, że ona tego właśnie potrzebuje. Zawsze to ją uspakajało. Ula czuła się bezpiecznie w jego ramionach. Stali tak przez dłuższą chwilę w milczeniu. 
Tą ciszę przerwał Marek
- Ula, skarbie ja chciałem cię przeprosić za swoje zachowanie. Wiem, że nie powinienem ci zabraniać pracować i już nie będę. 
Muszę ci jeszcze coś powiedzieć, była u mnie dziś Paulina.
- Tak wiem, widziałam was i słyszałam waszą kłótnię - odparła Ula
W końcu doszli do porozumienia co do tego do kiedy Ula będzie pracować i kiedy wróci do pracy. 
Po wszystkich wrażeniach całego dnia Ula poprosiła Marka aby odwiózł ją wcześniej do domu, tłumacząc się zmęczeniem. 
CDN....

sobota, 4 lutego 2017

TYLKO Z TOBĄ część XII

W ciągu następnych dni nic złego się nie działo. Od kiedy w F&D nie było Aleksa pracowało się spokojnie. Zaczęto przygotowania do nowego pokazu, który miał odbyć się w październiku. Tym razem Pshemko postanowił zaprojektować suknie ślubne i wieczorowe


Od jakiegoś czasu Ula i Marek chodzili na przymiarki swoich strojów ślubnych do pracowni mistrza, oczywiście każde z osobna. Gdy Marek szedł na przymiarkę to Ula wówczas wychodziła na lunch.
Lecz gdy na przymiarki przychodziła Ula Pshemko był bardziej zapobiegliwy zasłaniając żaluzje a drzwi zamykał na klucz, co bardzo złościło Marka .

Pewnego razu stojąc tak przed pracownią spotkał Alę.
- Marek coś taki wściekły - pytała Ala
- Ala ja chyba zaraz oszaleję. Wiesz jak Ula jest na przymiarkach to zamykają się tam jakby to jakaś tajemnica była - mówił
- A to o to chodzi - śmiała się Ala
- I co w tym jest śmiesznego - oburzył się Marek
- Marek czy ty nie wiesz, że nie możesz zobaczyć Uli w sukni ślubnej przed ślubem, bo to przynosi pecha - odparła Milewska
- Zwykłe zabobony - odparł i udał się do swojego gabinetu
Gdy Ula skończyła przymiarkę udała się do gabinetu narzeczonego. Marek postanowił udawać obrażonego.
- Hej kochanie, już jestem - powiedziała gdy weszła do jego gabinetu
On zaczął udawać, że jej nie słyszy oraz nie widzi.
- Marek co jest, stało się coś? - dopytywała
- Nie nic - odparł nadal udając obrażonego
- Przecież widzę, co jest - dopytywała
- Nic specjalnego, mam tylko dużo pracy - odpowiedział
- Ok, to ja idę do siebie, nie będę ci przeszkadzać - odpowiedziała
W tym momencie Marek nie wytrzymał i podszedł do niej objął ją w pasie i ucałował.
- Ula ja nie wytrzymam tych waszych tortur - powiedział udając smutnego
- Marek jakich znowu tortur, coś ty znowu wymyślił? - mówiła 
- No to, że jak masz przymiarki to nie mogę tam być z tobą - odpowiedział uśmiechając się 
- A to o to chodzi - teraz tak jak wcześniej Alicja teraz Ula zaczęła się śmiać
- Co w tym śmiesznego - pytał
- A czy ty chcesz aby nasz ślub się odbył? - odpowiedziała pytaniem na pytanie
- Jak najbardziej - odpowiedział
- W takim razie musisz jeszcze trochę pocierpieć.  Obiecuję, że jeszcze się napatrzysz i przyrzekam, że nawet w pewnym momencie  pozwolę abyś ją ze mnie zdjął - powiedziała 
- No dobrze niech i tak będzie, jakoś to wytrzymam - odparł
W tym dniu postanowili skończyć pracę wcześniej niż zwykle. Pogoda rozpieszczała jak na początek października wybrali się do parku koło firmy. Uwielbiali takie zwykłe spacery po tym parku. Tu też mieli swoją ławkę na, której zawsze prowadzili swoje  rozmowy te prywatne a i te związane  z firmą. Tu też karmili kaczki. 
Wielkimi krokami zbliżał się pokaz, wówczas mieli zawsze więcej pracy. Bywało, że po wejściu do firmy i rozstaniu się pod, któregoś gabinetem widzieli się dopiero gdy mieli wychodzić do domu.  W takich dniach mimo wszystko mieli ze sobą kontakt - pisali do siebie smsy lub e-mile. 
Nadszedł dzień pokazu. Pokaz miał się odbyć w Łazienkach a poprowadzić go mieli wspólnie Ula z Markiem. Po przywitaniu gości przy wejściu oboje poszli do swoich garderób aby móc się przebrać.
 










                                                  Marek zaprosił gości na pokaz w języku polskim oraz angielskim a Ula po niemiecku i włosku. Po zaproszeniu gości oboje zeszli ze sceny a zaczęły na wybieg wychodzić modelki w pierwszej kolejności w sukniach wieczorowych.
Gdy pokaz dobiegł do końca Ula wraz z Markiem ponownie weszli na scenę i zaprosili na nią Pshemko i wszystkie modelki. Ula wręczyła kwiaty mistrzowi a Marek mu pogratulował  wspaniałej kolekcji oraz udanego pokazu. Na koniec zaproszono gości na bankiet. W trakcie bankietu Pshemko udzielił kilku wywiadów, Marek na początku przeprowadził kilka rozmów biznesowych. Resztę bankietu już nie odstępował Uli na krok. 
Następnego dnia okazało się, że tak jak poprzednie kolekcje również i ta odniesie sukces.
Kilka dni po pokazie Marek siedział u siebie w gabinecie gdy przyszła do niego Dorota - sekretarka Uli.
- Panie prezesie pani Ula prosiła abym zawołała pana do niej bo źle się poczuła - powiedziała
Ten natychmiast się do niej udał. Wszedł do jej gabinetu bez pukania a jej widok go bardzo zaniepokoił. 
- Ula co  się stało, jesteś jakaś blada - pytał wystraszony Marek
- Nie wiem, źle się czuję, a jak chciałam wstać to zakręciło mi się w głowie - odparła
- Chodź zawiozę cię do lekarza - powiedział.
Pomógł się jej ubrać. Dorocie oraz Violi przekazał, że w dniu dzisiejszym już wychodzą i nie wrócą  do firmy.
Marek zawiózł Ulę do przychodni. Mieli szczęście bo nie było kolejki. Ula weszła do gabinetu i przedstawiła co jej dolega. Po przeprowadzonych  badaniach dał jej skierowanie na dodatkowe badania w tym USG.
Po wykonaniu wszystkich badań Ula wraz z Markiem udała się do gabinetu lekarza.
- Panie doktorze co jest mojej narzeczonej - dopytywał się Marek
- Spokojnie nic złego się nie dzieje. Z wyników, które mam wynika iż zostaną państwo rodzicami - rzekł lekarz - jest to piąty tydzień. Proszę tu są recepty na witaminy, a my widzimy się za miesiąc na ponownej wizycie - kontynuował
Gdy wyszli z gabinetu Marek nadal nic nie mówił. Ta cisza z jego strony zaniepokoiła Ulę.
- Marek ty nie chcesz tego dziecka. Prawda? - zapytała Ula przerywając jego rozmyślania
On spojrzał w jej oczy i zobaczył strach.
- Nie Ula, to nie tak, ja się bardzo cieszę ale jestem jeszcze w szoku - powiedział i przytulił Ulę do siebie
- Ula KOCHAM cię , KOCHAM was - powiedział i ją ucałował ją
Pojechali do domu tam postanowili, że jutro pojadą do Rysiowa aby podzielić się z nimi tą wiadomością, a dwa dni później pojadą do rodziców Marka.
Jak tylko minął szok Ula chwilami miała serdecznie dosyć zachowania Marka. On chciał aby ona została w domu i nie pracowała aż do rozwiązania. Nie docierały do niego żadne jej argumenty. 
Ula już nie mogąc w żaden sposób  do niego dotrzeć postanowiła poprosić o pomoc Helenę.
- Marek może pojechali byśmy  do twoich rodziców chciałam porozmawiać z twoją mamą - poprosiła narzeczonego
- Dobrze możemy nawet dziś, wrócę z pracy nieco wcześniej i pojedziemy - odpowiedział
Ula zadzwoniła do Heleny aby poinformować ich o wizycie  w dniu dzisiejszym. Umówili się na godzinę osiemnastą. 
Gdy tylko dotarli na osiemnastą do rodziców Marka Ula poprosiła Helenę o rozmowę
- Ula coś się stało? - pytała Helena
- Niby nic, ale ja już nie mam siły tłumaczyć Markowi, że ja jestem tylko  w ciąży. Ostatnio postanowił abym do rozwiązania została w domu - odpowiedziała Ula - może mama mogła by z nim porozmawiać - kontynuowała
Helena obiecała, że z nim porozmawia.
- Marek, możesz mi powiedzieć co ty wyczyniasz? - spytała się Marka
- Ale o co mamie chodzi - pytał zdziwiony 
- Dlaczego bronisz Uli pracować. Synu ciąża to nie choroba. Skoro chce pracować niech to robi, nic jej nie będzie - mówiła Helena
CDN......

niedziela, 29 stycznia 2017

TYLKO Z TOBĄ część XI

Wrócili do Warszawy po drodze wstąpili do Rysiowa. Marek chciał aby poinformować rodzinę Uli o zaręczynach.
Gdy tylko dotarli na miejsce i po przywitaniu się ze wszystkimi zasiedli przy stole nagle Marek wstał
- Panie Józefie, Jasiu i ty Beti ,  chciałem was poinformować o tym, że poprosiłem Ulę o rękę a ona mnie przyjęła - mówił Marek
- Gratuluję wam dzieci - powiedział Józef
- No siostra również gratuluję, a kiedy ślub - odezwał się Jasiek
- A właśnie panie Marku na kiedy planujecie ślub? - dopytywał również Józef
- Jeszcze tego nie ustaliliśmy - odparł Marek - ale mam do pana prośbę. Proszę mi mówić Marek - mówił dalej Dobrzański
- Dobrze Marku ale ty mów do mnie tato - odparł Cieplak
- Ulcia, a jak ja mam mówić do pana Marka? - pytała do tej pory cicho siedząca Bety
Marek gdy usłyszał o co pyta mała, doszedł do niej i wziął ją na ręce a następnie powiedział
- Mów do mnie po imieniu tak jak wszyscy
Posiedzieli jeszcze chwilę i wrócili do Warszawy.
- Ula, wiesz chciałem jeszcze jechać do szpitala, zobaczyć co u taty - powiedział
- Oczywiście możemy jechać od razu. A w drodze powrotnej wstąpimy do sklepu na zakupy - odparła
- Ok, to jedźmy - powiedział
Dojechali do szpitala i udali się na oddział kardiologi. Na korytarzu spotkali Helenę
- Dzień dobry pani Heleno - przywitała się Ula
- Cześć mamo - przywitał się Marek
- Witajcie dzieci - odparła Helena
- I jak się czuje pan Krzysztof - spytała Ula
- Już lepiej, jest przytomny, lekarz proponuje aby Krzysztof wyjechał na jakieś rehabilitacje - powiedziała kobieta
- A co tam u was kochani. Wszystko w porządku? - pytała Helena
- Tak mamo wszystko jest dobrze. Ten wyjazd dobrze nam zrobił - odparł Marek
Helena spojrzała na Ulę a na jej palcu błyszczał ten sam pierścionek, który ona podarowała Markowi gdy ten rozstał się z Pauliną i pogodził z Ulą.
- Mamo, a czy można wejść do taty - zapytał Marek
- Tak - odpowiedziała Helena
Do sali weszli całą trójką. Przywitali się z seniorem, a Marek wtedy powiedział
- Tato, mamo mamy z Ulą coś wam do powiedzenia. Otóż oświadczyłem się Uli a ona mnie przyjęła.
- No to gratulujemy wam dzieci - odparli wspólnie Dobrzańscy
Posiedzieli jeszcze chwilę u rodziców Marka, Państwo Dobrzańscy poprosili Ulę aby mówiła do nich mamo i tato. Następnie udali się na zakupy i wrócili do siebie na Sienną.
Gdy wrócili już do domu Ula zaczęła rozmowę o tym dlaczego Marek kupił mieszkanie dla niej.
- Marek powiedz mi dlaczego bo nie rozumiem. I kto jest w to jeszcze wplątany - prosiła Ula
- Ula ale czego nie rozumiesz. Dlaczego kupiłem to mieszkanie dla ciebie. A no dlatego, że KOCHAŁEM, KOCHAM, i będę KOCHAŁ tylko ciebie. To miał być prezent dla ciebie ode mnie. A kto o tym wiedział to już ci nie mogę teraz powiedzieć. Przykro mi - odparł Marek
- Nie to nie, ja i tak wszystkiego się dowiem - powiedziała udając obrażoną
- No skarbie rozchmurz się. Obiecuję, że wkrótce sam ci to powiem. Ale jeszcze nie teraz - powiedział i zaczął ją całować.
Nastał poniedziałek i była pora aby wrócić do pracy.
Tym razem pierwszy wstał Marek. Udał się do kuchni przygotował śniadanie i wrócił do sypialni gdzie jeszcze spała Ula. Usiadł na brzegu łóżka i przyglądał się tej skromniej osobie. Uwielbiał jej się przyglądać. Była taka delikatna, piękna. On chciał dla niej tego wszystkiego co najlepsze. Po tym wszystkim co działo się z nim w ostatnim czasie zrozumiał, że tym swoim zachowaniem mógł ją stracić bezpowrotnie. A przecież on ją tak bardzo mocno KOCHA. To dzięki niej jest taki szczęśliwy. To przy niej zrozumiał co to znaczy kogoś kochać. Gdy tak rozmyślał nawet nie zauważył jak Ula mu się przygląda.
- Królestwo za twoje myśli - powiedziała Ula co wyrwało Marka z jego rozmyślań
- A tak myślę o tym jakim jestem kretynem a zarazem szczęściarzem - odparł
- Hm, kretyn i szczęściarz w jednym to trochę dziwne połączenie a  bynajmniej jak dla mnie - powiedziała Ula
- No tak, bo widzisz ja jak zawsze muszę coś nawywijać i doprowadzić cię do łez. A szczęściarzem bo mimo tego ty jesteś ze mną i jak trzeba to potrafisz mnie przywołać  do pionu. I to między innymi za to tak bardzo cię KOCHAM. Jesteś zawsze i potrafisz mnie wysłuchać, zrozumieć - rzekł i podał jej tacę ze śniadaniem.
Zjedli śniadanie,  uszykowali się do pracy i wyszli. Gdy zajechali do firmy na korytarzu spotkali Sebastiana i Violettę.
- No nareszcie. Jaki miły widok - powiedział Sebastian widząc Marka przytulającego do siebie Ulę
- Nam też miło was widzieć - odparł Marek, doszedł do recepcji wziął klucz oraz pocztę i udał się z Ulą do swojego gabinetu. Tam zabrali się za pracę a gdy przyszła pora na lunch on zaproponował aby oboje poszli do parku. I tak też uczynili.
- Ula -zaczął Marek - chciałbym abyśmy ustalili datę ślubu, ale tak aby mój tata mógł też być - mówił
- Oczywiście Marku, ja sobie nie wyobrażam aby w tym dniu nie było któregoś z naszych rodziców - rzekła
Ale Marek zauważył, że nagle Ula posmutniała, lecz on domyślił się o co chodzi. Przytulił ją i zaczął mówić
- Kochanie, nie smuć się, twoja mama też tam będzie i ma pewno uśmiecha się już teraz gdy widzi jaka jesteś szczęśliwa.
- Dziękuję ci - powiedziała Ula
- Ale za co ty mi dziękujesz skarbie - pytał Marek
- Za wszystko. Za to że jesteś, że potrafisz pocieszyć, za to że ja czuję się bezpieczna będąc z tobą. 
KOCHAM cię Marek - powiedziała i jeszcze mocniej się do niego przytuliła
- Ja ciebie też KOCHAM - odparł i ucałował
Minęło kilka dni i już wiedzieli, że Krzysztof wyjeżdża zaraz po opuszczeniu szpitala do Szwajcarii i wróci dopiero na Święta Bożego Narodzenia.
- Ula to może ustalmy datę ślubu na drugi dzień świąt - co sądzisz pytał Marek
- Wiesz to dobry pomysł, a i mamy chwilę czasu aby wszystko załatwić - powiedziała Ula
Marek następnego dnia udał się do Rysiowa, chciał sprawić Uli niespodziankę. Wiedział, że dla niej to bardzo ważne aby ten najważniejszy dzień w jej życiu odbył się w tym samym miejscu, w którym to jej rodzice składali sobie przysięgę małżeńską. Dotarł do kościoła i udał się do księdza. Okazało się bowiem iż nie ma żadnego problemu aby w tym dniu mógł odbyć się ich ślub. Marek od razu opłacił całość.
Po powrocie powiedział Uli co załatwił. Bardzo ją to ucieszyło. Następnego dnia pojechali wybrać zaproszenia oraz obrączki. 
Helena przed wyjazdem razem z Krzysztofem zostawiła im kilka wizytówek z telefonami gdzie można by urządzić przyjęcie weselne. 
Ich stroje projektował i szył sam Pshemko.
CDN....

czwartek, 26 stycznia 2017

TYLKO Z TOBĄ część X

- Viola macie gościa - rzekła mama Violi
Obie dziewczyny odwróciły głowę i ujrzały Marka
- Cześć dziewczyny - przywitał się Dobrzański
- Marek, co ty tu robisz? - pytała Ula
- Mówiłaś abym sobie to wszystko przemyślał - odpowiedział
- I? - mówiła
- A czy możemy porozmawiać na osobności? - prosił Marek
- Dobrze chodź  przejdziemy się i porozmawiamy - odparła 
Ula z Markiem poszli na spacer. Przez dłuższą chwilę szli milcząc. A Marek co chwilę zerkał na Ulę. A jego głowę zaprzątały różne myśli. On czuł się szczęśliwy, że może być przy niej. Ale czy ona też jest szczęśliwa będąc z nim. Z tych jego rozmyślań wyrwała go Ula.
- Marek chciałeś porozmawiać - rzekła Ula
- Ula a odpowiesz mi na jedno pytanie - pytał Marek
- Tak odpowiem - odrzekła
- Ula czy... czy ty jesteś ze mną szczęśliwa? - spytał Dobrzański
- Ale co to za pytanie - pytała zdziwiona
- Ula tak czy nie - dopytywał
Ona przystanęła i stanęła tak aby móc spojrzeć mu prosto w oczy i powiedziała
- Marek posłuchaj, nigdy z nikim nie byłam tak szczęśliwa jak z tobą. Gdyby było inaczej to nie przyjęłabym oświadczyn, a tym bardziej nie mieszkałabym z tobą. 
Marek, boże co ty znowu wymyśliłeś, co? - mówiła - ja naprawdę zaczynam mieć tego wszystkiego dość - mówiła zdenerwowana Ula
- Nie nic, Ula spokojnie. Wiesz ostatnio zbyt dużo się dzieje. Mówiłaś mi abym to wszystko sobie przemyślał - powiedział
- No i, przemyślałeś? - pytała Cieplak - a jeśli tak to do jakich doszedłeś wniosków. Wiesz już na pewno, że jestem z tobą szczęśliwa i co dalej- kontynuowała
- Tak wszystko sobie przemyślałem. I wiem, że na pewno moim ostatnim zachowaniem jesteś rozczarowana. Jak zawsze to ty ustawiasz mnie do pionu. Zrozumiałem, że przez moje zachowanie ty cierpisz najbardziej. Ula obiecuję, że się zmienię, tylko proszę wróć do domu razem ze mną - mówił Marek
- Marek to nie tak, nie jestem tobą rozczarowana. KOCHAM cię z twoimi wadami i zaletami. Jestem z ciebie bardzo dumna bo potrafiłeś się zmienić. Lecz nie możesz mnie zamknąć w domu. Zobacz przyjechałam do Violi sama i nic mi się nie stało. Kochanie nie jesteś wstanie mnie ochronić przed tym co nie nieuniknione - mówiła do niego Ula nie odrywając od niego wzroku - a i nie możesz wpadać w panikę jak tylko nie ma mnie w pobliżu. Więc jak sam widzisz ja nie jestem na ciebie zła. Marek ale życie we dwoje polega na rozmawianiu ze sobą. A nie tak jak to zrobiłeś ty. Wiem, że się o mnie martwisz i boisz ale ja o ciebie również. Ja mogę ci obiecać, że jeśli coś będzie się działo to ty o tym będziesz wiedział pierwszy - kontynuowała
- Czyli co, wrócisz ze mną do domu - pytał
- Tak wrócę. Chodź spakuję swoje rzeczy i możemy wracać - odparła
Marek przytulił jeszcze Ule i pocałował ją w czoło. Wrócili do domu Violi. Ula spakowała swoje rzeczy, pożegnała się z Violettą oraz jej rodzicami. Wsiadła do swojego auta a Marek do swojego i ruszyli do Warszawy. Gdy dotarli do domu Marek poprosił aby Ula się spakowała bo wyjeżdżają na weekend. Lecz nie chciał jej powiedzieć gdzie jadą.
- Skarbie to jest niespodzianka - powtarzał Marek
Po godzinie oboje byli już gotowi do drogi. Gdy ruszyli Marek obrał kierunek Poznań. Ula już wiedziała gdzie ją zabiera.
- Marek czy jedziemy do.... - mówiła Ula
- Tak Ula do naszego SPA. Tam gdzie ja już niczego nie udawałem, gdzie  byłem pewny swoich uczuć do pewnej brunetki - odparł Marek
- A to ciekawe, co to za brunetka i co ty do niej czułeś. Bo wiesz ja tam byłam z pewnym przystojniakiem, który skradł moje serce - przekomarzała się z nim Ula
- No wiesz, nie wiem czy ją znasz. Nazywa się Urszula Cieplak. I tam już byłem pewny, że ją i tylko ją KOCHAM, a i dosyć nie dawno jej się oświadczyłem, a ona przyjęła moje oświadczyny - spojrzał na Ulę i widział jak na jej twarzy pojawił się uśmiech - ja ci powiedziałem kto to, a ty mi powiesz z kim tu byłaś - mówił do Uli
- Hm, no jak by ci to powiedzieć jest przystojny i skradł moje serce od pierwszego spojrzenia, a i jest prezesem domu mody, znasz go?, no i w dodatku mi się oświadczył, a ja go przyjęłam - mówiła Ula cały czas się uśmiechając
Ich przekomarzaniom nie było końca. I w ten oto sposób bardzo szybko dojechali do Poznania. Zanim jednak udali się do hotelu postanowili udać się na spacer. 
- Pamiętasz gdy byliśmy tu pierwszy raz powiedziałaś, że chciałabyś tu przyjechać ponownie - mówił Marek uśmiechając się
- Tak pamiętam i pamiętam jak wtedy było cudownie - odparła - myślałam, że śnię. Bo przecież ja zwykła Ula Cieplak w pracy zwana Brzydulą i najprzystojniejszy facet Warszawy razem - dodała
- Ale to nie był sen, to było naprawdę. A i ja byłem z tobą naprawdę. Już wtedy wiedziałem, że tylko z tobą mogę być szczęśliwy. To tu podjąłem decyzję o rozstaniu z Pauliną - mówił - a dla mnie nigdy nie byłaś zwykłą dziewczyną z Rysiowa - dodał
- Marek a nie żałujesz - spytała nagle
Marek zatrzymał się i spojrzał w jej oczy
- Ula ale czego niby mam żałować - dopytywał
- No wiesz .... - chciała dokończył ale on jej nie dał, bo wiedział o co jej chodzi
- Tak Ula żałuję, tego że tak późno zrozumiałem co do ciebie czuję, że dałem się wciągnąć w tą głupią intrygę przez co skrzywdziłem ciebie, że nie potrafiłem od razu rozstać się z Pauliną. I cholernie żałuję, że straciłem twoje zaufanie.
Za to na pewno nie żałuję, że jestem z tobą. Ula to ty mnie nauczyłaś co to miłość, jak kochać, jak cieszyć się nawet z najmniejszej rzeczy. To dzięki tobie jestem innym człowiekiem. Ula pokochałem cię za twoje piękno wewnętrzne a nie zewnętrzne - mówił patrząc jej prosto w oczy.
W jej oczach pokazały się łzy ale on wiedział, że są to łzy szczęścia a nie smutku. Przytulił ją mocno do siebie i tak stali przez dłuższą chwilę nic nie mówiąc. Lecz w końcu odezwał się Marek
- Ula chodźmy do hotelu a potem coś zjeść, na pewno jesteś głodna 
- Tak chodźmy. Ale wiesz na co mam ochotę - mówiła Ula
- No chyba wiem. Na zapiekanki - odparł z uśmiechem
Poszli do hotelu odebrali kartę do pokoju, zanieśli swoje bagaże, odświeżyli się po podróży i poszli na rynek w Poznaniu. Znaleźli budkę z zapiekankami. Zjedli i poszli pospacerować a każde z nich o czymś rozmyślało.  A tak naprawdę oboje rozmyślali o tym samym. Każde z nich wróciło do dnia kiedy to Ula pierwszy dzień przyszła do F&D a ich życie zaczęło się zmieniać . 
- Ula wracajmy już do hotelu - odezwał się Marek
- Dobrze wracajmy - odparła - a Marek, a co z twoim tatą? - pytała Ula
- Na razie jego stan jest dobry, ale nadal jest bardzo słaby - powiedział Marek
Dzięki temu wyjazdowi Ula i Marek odpoczęli. Marek zrozumiał wiele spraw. Ula znowu się uśmiechała. Co bardzo cieszyło Marka. W ostatni dzień ich pobytu Ula wstała pierwsza. Wzięła prysznic, zamówiła śniadanie do pokoju i po jego zjedzeniu postanowiła pójść na spacer. Na swojej poduszce zostawiła krótki list dla Marka
"KOCHANIE TAK SŁODKO SPAŁEŚ, ŻE NIE MIAŁAM SERCA CIĘ BUDZIĆ. NA STOLE MASZ ŚNIADANIE. JA POSZŁAM NA SPACER.  
                                                                    CAŁUJĘ TWOJA ULA"                   
Gdy wstał zobaczył liścik od Uli, przeczytał go i uśmiechnął się. Poszedł pod prysznic, zjadł śniadanie. 
Zadzwonił do Uli gdzie jest i za ile wróci. Odpowiedziała, że jest na molo i jak chce może do niej dołączyć.
Gdy tylko Marek do niej dołączył, ona w jego oczach widziała radość. Jego twarz promieniała jej również. Byli naprawdę szczęśliwi. Oboje czuli, że teraz będzie już lepiej. Po powrocie do hotelu spakowali swoje rzeczy oraz pamiątki dla rodzin i ruszyli w drogę powrotną.
CDN.....