piątek, 7 sierpnia 2020

INTRYGA część XV


- To co chcieliście nam powiedzieć? A szczególnie Uli? – zaczął Marek, po tym jak już zasiedli przy stole w salonie.
- Spokojnie synu – rzekł senior – poczekajmy jak Zosia poda kawę.
Ula siedziała obok Marka trzymając córkę na kolanach i zastanawiała się tak samo jak narzeczony co takiego mają im do powiedzenia Dobrzańscy. Wiedziała od niego samego jakie jest ich zdanie na jej temat. Dlatego ta nagła zmiana była dość dziwna. Również ich zachowanie na wcześniejszym zebraniu mówiło dużo o ich stosunku wobec niej samej.
- Kochani bardzo chcieliśmy przeprosić was oboje – zaczęła Helena – a zwłaszcza panią Urszulę.
- A cóż takiego się stało, że w ciągu zaledwie tygodnia tak diametralnie zmieniliście zdanie? – padło z ust Marka – wszyscy dobrze wiemy jaki jest wasz stosunek do Uli, ale i do naszego związku – dodał.
- Widzicie z czasem przychodzi w życiu każdego człowieka coś w rodzaju refleksji. Zaczyna dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widział. Dlatego chcieliśmy was oboje przeprosić za nasze zachowanie. Za to, że tak naciskaliśmy na twój i Pauliny ślub, nie pomogliśmy wtedy, gdy tego potrzebowałeś. Za faworyzowanie Febo. To nie tak powinno być. Panią za nasze ostentacyjne zachowanie wobec pani. Wiele zrozumieliśmy w ostatnim czasie. Dokładniej mówiąc to zachowanie Pauliny wobec nas w ostatnim czasie i to jak wypowiadała się o was pozwoliło spojrzeć inaczej niż dotychczas. Zawsze słyszeliśmy od niej jaki to jesteś nieodpowiedzialny, jak to ją zdradzasz. Mówiła nam o wielu modelkach, kobietach z klubów. Później ta wiadomość, że pani działa za naszymi plecami. Wówczas Aleks twierdził, że doprowadziłeś firmę na skraj bankructwa. Jak się z czasem okazało to prawda była inna. I gdyby nie to, że zwolnił osobę, której oferował korzyści w zamian za skompromitowanie ciebie…
- Violettę – wtrącił Marek.
- Tak dokładnie, mowa o Violetcie Kubasińskiej. Nigdy by to nie wyszło na jaw.  Jedyne co było wiadomo, to że firma stoi źle. Doszło nawet do tego, że Pshemko postanowił odejść. Jak wiesz synu on i Aleks nie dogadywali się. Na panią – zwrócił się do narzeczonej syna – patrzyliśmy przez pryzmat wyglądu, a nie tak powinno to wyglądać. Nie potrafiliśmy docenić tego co pani potrafi, jaki posiada zasób wiedzy. Dzisiaj wiemy, że to właśnie dzięki pani pomocy nie popadliśmy w większe kłopoty. Dlatego z całego serca pragniemy przeprosić was oboje za to jak was traktowaliśmy. Mamy również nadzieję, że jesteście w stanie nam wybaczyć to podłe zachowanie – mówił Krzysztof. I zdawało się, że jego słowa są szczere i prawdziwe.
- Pragniemy również mieć kontakt z wami oraz z naszą wnuczką – wtrąciła Helena – wiemy również, że oprócz małej było jeszcze jedno dziecko – dodała Dobrzańska.
- Tak Ula urodziła bliźnięta – zaczął Marek, dobrze wiedział jakie bolesne jest dla Uli wspomnienie o Dominiku – ale Dominik zmarł niedługo po urodzeniu. Miał bardzo zaawansowaną chorobę serca. Dominika też choruje lecz jest już na dobrej drodze do wyzdrowienia. Wciąż jest pod opieką kardiologa dziecięcego.

W innej części stolicy w jednej z restauracji spotkały się dwie elegancko ubrane kobiety. Rozmowa rzecz jasna dotyczyła spotkania Marka z jedną z nich po zebraniu zarządu.
- Jakim cudem Marek dowiedział się o naszym planie? – zastanawiała się Febo.
- Nie mam pojęcia, ale wiem iż ja jestem już spalona. I niczego nie wskóram. On jest jak zaczarowany – odpowiedziała jej modelka - ale wiesz rozmawiałam niedawno z Klaudią i to co mówiła było jednocześnie dziwne, ale możliwe, że prawdziwe. Widząc jego zachowanie.
- A co takiego mówiła? - zaciekawiła się Febo.
- Marek wyznał jej, że zakochał się w tej całej Cieplak - usłyszała w odpowiedzi.
Ta pierwsza jednak nie zamierzała tak tego zostawić i za wszelką cenę chciała się zemścić. Tylko pytanie na kim i za co? Prawdopodobnie sama już nie umiałaby na to odpowiedzieć. Lecz chęć zemsty przyćmiła zdrowy rozsądek. Tak jak kiedyś Aleks. W pewnym momencie przyszedł jej do głowy jeszcze jeden pomysł. Dokończyła pić kawę i pożegnawszy się ze swoją rozmówczynią opuściła lokal.
Poszła na najbliższy postój taksówek i udała do Aleksa. Lecz w trakcie drogi do brata wyjęła telefon, wybrała interesujący ją numer.
- Violka musimy się spotkać – rzekła tuż po przywitaniu się z Kubasińską.
- Ale po co? – pytała Violetta.
- Dowiesz się, gdy przyjdziesz na spotkanie. Obiecuję, że nie pożałujesz – odparła panna Febo.
Violetta zgodziła się, ale postanowiła na to spotkanie pójść z Olszańskim. Zadzwoniła do niego.
- Seba potrzebuję twojej pomocy – zaczęła.
- Ale ja nie widzę powodu abym miał ci w czymkolwiek pomagać. Nie wiem czy pamiętasz ale rozstaliśmy się – mówił.
- Nie musisz mi przypominać. Ale to jest wyjątkowa sytuacja – mówiła jeszcze spokojnie chociaż zaczynała ją irytować ta rozmowa.
- Więc, nie rozumiem skąd ten pomysł – odparł.
- Posłuchaj albo mi pomożesz albo Dobrzański dowie się skąd miałam informację o umowie między Cieplak a nim – w tej chwili zapadła cisza po obu stronach słuchawki – a więc jaka jest twoja decyzja? – rzekła Kubasińska.
- W czym i w jaki sposób miałbym pomóc? – dopytywał Olszański.
- Na jutro jestem umówiona na spotkanie z Pauliną i chcę abyś poszedł tam ze mną – powiedziała i dodała – na godzinę dwunastą w Książęcej.

Młodzi narzeczeni opuścili posiadłość Dobrzańskich po jakiś dwóch godzinach.
- I jak? Wierzysz w to co mówili? – pytał Marek.
- Szczerze? Nie wiem co o tym sądzić – odparła mu narzeczona – a ty co tym sądzisz?
- Jakoś mi trudno uwierzyć w ich szczere intencje. Do tej pory nie wykazali się niczym szczególnym. Wiecznie mnie krytykowali, wierzyli Febo nie mnie, ciebie też nie traktowali tak jak powinni. Gdy powiedziałem im o dzieciach i tym, że jesteśmy razem byli wręcz przeciwni temu. Sugerowali, że Dominika nie jest moim dzieckiem i powinienem zrobić badania na ojcostwo. A podczas mojej wizyty z małą przed posiedzeniem zarządu widziałem jak matka przyglądała się szukając podobieństwa. Teraz jak grunt im się pali pod nogami oni zmieniają swoje podejście o sto osiemdziesiąt stopni – mówił młody Dobrzański.
- Myślisz, że to po to abyśmy podnieśli firmę z tej całej zapaści finansowej? – dopytywała Cieplak.
- Dokładnie tak kochanie – odparł – mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że po wszystkim będzie jak dotychczas. Będą mieli mnie za nic a i ciebie nie będą traktować jak się należy – dokończył.
- A może nie zakładajmy od razu najgorszego – rzekła po chwili milczenia Ula.
Marek pokiwał głową na znak potwierdzenia jej słów. W duchu liczył, że ta zmiana jego rodziców jest prawdziwa i stała, a nie tylko na czas ratowania firmy. Wciąż trudno mu było zrozumieć zachowanie swoich rodziców. Czasami łapał się na tym, że porównywał ich do Józefa Cieplaka. Ten ostatni mimo, że znał historię znajomości jego z Ulą zaakceptował ten związek. Zaakceptował jego samego. Zawsze traktował go jak swojego. Nie pozwolił mu odczuć, że ma żal o to co się wydarzyło.

Weszli do restauracji i po ujrzeniu Pauliny podeszli.
- Dzień dobry – rzekli niemalże jednocześnie witając się z kobietą.
- A ty co tu robisz? – rzuciła Febo zamiast się przywitać.
- Sebastian jest razem ze mną – odpowiedziała za mężczyznę Kubasińska. Febo chciała coś powiedzieć, ale Violetta ją uprzedziła mówiąc – Seba zostaje albo ja wychodzę.
Febo widząc, że nie wygra zgodziła się na pozostanie mężczyzny.
- To co to za sprawa? – dopytywała Violetta.  
- Zapewne wiecie, że w ostatnim czasie odbyło się dwukrotnie posiedzenie zarządu, na którym zostaliśmy wraz z Aleksem pozbawieni udziałów. Dodatkowo mój brat sprzedaje swój dom i wyjeżdża z kraju – mówiła Paulina.
- I co my mamy z tym wspólnego? – padło z ust Olszańskiego.
- Wspólnego nic, ale mi pomóc…
- Pomóc? Niby jak? – weszła jej w słowo Kubasińska.
- Możecie mi pomóc ich skompromitować. Chcę aby nie udało im się to co planują – wyjaśniła Paulina.
- A niby jak mamy to zrobić? Ja już tam nie pracuję, bo jak zapewne pamiętasz twój brat mnie zwolnił, a Sebastian jest pokłócony z Markiem – odpowiedziała jej Violetta.

Niczego nie świadomi Ula i Marek mieli zamiar zacząć wcielać w życie swój plan. Plan, który miał uratować firmę.  Dodatkowo dalej planowali swój ślub. Załatwić musieli salę, orkiestrę oraz zaproszenia. Mieli już kupione obrączki z dwukolorowego złota.


I ustalony termin w Rysiowskim kościele na drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia.
CDN…



piątek, 31 lipca 2020

INTRYGA część XIV


- Jaka jest wasza decyzja? – padło z ust Marka.
- Ja swoją część udziałów odsprzedam – usłyszeli odpowiedź Aleksa.
- A ja tak łatwo nie dam się wyrzucić z firmy, którą stworzyli również moi rodzice – rzuciła przez zęby Paulina.
- Ale ja chyba wyraziłem się jasno na poprzednim zebraniu, że nie przewiduję żadnych negocjacji – odparł jej młody Dobrzański.
- Nie zamierzam oddać wam za darmo tego co częściowo należało do moich rodziców, co również i oni tworzyli – mówiła.
- Paulino – odezwał się milczący dotychczas senior – przypominam ci, że wasi rodzicie zginęli jak firma dopiero co zaistniała na rynku. To wszystko co posiadacie, a raczej posiadaliście zawdzięczacie mojej ciężkiej pracy i naszemu wychowaniu. To my poświęciliśmy wszystko dla was. Nawet relacje z naszym synem na tym ucierpiały.  Lecz dzięki temu jak zarządzał twój brat wartość tego wszystkiego spadła do minimum według wyliczeń pani Urszuli. Chęć posiadania władzy i chora zazdrość zaćmiły mu umysł. To sprawiło, że Marek musiał odejść z firmy. A twój brat w ciągu ostatnich dwóch lat doprowadził tę firmę niemalże do upadku – Marek na słowa ojca podniósł głowę i spojrzał zdziwionym wzrokiem. Również Ula niedowierzała w to co usłyszała.
- Ale… - Febo chciała coś jeszcze powiedzieć lecz brat wszedł jej w słowo.
- Paulina nie ma żadnego „ale”. I Marek i Krzysztof mają rację. Więc sprzedaj te udziały, a co dalej z tym zrobisz to już twoja sprawa. Ja tak jak mówiłem sprzedaję swój dom i wyjeżdżam – widać, że słowa brata ubodły ją do żywego. Coś jeszcze chciała powiedzieć, lecz zrezygnowała. Odsprzedała im w końcu te udziały. Ale liczyła jeszcze, że Domi wywiąże się z ich umowy. Była pewna, że tak będzie. Dla niej to byłaby słodka zemsta na młodym Dobrzańskim i tej pokrace Cieplak.
Posiedzenie zakończyło się Febo opuszczali salę ze spuszczonymi głowami jako ci najbardziej przegrani w całej historii istnienia firmy. Chociaż Paulina nie zamierzała tego tak zostawiać. Aleks poszedł do swojego jeszcze przez chwilę gabinetu chwilę za nim weszła również Paulina.
- Spakuję jeszcze resztę swoich rzeczy i możemy już wychodzić. Podjedziemy po drodze do galerii – mówił do siostry.
- Jak chcesz to możesz jechać sam. Ja muszę załatwić coś na mieście – odparła mu nie chciała mówić prawdy co zamierza.
- Dobrze w takim razie do zobaczenia tak jak się umawialiśmy u mnie późnym popołudniem – Paulina kiwnęła głową na potwierdzenie jego słów i opuściła pomieszczenie.
Febo opuścił firmę jakiś kwadrans przed przyjściem modelki.

W sali zostali jeszcze seniorzy Dobrzańscy oraz Marek z Ulą. Ula spakowała wszystkie dokumenty do teczki i wraz z Markiem zmierzali w kierunku drzwi.
- Pani Urszulo? – usłyszeli, gdy mieli już opuszczać pomieszczenie. 
- Tak panie Krzysztofie? – odparła.
- Chciałem w swoim oraz mojej żony imieniu przeprosić panią za nasze zachowanie wobec pani przez cały ten czas. Mówię tu o tym, gdy pracowała pani w firmie, ale i teraz – mówił, a oni mieli wrażenie jakby się przesłyszeli. W pierwszej sekundzie można by rzec, że nie wierzyli w te słowa.
- Skąd u was taka nagła zmiana zdania co do mojej narzeczonej? – dopytywał junior Dobrzański – jak sobie dobrze przypominam to jeszcze niespełna tydzień temu udawaliście, że jej nie widzicie. Uważaliście, że nie pasuje do tej rodziny. A naszą córkę również zignorowaliście, gdy byłem u was.
Miał już odezwać się Krzysztof, lecz nie zdążył.
- Moi drodzy powiedziałabym, że to nie jest dobre miejsce na takie rozmowy. Proponuję pójść w jakieś miejsce, gdzie będziemy mogli spokojnie wszystko wyjaśnić – odezwała się milcząca dotychczas Helena.
- Myślę, że to nie jest taki zły pomysł – poparła jej słowa Cieplak.
- A może przyjęlibyście zaproszenie do nas do domu? I tam w zaciszu będziemy mogli spokojnie porozmawiać i wyjaśnić to co się wydarzyło – zaproponował Krzysztof.
- Z chęcią, bo jest naprawdę wiele tego. Ale nie możemy tyle czasu obarczać opieką nad małą Alicję. Dodatkowo obiecałem, że odwiozę ją ponownie do Rysiowa – wyjaśnił Marek.
- To możecie pojechać po… - mówiła Helena, lecz widać było na jej twarzy coś w rodzaju zakłopotania.
- Dominika, ma na imię – powiedział Marek. Tylko, że te jego słowa brzmiały jak wyrzut iż nie pamiętają imienia własnej wnuczki.
- W sumie możemy tak zrobić – odezwała się Ula - ale to tak jak mówi Marek może trochę potrwać - dodała.
- To w takim razie pożegnamy się teraz a za jakieś dwie do trzech godzin przyjedziemy do was – odezwał się młodszy z mężczyzn.
Wyszli z sali i tuż przy windzie zatrzymał ich mistrz.
- Marku czy ja mogę na kilka minut porwać twoją ukochaną?
- Skoro czujesz taką potrzebę - odparł z uśmiechem na ustach Marek.
Dla mistrza nic więcej nie było trzeba, chwycił Cieplak za rękę i pociągnął w kierunku swojej pracowni.
- Ula poczekam na ciebie w parku – zdążył tylko jeszcze szepnąć jej do ucha nim odeszła.
Nacisnął guzik przywołujący windę i chwilę później otwarły się drzwi a z jej wnętrza wyszła Domi.
- Marco? – odezwała się niby zaskoczona jego obecnością.
- Witaj – odparł bez jakiegoś entuzjazmu.
- Nie cieszysz się na mój widok? – pytała modelka.
- Nie widzę powodu do radości – odparł i próbował ją ominąć aby wsiąść do windy lecz nie zdążył. Drzwi windy zamknęły się.
Kobieta wykorzystała moment i chciała zawisnąć na jego szyi. Lecz ten jakby przeczuwał co ta zamierza zrobić i uprzedził ją mówiąc.
- Nawet nie próbuj. Doskonale wiem co knujesz wraz z Febo.
- No co ty – zaczęła – chciałam tylko przypomnieć ci jak było nam razem cudownie. A skoro nie jesteś już z Pauliną…
- Ale jestem z Ulą, a dodatkowo zmieniłem się. I powiem ci jeszcze jedno nigdy nie było mi z tobą nawet dobrze – oj zabolało. Słowa te modelka odczuła tak jakby dostała w twarz. To spowodowało, że przez moment nie wiedziała co powiedzieć.
- A z tą pokraką jest ci niby dobrze? – wyrzuciła z siebie.
- Nie będę opowiadał ci o moim i Uli życiu – odparł i odszedł. Nie zamierzał dyskutować z nią. Wyszedł z firmy wściekły na obie kobiety.  Wsiadł do samochodu i czekając na narzeczoną wyciągnął telefon z wewnętrznej kieszeni marynarki, wybrał konkretny numer.
- Co ty sobie myślałaś, że naślesz na mnie jedną z modelek? I, że w ten sposób skłócisz mnie z Ulą? – wyrzucał z siebie zaraz po tym jak usłyszał głos Febo w słuchawce.
- Nie wiem o czym mówisz – udawała zdziwioną.
- Nie wysilaj się. Doskonale wiem, że spotkałaś się z Domi i umawiałyście się – odparł – jeśli myślisz, że coś ugrasz to jesteś w błędzie.
- Zabraliście mi już wszystko co mogliście… – zaczęła, ale Dobrzański nie dał jej dokończyć.
- Nikt niczego ci nie zabrał. To twój ukochany braciszek wszystko sprzeniewierzył. Więc pretensje miej do niego, a nie do mojej rodziny oraz Uli – Febo najwyraźniej nie chciała dłużej wysłuchiwać tego co mówił i rozłączyła się.
Nie minęło wiele czasu, gdy Marek ujrzał jak jego narzeczona wychodzi z firmy trzymając w ręku pokrowiec.
- Co tam masz kochanie? – zaciekawił się.
- To prezent od Pshemko – odparła – pokażę ci w domu – dodała.
W domu opowiedzieli Alicji o przebiegu zebrania oraz zaproszeniu do domu rodzinnego Marka.
- Powiem wam szczerze, że cieszę się z tego – mówiła kobieta – może wreszcie twoi rodzice Marek coś zrozumieli i z czasem wasze relacje się zmienią na lepsze? – kontynuowała Milewska.
- Może? – wyszeptał.
Podczas ich rozmowy Ula poszła się przebrać, aby pokazać  jak wygląda w sukience otrzymanej od mistrza.
- I jak kochani? – padło z jej ust.
Biało czarna sukienka z rozcięciem z prawej strony leżała idealnie podkreślając jej sylwetkę.


- Pięknie – rzekła Milewska.
- Łał – wydobyło się z ust narzeczonego, a po chwili dodał – kochanie wyglądasz cudownie - podszedł i wycisnął na jej ustach długi pocałunek.

Podjechali pod posesję Dobrzańskich. Marek pomógł wysiąść Uli, a następnie wypiął Dominikę z fotelika i tak całą trójką ruszyli w stronę drzwi.
CDN…

piątek, 24 lipca 2020

INTRYGA część XIII


Paulina nie była by sobą, gdyby nie odpowiedziała bratu na jego propozycję.
- Ty chyba sobie żartujesz. Odebrano mi Marka, teraz próbuje się odebrać mi firmę i co ja mam jeszcze sprzedać dom? O nie, tak łatwo to oni się mnie nie pozbędą.
- Zrobisz jak uważasz. Ja swoje udziały im odsprzedam i nie chcę mieć z nimi nic więcej wspólnego – mówił Aleks.
- I co tak za darmo im to wszystko oddasz! – mówiła podniesionym głosem.
Od jakiegoś już czasu nie poznawała swojego brata. On wiecznie walczący, potrafiący postawić na swoim, niebojący się teraz bez słowa sprzeciwu poddaje się. Bez walki. Ot tak zamierza sprzedać udziały, dom i wyjechać. Ona tak łatwo się nie zamierza poddać.
Następnego dnia planowała spotkać się z Krzysztofem oraz Heleną i porozmawiać. Widząc zachowanie Krzysztofa wobec Cieplak uznała, że to może jej pomóc. 
- Witajcie – przywitała się z niedoszłymi teściami zjawiając się u nich kilkanaście minut po dziewiątej rano.
- Witaj Paulinko – odpowiedzieli jej seniorzy – co cię sprowadza do nas o tak wczesnej porze? – zapytała Helena.
- Chciałam z wami porozmawiać o tym co się wczoraj wydarzyło – odpowiedziała.
- Co masz konkretnego na myśli? – dopytywał Krzysztof.
- Czy wy nie widzicie, że ta cała Cieplak robi wszystko aby pozbawić was firmy? – zaczęła, lecz senior wszedł jej w słowo.
- Chyba trochę przesadzasz.
- Ja przesadzam? Zastanówcie się chwilę. Najpierw zabrała nam Marka teraz niby to będzie wraz z nim ratowała firmę. Ratowała kosztem moim i Aleksa. Mamy odsprzedać swoje udziały za półdarmo. Aleks dodatkowo chce sprzedać nasze domy i wyjechać.
- Paulinko myślę, że na ten temat powinnaś porozmawiać z Markiem – usłyszała w odpowiedzi.
- Czyli co? Nie zamierzacie się temu przeciwstawić nawet przez wzgląd na pamięć o moich rodzicach? – mówiła już bardziej nerwowo niż jeszcze kilka minut temu.
- Posłuchaj dziecko, może to co powiem okazać się okropne, ale najwyraźniej musisz to usłyszeć. Owszem nie przepadamy za panią Cieplak, ale to nie ona doprowadziła do takiego stanu firmę a twój brat. To dzięki jego zarządzaniu jesteśmy na skraju upadku. Jak zapewne pamiętasz, on posunął się do przekupstwa twojej przyjaciółki aby przejąć stanowisko Marka. Więc nie osądzaj tej kobiety o coś co nie jest z jej winy – mówił Krzysztof
- Nie wierzę, po prostu nie wierzę. A to, że Marek mnie zostawił dla tej pokraki, że odwrócił się od was nie ma znaczenia? – mówiła poirytowana Febo.
- To, że się rozstaliście może i jest trochę z winy pani Cieplak, ale z drugiej strony nie do końca – zaczęła Helena i widząc minę niedoszłej synowej kontynuowała pośpiesznie – twoje zachowanie wobec Marka i to jak go traktowałaś też nie jest bez winy. Wiemy od niego samego jak to było między wami. I na dzień dzisiejszy porównując Marka będącego z tobą i tego będącego z Cieplak myślę, że on jest teraz naprawdę szczęśliwym człowiekiem – słowa Heleny panna Febo odczuła tak jakby dostała w twarz. Ten policzek był bardzo bolesny. Nie tego się spodziewała po tej rozmowie. Myślała, że oni ją poprą i spróbują wpłynąć na Marka w tej sprawie.
Opuszczała posiadłość Dobrzańskich niepocieszona. Chociaż niepocieszona to delikatnie powiedziane ona była wściekła, że się nie udało. Postanowiła zadzwonić i umówić się z młodym Dobrzańskim bez Cieplak.
Siedziała w salonie swojego domu i kolejny raz tego dnia próbowała dodzwonić się do byłego narzeczonego, lecz ten uparcie nie odbierał albo odrzucał jej połączenia.
- Może byś tak odbierał, gdy do ciebie dzwonię – mówiła z wyrzutami, gdy kolejny raz dzwoniła i za nim usłyszała rozmówcę po drugiej stronie słuchawki.
- Dzień dobry – usłyszała damski głos.
- Daj mi Marka do telefonu – powiedziała rozkazującym tonem.
- Przykro mi, ale Marek nie chce z panią rozmawiać i mnie poprosił o to – usłyszała w odpowiedzi.
- Nie zamierzam z tobą rozmawiać – mówiła poirytowana Febo.
Całej rozmowie mimo wszystko przysłuchiwał się Marek, gdyż Ula włączyła tryb głośnomówiący. Słowa wymawiane przez Włoszkę zaczęły go irytować i był coraz bardziej zły na tę kobietę. Nadal milczał i tak by było gdyby nie słowa wypowiedziane na koniec w stronę Uli.
- Proszę mi powiedzieć o co chodzi a ja przekażę wszystko Markowi – mówiła spokojnym głosem Cieplak, a co bardzo irytowało Paulinę.
- Nie zamierzam rozmawiać z czymś takim jak ty… - chciała coś jeszcze powiedzieć, ale odezwał się Marek.
- Jeszcze jedno słowo, a obiecuję, że pożałujesz – usłyszała w słuchawce.
- Marco chciałam porozmawiać tylko z tobą – rzekła wyniosłym tonem.
- Czego nie zrozumiałaś ze słów Uli?
- Nie mam ochoty rozmawiać z tą… osobą – rzekła.
- A ja nie mam ochoty na rozmowę z tobą. Spotkamy się wszyscy w poniedziałek i wówczas oczekuję odpowiedzi w wiadomej sprawie – odpowiedział jej mężczyzna a następnie się rozłączył.
Był wściekły na byłą narzeczoną, nie rozumiał jej zachowania. Tak samo jak wciąż nie umiał pojąć tego co robią jego rodzice. Na zebraniu ignorowali ją, udając, że jej nie widzą. Kilka dni wcześniej będąc z Dominiką u nich nawet nie zainteresowali się małą. Jedyną pociechą był ich wyjazd do Wrocławia. Wreszcie odpoczną od tego wszystkiego, zrelaksują się.

W tym czasie, gdy oni całą trójką weekend spędzali z dala od stolicy kraju w innej jej części trwała rozmowa. Było wczesne sobotnie popołudnie, gdy na jednej z posesji siedziało małżeństwo Dobrzańskich w fotelach z ratanu i popijali kawę.
- Wiesz Krzysiu tak sobie rozmyślałam ostatnio o tym co się wydarzyło w naszym życiu – mówiła Helena do męża.
- Czy masz coś konkretnego na myśli? – odpowiedział jej.
- Mówiąc dokładnie to tak. Spójrz przez nasze zachowanie i to jak traktowaliśmy przez lata Marka straciliśmy syna oraz szansę bycia dziadkami – mówiła.
- Kochanie chyba trochę przesadzasz. Przecież miał wszystko co tylko chciał, nie brakowało mu niczego – odparł Krzysztof.
- W pewnym sensie może i masz rację. Ale nie zaprzeczysz, że od kiedy rodzeństwo zamieszkało wraz z nami, to im poświęcaliśmy więcej uwagi niż jemu samemu. Od tego czasu myślę, że on czuł się nieszczęśliwy. To od niego wymagaliśmy dużo więcej niż od nich – mówiła, a Krzysztof słuchając jej zaczynał również dochodzić do pewnych wniosków. Lecz chyba nie do końca chciał się do tego przyznać przed sobą samym ani tym bardziej przed Heleną.
- Helenko wymagałem od niego znacznie więcej niż od Aleksa czy Pauliny, bo chciałem aby został prezesem po moim odejściu z firmy.
- Może i masz rację, ale ja zauważyłam coś jeszcze – widząc pytającą minę męża pospieszyła z wyjaśnieniem – przyglądałam się Markowi i tej Cieplak podczas posiedzenia muszę przyznać, że inaczej on zachowuje się będąc z nią niż jak był z Pauliną. Widać szczęście na jego twarzy. Z Pauliną jak był wyczuwałam od niego jakieś napięcie, rozdrażnienie czego nie widziałam przy Cieplak. Przyjrzałam się również tej małej jak tu z nią był. Owszem nie jest bardzo do niego podobna, ale z całą pewnością ma kolor jego oczu i ten sam kolor włosów – senior siedział i zastanawiał się nad tym co mówiła jego żona oraz dochodził do pewnych wniosków.
- Muszę przyznać ci rację również zauważyłem to jak nasz syn zachowuje się teraz a jak to było jeszcze dwa lata temu.
- W tej sytuacji może jednak powinniśmy spróbować zaakceptować ten związek? – zastanawiała się na głos Dobrzańska.

Paulina również nie próżnowała przez cały weekend. Spotkała się w tym czasie z bratem, którego próbowała namówić na zmianę decyzji lecz z marnym skutkiem. Wówczas wpadła na inny pomysł, który jej zdaniem był planem idealnym. Zadzwoniła do Domi jednej z modelek, ale i jednej z wielu kochanek Marka. Umówiły się na niedzielę w porze lunchu. Siedziały w Warszawskiej restauracji nie mając pojęcia, że ktoś ich obserwuje.
- Posłuchaj wiem, że miałaś kiedyś romans z Markiem – zaczęła Febo.
- No tak miałam, ale to stara historia tak jak i twój związek z prezesem – odparła jej modelka z satysfakcją w głosie.
- Nie bądź bezczelna. Potrzebuję twojej pomocy, a w zamian załatwię ci bardzo intratny kontrakt w Paryżu albo Nowym Yorku – rzuciła Paulina.
- A co miałabym niby zrobić? – zapytała Domi wietrząc korzyści dla siebie.
- Potrzebuję abyś uwiodła Marka a ta jego brzydula to widziała na własne oczy – wyjaśniła jej była narzeczona Marka.
Obie kobiety rozstały się ze sobą po jakiejś godzinie. Paulina wróciła do swojego domu, z nadzieją iż jej plan wypali. Była pewna, że Ula nie wybaczy Markowi zdrady.

Marek wraz z Ulą i Dominiką wracając zajechali jeszcze do Rysiowa aby zabrać ze sobą Alicję. Wsiadali już do samochodu, gdy usłyszeli wołanie.
- Marek, Ula możecie poczekać chwilę? – mówił Szymczyk.
- Coś się stało? – pytała Ula po tym jak się przywitali.
- Mam wam coś do powiedzenia – usłyszeli.
- Słuchamy – rzekł Dobrzański.
- Byłem wczoraj umówiony z Anią i podczas tego spotkania widziałem Paulinę. Niby nic dziwnego, ale ona była razem z jedną z modelek z firmy i umawiały się na jutro. Nie wiem dokładnie o co chodziło, ale Paulina obiecała jej jakiś kontrakt jeśli ta coś dla niej zrobi – wyjaśnił.
Oboje popatrzyli na siebie i nie musieli nic mówić. Rozumieli się bez słów. Wiedzieli, że Febo coś wymyśliła, ale nie rozumieli dlaczego to robi. Cóż nie pozostało im nic innego jak poczekać do dnia jutrzejszego i wówczas dowiedzieć się dlaczego.

Wstali dość wcześniej, oboje nie mogli spać. Zjedli śniadanie mimo iż nie mieli zbytnio apetytu. Do firmy przyjechali na kwadrans przed posiedzeniem. Weszli do sali konferencyjnej, gdzie już byli jego rodzice. Byli już we czwórkę i oczekiwali jedynie na przybycie rodzeństwa Febo. Pierwszy przybył Aleks chwilę później przyszła Paulina. Przywitała się ze wszystkimi ogólnym dzień dobry i zasiadła na swoim miejscu.
CDN…