piątek, 6 marca 2020

NOWY ROZDZIAŁ część VII

- To wszystko jest nieprawda – odezwał się Szewc.
- Panie Szewc proszę o spokój – odezwał się sędzia – proszę kontynuować – po czym zwrócił się do Uli.
- Groził, że oczerni mnie w oczach ludzi i nazwie mnie puszczalską – mówiła ze łzami w oczach.
W jednej z ławek siedział Marek i słuchając tego wszystkiego miał wielką ochotę wstać, aby obić twarz tego kolesia. Na samym początku jak Ule wezwano, jako świadka na środek Szewc miał szeroki uśmiech i widać było jego pewność siebie. Z chwilą, gdy Ula zaczęła składać zeznania i opowiedziała o tym, co jej zrobił ten zaczął niespokojnie się poruszać, a uśmiech nagle znikł. Widać było, że nie jest to jego myśli i już zaczął kombinować, co dalej.
W pierwszej kolejności próbował przerwać jej zeznania i zaprzeczyć temu, co ta mówiła.
W końcu Cieplak skończyła i sędzia zwrócił się do Szewca.
- Czy może się pan ustosunkować do tego, co powiedziała pani Cieplak?
- To wszystko są brednie wyssane z palca. Nigdy z nią nie spałem.
- W takim razie jak pan myśli, czemu ta pani tak mówi? – zapytał adwokat pokrzywdzonej.
- Może chce się zemścić za to, że z nią zerwałem? – odpowiedział.
- To nie prawda – odezwała się Cieplak.
W końcu Ula mogła usiąść na miejscu dla świadków i oczekiwać na koniec rozprawy.
Przesłuchano jeszcze troje innych świadków i sędzia ogłosił przerwę, po której miał zapaść wyrok. Ula dołączyła do Marka i opuścili salę rozpraw. Niemalże natychmiast obok nich znaleźli się rodzice jej byłego chłopaka.
- Ula możemy prosić cię na chwilę – odezwał się pan Szewc.
- Proszę mówić ja nie mam nic do ukrycia – odezwała się Cieplak.
- Możesz nam powiedzieć, co za brednie mówiłaś przed sądem? – pytała jego matka.
- To nie są żadne brednie. To wszystko jest prawdą. Nie macie państwo pojęcia, jakim człowiekiem jest wasz syn – mówiła Ula.
-, Co masz na myśli? – mówił zdenerwowany Szewc.
- To, co mówiłam przed sądem. On mnie zgwałcił, a później szyderczo śmiejąc mi się w twarz wyrzucił z mieszkania… - mówiła ze łzami w oczach.
- To są oszczerstwa i my tego tak nie pozostawimy. Odpowiesz za to przed sądem, bo nie ma żadnych dowodów na to, co mówisz – usłyszała w odpowiedzi Ula.
- Proszę uważać na słowa droga pani – odezwał się do tej pory milczący Marek.
- A kim pan jest, aby zabierać głos w nie swojej sprawie – mówił oburzony Szewc – nie wie pan, z kim zadziera.
- Nazywam się Marek Dobrzański, ale to państwu za wiele nie mówi oraz chłopakiem Uli. I jeśli państwo chcą wejść na ścieżkę sądową to proszę bardzo, ale moi prawnicy państwa zniszczą – odparł Dobrzański.
- Jeszcze nas popamiętasz – usłyszała na odchodne Ula.
- I co teraz? Oni nie dadzą mi spokoju i zrobią wszystko, aby mnie oczernić, a moi bliscy nie będą mieć spokoju – mówiła załamana.
- Spokojnie Ula, nic ci nie zrobią – mówił przytulając ją do siebie. Nagle poczuła się jakoś dziwnie, tak jakoś bezpiecznie. Miała wrażenie jakby te męskie ramiona, a dokładniej ramiona Marka odgrodziły ją od całego tego zła.
- Ale ja nie mam na adwokata i również dowodów na to, co się wydarzyło tamtego wieczoru – mówiła.
- Ula będzie dobrze tylko mi zaufaj – mówił patrząc jej prosto w oczy – obiecuję, że on odpowie za wszystko, co ci zrobił. A teraz chodźmy na salę zaraz będzie ogłoszony wyrok – rzekł i obejmując ją w pasie poprowadził na salę rozpraw.
Łukasz Szewc za próbę gwałtu oraz pobicie został skazany na pięć lat pozbawienia wolności. Niemalże wszyscy odetchnęli z ulgą, ale sama Ula wiedziała, że teraz jego rodzina nie da jej ani jej rodzinie spokoju.
Tuż przed gmachem sądu usłyszała od matki Łukasza.
- Pożałujesz tego ty i twoja rodzina.
Marek miał dla niej tego dnia jeszcze pewną propozycję, ale nie sądził, aby w obecnej sytuacji ona miała ochotę o tym słuchać.
- Ula wracasz dzisiaj do Sosnowca czy zostajesz jeszcze w Rysiowie? – zapytał, gdy odwoził ją do domu ojca.
- Zostaję do końca tygodnia – odpowiedziała, ale mimo tego, że słuchała, co mówi Marek to myślami była zupełnie gdzie indziej.
Po niespełna godzinie byli w Rysiowie.
- Wejdziesz na kawę? – zapytała Ula.
- z chęcią – odparł.
Weszli do mieszkania i niemalże od progu witał ich Józef Cieplak. Ula przedstawiła gościa ojcu mówiąc, że to jej chłopak.
- Zapraszam dalej – odezwał się Cieplak. Ale widać było, a nawet czuć jakiś dystans starszego mężczyzny do Marka. Lecz mimo tego ten nie zraził się. Pewny był, że to zachowanie nie jest bezpodstawne. Również Ula wyczuła jakiś dziwny dystans ojca do Marka, lecz nie chciała niczego zaczynać przy Dobrzańskim i postanowiła porozmawiać z ojcem wieczorem.

- Tato możesz mi powiedzieć, dlaczego tak potraktowałeś Marka? – pytała ojca kilka minut po tym jak Dobrzański pojechał do siebie.
- Po prostu nie chce abyś ponownie cierpiała – usłyszała w odpowiedzi.
- To co teraz mam żyć jak mniszka tylko, dlatego, bo poprzedni chłopak mnie źle potraktował? – mówiła dość podniesionym głosem.
- Nie unoś się córcia. Po prostu się o ciebie martwię – usłyszała w odpowiedzi – A dodatkowo nie sądzę, aby to była dobra partia dla ciebie. Ten człowiek to inna sfera. Widać, że pochodzi z bogatego domu – mówił Cieplak.
- No tak, dla ciebie najlepiej by było gdybym związała się z Bartkiem Dąbrowskim albo którymś z chłopaków z Rysiowa – mówiła coraz bardziej zdenerwowana na ojca.
- Oni przynajmniej są usytuowania tak samo jak i my – mówił Józef i tym samym próbując przekonać ją do swoich racji. Mimo tego Ula wiedziała swoje i nie zamierzała rozstać się z młodym Dobrzańskim tylko, dlatego, że jej ojciec miał jakieś swoje argumenty, zupełnie nie zrozumiałe jak dla niej samej.

Marek codziennie przyjeżdżał do Uli i wychodzili, najchętniej jednak jeździli do Warszawy a ich ulubionym miejscem był park pod firmą Febo&Dobrzański oraz Łazienki. Marek jednego razu opowiedział jej o firmie i o sobie samym. Również o tym jak to było z nim i Pauliną.
- Już od dawna dochodziły do mnie pogłoski, że ona ma kogoś innego. Aż któregoś dnia sam ich przyłapałem. Byłem na spotkaniu biznesowym i wracając wstąpiłem do restauracji na Nowym Świecie. Niemalże od samego wejścia ich zauważyłem. Siedzieli przy stoliku nie zwracając uwagi na nikogo i na nic. Odwróciłem się nie robiąc nic, wróciłem do domu. Ona wróciła późnym wieczorem próbując wmówić mi, że zasiedziała się u jednej ze swoich koleżanek. Ja nie odezwałem się tylko wyjąłem z garderoby jej walizkę i spakowałem, po czym kazałem się wynieść z mojego życia i domu. Myślałem, że coś powie, ale nie zadzwoniła tylko po Aleksa, aby po nią przyjechał.
- To ona zdradzała cię z Aleksem? – zapytała Ula wchodząc mu w słowo.
- Nie. Aleks to jej brat, a mój przyjaciel i jak wiesz współwłaściciel. Następnego dnia postanowiłem na jakiś czas wyjechać. Wówczas to również Aleks miał wrócić na stałe do Włoch i przejąć władzę w tamtejszej siedzibie firmy, więc polecieliśmy tam oboje, a tu na miejscu moje obowiązki objął mój ojciec. Spędziłem we Włoszech prawie pół roku. Do kraju postanowiłem wrócić z dwóch powodów. Jeden to stan zdrowia mojego ojca, a drugi to ty.
- Ja? – wydukała ze zdziwieniem Cieplak.
- Dokładnie tak. Może to się wydawać dziwne, ale właśnie tak. Spodobałaś mi się już pierwszego dnia, gdy tylko cię zobaczyłem. I mimo iż nie wiedziałem jak to wszystko się potoczy chciałem spróbować – odpowiedział.
CDN…

piątek, 28 lutego 2020

NOWY ROZDZIAŁ część VI

Panowie wzięli bagaże i całą czwórką powędrowali do samochodu Aleksa. Podróż z lotniska minęła im w dobrych nastrojach. Dziewczyny siedziały z tyłu. Ula zastanawiała się czy oby na pewno jej szef nie wiedział o prawdziwych powodach jej wyjazdu do Włoch. Bo tego, że nie jest to wyjazd do pracy zrozumiała tuż po tym jak zobaczyła Aleksa i Marka. Obaj przecież nie mieli nic wspólnego z firmą, w której pracowała ona oraz Edyta. Firma, której byli współwłaścicielami zajmowała się modą. Ale i ucieszyła ją perspektywa spędzenia kilku dniu zdala od spraw dnia codziennego, że odpocznie a dodatkowo będzie mogła bliżej poznać młodego Dobrzańskiego.
- Dzisiaj jest już trochę późno, a i wy zapewne jesteście zmęczone po podróży. Ale od jutra wraz z Markiem pokażemy wam Mediolan i kilka innych miejscowości – odezwał się Aleks.
- Na dzisiaj zapraszamy na wspólną kolację przy lampce wina – dodał Marek odwracając się do tyłu i uśmiechając się.
Wszystko przebiegało w jak najlepszej atmosferze aż do wieczora, gdy nagle Ula posmutniała po odczytaniu wiadomości.
- Ula czy wszystko w porządku? – zapytała Edyta widząc minę przyjaciółki. – Coś z tatą albo dzieciakami? – dopytywała przyjaciółkę.
- Z nimi wszystko jest dobrze – odparła.
- To, co się stało?  - nie dawała spokoju Edyta.
- Łukasz – odpowiedziała jednym słowem.
- Kim jest Łukasz? – zapytał Marek. A Febo zauważył jego niespokojne ruchy.
- Ula, co on jeszcze od ciebie chce? – zapytała Edyta nim Ula zdążyła cokolwiek odpowiedzieć Markowi.
- Przysłał mi wiadomość – odpowiedziała Ula jednocześnie wyciągając telefon w kierunku przyjaciółki z treścią wiadomości.

„Mam nadzieję, że pamiętasz o naszej umowie. I pojawisz się w wyznaczonym terminie. Bo inaczej wiesz co się może stać”

- To drań – usłyszeli wszyscy.
- Dziewczyny możecie powiedzieć, o co chodzi? Może moglibyśmy jakoś pomóc? – mówił Aleks.
- Nie sądzę, aby można było mi pomóc – niemal wyszeptała Ula.
- Ula proszę powiedz, co się dzieje. Nie ma sytuacji bez wyjścia – odezwał się Marek i przysiadłszy się bliżej Cieplak ujął jej dłoń zamykając w swojej.
Ula siedziała i zastanawiała się czy wyjawić swoją tajemnicę.
- Ula? – odezwała się Edyta.
- Łukasz to mój były chłopak – zaczęła – na ostatnim roku studiów się rozstaliśmy. Jednego razu poszliśmy do klubu, a on tamtej nocy mnie… - nagle przerwała, bo słowa grzęzły jej w gardle, a w oczach pojawiły się łzy.
- A ten drań podał jej pigułkę gwałtu i zgwałcił, a następnego dnia z nią zerwał – dokończyła za Ule przyjaciółka. Po usłyszeniu tego obaj panowie wydali się być w szoku. Edyta postanowiła pociągnąć temat dalej i powiedziała, co teraz ten człowiek chce od Uli – Jakiś tydzień temu, gdy Ula była w Rysiowie spotkała tego drania i on szantażuje ją, iż rozpowie różne rzeczy, jeśli ta nie złoży zeznań w sądzie na jego korzyść. Znów wplątał się jakieś kłopoty i liczy, że ona da mu alibi. On sam czuje się bezkarny, bo ma wpływowych rodziców, którzy wierzą w to, co on im mówi – Ula siedziała ze spuszczoną głową jakby wstydziła się tego, co jej zrobił Szewc.
- Ula nie powinnaś zgadzać się na to i nie składać zeznań na jego korzyść – odezwał się po chwili milczenia Marek.
- I nie zamierzam. Postanowiłam, że pójdę do sądu, ale powiem, jakim on jest podłym człowiekiem i co mi zrobił – wyjaśniła – ale obawiam się, że jego rodzice i on sam nie dadzą mi spokoju. A nawet jestem tego pewna – dodała.
- Jeśli będą cię nękać albo w jakiś sposób próbowali ci zaszkodzić, to wówczas wytoczymy im sprawę – odezwał się kolejny raz Marek.
- To miłe co mówisz, ale mnie nie stać na adwokata – rzekła Cieplak.
- Tym się nie martw – odparł Febo, a Marek tylko poparł przyjaciela.
- No dobrze skoro wszystko już wyjaśniliśmy sobie, to może zmieńmy temat – rzekła Edyta i dodała – jakie plany na najbliższe dni?
W odpowiedzi usłyszała o wielu atrakcjach jakie panowie zaplanowali. Reszta wieczoru minęła już w dużo lepszej atmosferze. Ula wreszcie widać było, że się rozluźniła i coraz częściej na jej ustach gościł uśmiech. Uśmiech, pod urokiem, którego był Marek. Było dość późno, gdy rozchodzili się do swoich sypialni od następnego dnia mieli zwiedzić Mediolan, ale i nie tylko.
Podczas tego pobytu faktycznie wiele zwiedzili, ale i nie tylko. Również odpoczęli zwłaszcza obie panie. Widać było, że właśnie tego potrzebowały.
Marek dodatkowo starał się, aby Ula nie rozmyślała o tym co ją czeka po powrocie, a dokładnie mówiąc żeby nie myślała o swoim byłym chłopaku. Lecz, gdy była sama w swojej sypialni tuż przed snem zastanawiała się czy wszystko się uda i ten drań wreszcie da jej spokój. Mimo tego uważała ten czas spędzony z Markiem i pozostałą dwójką za bardzo udany. A sam młody Dobrzański okazał się urzekającym o radosnym uśmiechu mężczyzną. Pod koniec pobytu coraz częściej ten czas obie pary spędzały osobno.
Ale co dobre szybko się kończy i nadszedł czas na powrót do szarej rzeczywistości. W niedzielę Aleks odwiózł całą trójkę przyjaciół, a raczej dwójkę przyjaciół i swoją ukochaną na lotnisko. Ten pobyt pozwolił się zbliżyć do siebie Aleksowi i Edycie, padło wiele wyznań ze strony ich obojga.
Pożegnali się i już trójka przyjaciół wracała do Warszawy, a stamtąd Ula wraz z Edytą miała pojechać do Sosnowca.
- Posłuchajcie mam pomysł – rzekł Dobrzański tuż po opuszczeniu lotniska, obie panie spojrzały na niego z niemym pytaniem w oczach.
- Zamiast tłuc się pociągiem kilka godzin, proponuję podwózkę. Najpierw podjechalibyśmy do mnie, przebrałbym się, zostawił bagaże i następnie odwiózł was do Sosnowca – obie przyjęły jego propozycję. Edyta, bo dzięki temu nie będzie musiała szarpać się z bagażem. Natomiast Ula dzięki temu będzie mogła dłużej pobyć z tym sympatycznym mężczyzną. Zrobili jak mówił Marek i niespełna półtorej godziny później jechali już w kierunku Śląska.
- A może tak byśmy coś zjedli? – odezwała się Ula.
- Świetny pomysł. Znasz jakieś dobre miejsce Marek? – poparła ją Edyta i pytając się Marka o jakieś miejsce na posiłek.
- Jasne – odparł i już zmierzał w tylko sobie znanym kierunku. Kwadrans później już parkował pod jedną z Warszawskich restauracji.
Do Sosnowca dotarli dość późną porą. W pierwszej kolejności Marek odwiózł Edytę i pomógł z bagażem. Panie pożegnały się i już bez przeszkód dotarli do mieszkania Uli.
- Może wejdziesz na górę? Zrobię kawy, a ty odpoczniesz chwilę przed drogą powrotną – zaproponowała Ula, a on nie zamierzał odmówić. Każda możliwość spędzenia z nią chociażby kilku minut była dla niego czymś wspaniałym. Wyjął z bagażnika walizkę i ruszył wraz z Ulą do mieszkania. Do Warszawy wyjeżdżał to było grubo po dwudziestej drugiej z obietnicą, że będzie do niej dzwonił codziennie.
- Proszę daj znać jak dojedziesz – prosiła Ula.
- Obiecuję odezwać się zaraz po przyjeździe – mówił będąc już w drzwiach. Tego też wieczoru po raz pierwszy na pożegnanie Marek odważył się i pocałował ją. Pocałunek był bardzo  delikatny niczym muśnięcie motyla. Marek tak jak obiecał dzwonił codziennie.

Dzień przed terminem rozprawy Marek niespodziewanie pojawił się pod firmą Uli tuż przed piętnastą.
- Marek co ty tu robisz? – pytała zdziwiona Ula po wyjściu z pracy i ujrzawszy Marka.
- Dzień dobry – przywitał się – pomyślałem, że przyjadę do ciebie i zawiozę do Warszawy. A po rozprawie będę chciał z tobą porozmawiać – mówił.
Było kilka minut po dwudziestej jak Marek parkował pod domem ojca Uli.
- Ula jak chcesz to przyjadę jutro rano i zawiozę do sądu – mówił zanim się ta wysiadła.
- Jeśli chcesz to możesz przyjechać – odparła, ale w jej głos był inny niż dotychczas.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. A on odpowie za to, co zrobił. Ja będę tam czekał na ciebie.
- Rozprawa ma się rozpocząć kwadrans po dziewiątej – odpowiedziała i pożegnała się z Dobrzańskim.

- Nazywam się Urszula Cieplak – zaczęła Ula stojąc na miejscu dla świadków – proszę Wysokiego Sądu nie zamierzam kryć tego oto człowieka – mówiła i wskazała na Szewca siedzącego na ławie oskarżonych – to podły człowiek. Podczas studiów byliśmy parą. Ale niespełna dwa lata temu udaliśmy się do klubu, gdzie podał mi coś do drinka i mnie zgwałcił – mówiła ze łzami w oczach.
- Czy jest pani w stanie mówić dalej, czy potrzebuje pani chwilę przerwy aby się uspokoić? – usłyszała głos sędziego.
- Nie Wysoki Sądzie – odpowiedziała i zaczęła dalej mówić – po tym wszystkim się rozstaliśmy. A na miesiąc przed tą rozprawą najpierw jego ojciec próbował się ze mną skontaktować, lecz bezskutecznie. Ale to nie zraziło Łukasza i jak tylko przyjechałam do rodziny spotkał mnie podczas spaceru z moją młodszą siostrą i zażądał abym zeznawała w jego sprawie. Chciałam odmówić, ale powiedział, że jeśli nie będę zeznawać na jego korzyść to rozpowie o mnie w Rysiowie, że jestem… - znowu głos jej się załamał.
CDN…

piątek, 21 lutego 2020

NOWY ROZDZIAŁ część V


Edyta przez chwilę milczała aż w końcu odezwała się.
- Siedziałam w sobotę wieczorem – zaczęła dość tajemniczo – i oglądałam ten film z Julią Kamińską, co mam na płycie, gdy zadzwonił telefon – przerwała, aby zrobić łyk kawy i kontynuowała, – ale numer, który się wyświetlił był zupełnie mi obcy. Za pierwszym razem nie odebrałam, wiesz, że nie odbieram, jeśli nie znam – Ula pokiwała głową na znak potwierdzenia, – lecz ten ktoś nie odpuszczał i zadzwonił jeszcze parę razy, więc w końcu odebrałam. Nawet nie zgadniesz, kto to był.
- To na pewno, mów wreszcie – ponagliła Edytę przyjaciółka.
- Sam Aleksander Febo – wyrzuciła z siebie.
- Ten Febo? – Zapytała ze zdziwieniem w głosie Cieplak. Edyta tylko pokiwała głową na „tak” – i co? – dopytywała Ula.
- Najpierw się przedstawił, przeprosił i na koniec zaproponował wspólne wyjście na kawę – mówiła rozemocjonowana Edyta. Z jej barwy głosu można było wywnioskować, iż jest pod ogromnym wrażeniem tego półkrwi Włocha.
- I co zgodziłaś, i co było dalej?
- Poszliśmy na tę kawę, ale skończyło się na uroczej kolacji, po której odprowadził mnie do domu.
- Ciekawe skąd miał twój numer telefonu? – zastanawiała się panna Cieplak.
- A czy to ważne. Zapewne dostał od prezesa – mówiła Edyta, która tym najmniej się przejmowała.
Posiedziały jeszcze trochę i pożegnały się, a Edyta wróciła do siebie. Ula wzięła prysznic i położyła się od jutra zaczynała nowy pracowity tydzień.

- Udało się tato, Ula będzie zeznawać na moją korzyść – mówił młody Szewc.
- To dobrze, martwiliśmy się z mamą, co by się stało, gdyby Ula nie chciała ci pomóc. Chyba jednak nadal coś do ciebie czuje – mówił ojciec.
- Nie rozumiem jak ta dziewucha może rzucać oskarżenia i tak szarpać czyjeś dobre imię – mówiła jego matka.
- Odrzuciłem ją to teraz się mści, ale w tym dniu byłem z Ulą i ona to potwierdzi mamo – mówił z całą pewnością siebie.

Czas płynął swoim rytmem może tylko dla jednych spokojniej, a dla drugich z większymi porywami serca. Tak właśnie było w przypadku Edyty. Aleksander Febo, mimo iż wyleciał do Włoch nie było dnia, aby nie dzwonił i nie rozmawiał. Pytał jak mija jej dzień, jak się czuje, ale najważniejsze dla niej samej było, że sprawiał, iż uśmiechała się częściej niż dotychczas. Nawet nie zauważyła, kiedy nastał czas, kiedy zaczęła coraz bardziej tęsknić za nim i nie mogła doczekać kolejnej rozmowy z Aleksem.
A gdy jednego razu Febo zaprosił ją do Włoch nawet się nie zastanawiała nad odpowiedzią i zgodziła natychmiast.
- Oczywiście, że przyjadę, ale nie wiem czy dostanę w tym czasie urlop – mówiła ze smutkiem w głosie Edyta.
- Jestem pewny, że nie będzie problemu – mówił pewny swego Febo.
Edyta kolejnego dnia udała się do swojego kierownika zmiany z prośbą o udzielenie jej urlopu w określonym terminie. I tak jak sądziła kierownik miał obiekcje, co do tego urlopu. W czasie przerwy wysłała wiadomość do Aleksa, że tak jak myślała, nie dostanie tego wolnego. W odpowiedzi przeczytała, że niech się nie denerwuje, bo jeszcze nic nie jest przesądzone.
A on sam wpadł na pewien pomysł, dzięki, któremu nie tylko kobieta, na której mu zależy będzie uszczęśliwiony. Obiecał, że wieczorem zadzwoni to porozmawiają.
Edyta nieświadoma niczego poszła do Uli podczas przerwy.
- Wiesz Aleks zaprosił mnie do Włoch, ale raczej nie pojadę w najbliższym czasie – mówiła zasmucona Edyta.
- Bo? – Zdołała wydukać Ula. Wiedziała, że ta dwójka ma ze sobą kontakt cały czas. Ale nie sądziła, że ich relacja jest tak zażyła, lecz cieszyła się ze szczęścia przyjaciółki. I cicho marzyła o swoim szczęściu. Chwilami łapała się na tym, że myślała o Marku i żałowała, iż nie dała mu swojego numeru telefonu.
- Kierownik nie chce dać mi w tym właśnie czasie urlopu – wyjaśniła przyjaciółka.

W tym samym czasie, gdy przyjaciółki rozmawiały w firmowej stołówce o swoich dylematach. W jednym z gabinetów trwała rozmowa prezesa z jednym z dyrektorów, który miał polecenie, że dwie konkretne osoby mają polecieć do Włoch w danym czasie.
Również Aleks dzwonił, ale nie do firmy gdzie pracuje Edyta, z Ulą lecz do Warszawy i rozmawiał z Markiem.
- Posłuchaj przyjacielu, jeśli możesz to za dwa tygodnie w czwartek przyleć do mnie do Mediolanu, będę miał dla ciebie niespodziankę – mówił Febo.
- Aleks coś ty znowu wymyślił? – dopytywał młody Dobrzański – A właśnie udało ci się załatwić ten numer do Uli? – padło kolejne pytanie.
- Jeszcze nie, ale wszystko jest na dobrej drodze – mówił i chociaż nie chciał powiedzieć przyjacielowi prawdy to był pewny, że niespodzianka, jaką przygotował na pewno mu się spodoba.

Skończyła się przerwa i obie udały się do swojego miejsca pracy.
- Ula dostałem dyspozycję od samego prezesa, że za dwa tygodnie w piątek masz lecieć do Włoch a mówiąc dokładniej do Mediolanu – usłyszała Cieplak od swojego dyrektora.
- Oczywiście panie dyrektorze – odpowiedziała – a na jak długo ten wyjazd? – zapytała jeszcze na koniec rozmowy.
- Wylot jest w piątek o godzinie piętnastej trzydzieści, a powrót planowany jest na niedzielę tydzień później o godzinie jedenastej – usłyszała w odpowiedzi.
Edyta natomiast usłyszała od swojego kierownika, iż ma udać się do dyrektora Wasika. Tam dowiedziała się o wylocie do Włoch. Ta w przeciwieństwie do Uli doskonale zdawała sobie sprawę, kto za tym stoi, nie wiedziała jeszcze, że również Ula leci wraz z nią.
Wyszła z gabinetu dyrektora i wysłała wiadomość do Aleksa z podziękowaniami. Z Ulą miała się widzieć po pracy, więc miała zamiar jej powiedzieć dopiero wtedy.
- Ten Aleks jest niemożliwy – zaczęła Edyta jak tylko obie opuściły zakład.
- Dlaczego? – zapytała Cieplak.
- Mówiłam ci rano, że nie dostanę urlopu na ten wylot do niego i taką też wysłałam mu wiadomość. A on wyobraź sobie załatwił mi wyjazd do Włoch za dwa tygodnie w piątek, a powrót w niedzielę tydzień później – Ulka słuchała tego wszystkiego i niedowierzała aż po chwili rzekła.
- To lecimy obie do Włoch – Edycie aż oczy się zaświeciły na samą myśl, że będą tam we dwie.
- Wiesz co Ula? A może uda ci się tam spotkać tego Marka – rzekła przyjaciółka.
- No coś ty, przecież ja tam jadę do pracy – mówiła Cieplak, wciąż wierząc, iż będzie tam pracować.
Wieczorem zadzwoniła do ojca z informacją, iż w niedługim czasie będzie musiała lecieć do Włoch na tydzień czasu.
- Córcia ja też miałem do ciebie dzwonić – mówił ojciec.
- Dzisiaj listonosz przyniósł pismo z sądu, że za miesiąc odbędzie się rozprawa sądowa.
- To dobrze, zdążę wrócić z tego Mediolanu – ewidentnie ucieszyła ją ta wiadomość.
- No panie Szewc już niedługo będziesz się cieszył wolnością, oj postaram się o to – pomyślała.

Te dwa tygodnie zleciały jak z bicza strzelił, nim się obejrzeli, a już Aleks witał na lotnisku młodego Dobrzańskiego.
- No mów, co wymyśliłeś, że mnie tu ściągnąłeś – dopytywał Marek podczas drogi z lotniska do domu Febo.
- Wszystko w swoim czasie przyjacielu. Dowiesz się jutro popołudniu. A dzisiaj możesz się rozerwać w jakimś klubie albo, co tam będziesz chciał – usłyszał w odpowiedzi Aleks.
- Wolę odpocząć po podróży – odparł Dobrzański – a co tu w firmie?
- Spokojnie, pomału zaczynamy się szykować do pokazu. Pshemko przysłał już wszystkie wytyczne i wiemy, co i jak – odpowiedział Febo – dostałem zaproszenie na ślub Pauliny z tym Igorem – dodał.
- Tak domyśliłem się, że już dostałeś zaproszenie, była również u moich rodziców z zaproszeniem oraz prośbą, aby ojciec poprowadził ją do ołtarza. Moi rodzice jej odmówili i na ślubie ani tym bardzie na weselu nie będzie od nas nikogo – mówił Marek już tym razem bez emocji.
- Nie dziwi mnie to, że was nie będzie. W końcu przecież was wszystkich zawiodła, a ciebie zwłaszcza – odparł Aleks.

Ula wzięła urlop od poniedziałku i w sobotę pojechała do Rysiowa, aby pobyć trochę z rodziną. W czwartek była ponownie w Sosnowcu i wraz z Edytą w piątek poleciały do Mediolanu.
Edyta była podekscytowana, że przez tydzień będzie mogła czas spędzić z Aleksem. Niemalże przez całą podróż usta jej się nie zamykały.
Natomiast Ula jakoś mniej była zaabsorbowana tą podróżą. Jak podejrzewała jej pobyt miał być związany z pracą.
Po prawie dwóch godzinach samolot wylądował w Mediolanie. Kiedy były już po odprawie i wychodziły do hali przylotów gdzie czekali na swoich bliskich Ula nagle stanęła i nie dowierzała własnym oczom. Szarpnęła delikatnie za rękaw przyjaciółkę i wydukała.
- Ja chyba śnię? Zobacz, kto stoi obok Aleksa.
Edyta uśmiechnęła się i rzekła.
- To wszystko sprawka Aleksa.

- Aleks czy to jest ta twoja niespodzianka? – Febo tylko uśmiechnął się i skinął głową w odpowiedzi.
- Dziękuję – tylko tyle zdołał wydukać młody Dobrzański.
- Wiedziałem, że będziesz zadowolony – usłyszał.
Kilka minut później cała czwórka już się witała. Rzecz jasna Edyta z Aleksem pocałunkiem a pozostali zwykłym uściskiem.
CDN…