niedziela, 9 lutego 2020

NOWY ROZDZIAŁ część III

Tego wieczoru oraz następnego dnia nie umiała się na niczym skupić. Cały czas zastanawiała się, co takiego może chcieć ojciec jej byłego.
- Może znowu kogoś skrzywdził i myśli, że mu pomogę – tego „może” było wiele. A to nie pozwalało jej normalnie funkcjonować.
W nocy nie mogła zasnąć, co było powodem jej spóźnienia do pracy.
- Panno Cieplak, co się z panią dzieje? Spóźniła się pani najpierw do pracy, źle zrobiła wyliczenia, a teraz jeszcze to – usłyszała nagle i ujrzała przed sobą swojego szefa. Ten trzymał jakieś dokumenty w ręku i Ula w momencie zrozumiała, o co może chodzić.
To była umowa, którą Ula miała skorygować.
- Bardzo pana przepraszam. Zaraz jeszcze raz to sprawdzę i zrobię jak potrzeba – mówiła do swojego przełożonego.
- Za półgodziny chcę widzieć tę umowę na moim biurku poprawioną – usłyszała jeszcze od szefa i już go nie było przy jej biurko.
Siedziała już jakiś kwadrans, gdy odebrała wiadomość od Izy z zapytaniem czy idzie na lunch.
- Z chęcią, ale dopiero za jakieś dwadzieścia minut. Muszę jeszcze coś zrobić - odpisała koleżance i ponownie zajęła się pracą.

- Marek ja w niedzielę wracam do Włoch. A Ty postanowiłeś już coś? Wracasz ze mną czy zostajesz w kraju? – pytał Aleks.
- Jeszcze nie wiem. W piątek jadę do rodziców i tam zostanę do niedzieli – odparł zgodnie z prawdą młody Dobrzański – Mam tylko nadzieję nie spotkać tam twojej siostry – dodał po chwili.
- Marek nie możesz żyć przeszłością – rzekł Febo.
- Łatwo ci mówić. To nie ciebie zdradziła narzeczona na kilka tygodni przed ślubem – odparł mu Marek.
-, Ale mnie też jest przykro z tego powodu.  Lecz nic na to nie możemy poradzić. A żyć trzeba dalej – odpowiedział Febo.
- Tak, więc wracając do tematu mojego ewentualnego powrotu do Włoch to będę mógł cokolwiek powiedzieć po rozmowie z rodzicami a przede wszystkim z ojcem. Ostatnio podczas rozmowy z mamą dowiedziałem się, że nie jest z jego zdrowiem jak należy. Tak, więc dam ci znać, co dalej – mówił Dobrzański.
- Nie ma sprawy. Ja tak jak mówiłem wracam do Włoch w niedzielę – odparł Febo i zmieniając temat rzekł – a co z piękną brunetką o pięknych oczach?
- Jeszcze nic – odparł mu przyjaciel.
- No wiesz, powinieneś spróbować się z nią umówić – ciągnął temat dalej Febo.
- Jutro jadę do rodziców, a później się okaże, co dalej. Nie wiem czy zostanę w kraju czy nie wyjadę do Włoch. A nie mam ochoty na związek na odległość. Jeden nieudany związek mam już za sobą, który w jakimś sensie też był na odległość – rzekł Marek.
Aleks już tego nie skomentował, a nawet w duchu przyznawał Markowi rację. Związki na odległość są ryzykowne i mogą się zakończyć tak jak właśnie jego siostry i Marka.

Zwolniła się z pracy już czternastej, z czego jej przełożony nie był szczególnie zadowolony. Ale z drugiej strony widział, że coś jest nie tak i niewiele z niej dzisiaj pożytku.
- Dobrze niech jedź do rodziny, odpocznij, zregeneruj siły i w poniedziałek wracaj do pracy z nową energią – rzekł, a Ula podziękowała mu i już jej nie było.
Spakowała kilka najpotrzebniejszych rzeczy i udała na dworzec. Pociąg miała mieć dopiero za dwa kwadranse, więc postanowiła wejść do małej kawiarenki nieopodal dworca i napić się kawy. Zamówiła małą czarną i usiadła przy jednym ze stolików. W pewnym momencie poczuła na sobie czyjeś spojrzenie. Delikatnie odwróciła głowę w lewą stronę i ujrzała bruneta, z dołeczkami w policzkach tego samego, co był kilka dni temu w firmie. Jej serce nagle jakoś dziwnie przyspieszyło na jego widok.
Brunet przyglądał się jej od chwili jak tylko weszła do środka. Nie mógł uwierzyć we własne szczęście miał już do niej podejść, gdy do środka wpadł zdyszany Febo.
- Całe szczęście, że zdążyłem cię złapać – wysapał. Marek spojrzał na niego z niemym pytaniem – Zostawiłeś na stoliku u mnie w pokoju – rzekł podając Markowi bilet na pociąg.
- Dziękuję, nie wiem gdzie ja mam głowę – odparł i uśmiechnął się.
Aleks rozejrzał się po sali i ujrzał tę samą kobietę, co młody Dobrzański.
- Ja już wiem gdzie ty masz tę swoją głowę – odparł z udawaną powagą – los ci sprzyja kolego – dodał.
-Już miałem do niej podejść, ale ty się zjawiłeś – rzekł Marek.
- Spójrz ona również się gdzieś wybiera, może los będzie dla ciebie jeszcze bardziej łaskawy i również wybiera się do Warszawy – gdybał Febo.
- A może nie? – odparł mu przyjaciel.
Posiedzieli jeszcze chwilę, po czym pożegnali się i rozstali. Febo poszedł do hotelu a Dobrzański na peron, rozejrzał się, ale nie widział jej.
- Jednak podróżuje w innym kierunku – pomyślał.
Ula stała za filarem i również nie widziała Marka.
Wreszcie na peron wjechał pociąg.

- Tato miałeś nakłonić Ule, aby pomogła mi – mówił młody Szewc do ojca.
- Próbowałem, ale ona się wyprowadziła, a Cieplak nie chciał podać jej miejsca zamieszkania. Wiem tylko, że ma przyjechać do domu na ten weekend i wówczas może uda mi się z nią porozmawiać – mówił jego ojciec.
- Spróbuję sam z nią porozmawiać. W końcu byliśmy parą przez jakiś czas – odparł młodszy z mężczyzn.
- Łukasz a co się takiego naprawdę stało, że się rozstaliście? – padło z ust jego ojca.
- Nie dogadywaliśmy się od jakiegoś czasu – gładko skłamał. Nie chciał mówić ojcu, co było prawdziwą przyczyną rozstania się z nią. Domyślał się, że ojciec może nie chcieć mu pomóc, gdy prawda wyjdzie na jaw. Liczył również, że Ula pomoże mu i da alibi.
W głowie układał sobie, co jej powie i jak ją przekona do tego.

Od pewnego momentu podróż tej dwójki upływała w miłej atmosferze.
Marek zajął swoje miejsce i zapatrzył się w okno, gdy nagle usłyszał.
- Dzień dobry. Wolne? – odwrócił głowę w kierunku skąd dochodził głos i nie mógł uwierzyć własnym oczom stała przed nim kobieta, która od paru dni nie dawała mu o sobie zapomnieć, bo ciągle o niej myślał. Uśmiechnął się życzliwie i odparł.
- Dzień dobry. Oczywiście, proszę siadać.
Ula chwyciła za uchwyt swojej torby z zamiarem umieszczenia na półce na głową, gdy Marek poderwał się ze swojego miejsca.
- Proszę mi pozwolić sobie pomóc – chwycił za walizkę i położył na wyznaczonym miejscu.
Ula podziękowała mężczyźnie i zajęła miejsce. Przez dobrą godzinę jechali milcząc i od czasu do czasu rzucając w swoim kierunku ukradkowe spojrzenia. W końcu Marek postanowił odezwać się pierwszy.
- Daleko pani się wybiera?
- Jadę do rodzinnego domu w Rysiowie pod Warszawą – odpowiedziała.
- To pani nie z Sosnowca? Przepraszam, że tak wypytuję – odezwał się ponownie.
- Nic nie szkodzi. I tak nie pochodzę z Sosnowca, ale sytuacja finansowa mnie zmusiła do tego wyjazdu – odparła – a pan daleko jedzie?
- Zaskoczę panią, ale ja również jadę do Warszawy. Przez kilka miesięcy przebywałem we Włoszech, ale tak to mieszkam w Warszawie. Przyleciałam wraz z przyjaciółmi i oni wracają w niedzielę a ja jeszcze nie wiem. Jadę do Warszawy, aby spotkać się z rodzicami i po tym spotkaniu podejmę decyzję, co dalej – mówił, ale on już wiedział, że chce zostać w kraju nad Wisłą. I to z konkretnego powodu, ale nie mógł jej tego powiedzieć. Podczas tej podróży zdążył zauważyć, że ona nie ma ani obrączki ani pierścionka na palcu.
Również Ula bardzo uważnie przyjrzała się swojemu rozmówcy.
W ten oto sposób podróż upłynęła im bardzo sympatycznie i nawet nie zauważyli, kiedy dobiegła do końca. Marek pomógł jej z bagażem i będąc już przed dworcem Ula wsiadła w jedną taksówkę a Marek w drugą i każde z nich pojechało w swoim kierunku.
- Dobrzański jesteś idiotą poznałeś w prawdzie jej imię, ale już o numer telefonu to nie zapytałeś. No cóż coś będę musiał wymyślić – pomyślał.
CDN…

piątek, 7 lutego 2020

INFORMACJA

                     INFORMACJA

W związku z awarią komputera pragnę PRZEPROSIĆ Was za brak dzisiejszej publikacji. Komputer będę miała dopiero w dniu jutrzejszym, ale muszę wszystko napisać ponownie. Postaram się aby kolejna część została opublikowana najdalej w niedzielę.
Informacja pisana na telefonie.
 

piątek, 31 stycznia 2020

NOWY ROZDZIAŁ część II

Siedziała przy swoim biurku i sprawdzała przekazane przez swojego szefa dokumenty.
- Cholera, jak to tłumaczka się rozchorowała? - usłyszała podniesiony głos swojego szefa dobiegający z gabinetu – i skąd ja teraz na już wezmę innego tłumacza? - nagle drzwi się otwarły.
- Ula proszę znajdź mi tłumacza języka włoskiego na godzinę jedenastą – usłyszała polecenie.
- A może ja mogłabym pomóc? - nieśmiało zaproponowała swoją pomoc. Ten spojrzał na Cieplak.
- A ty znasz włoski? - padło z jego ust.
- Tak, jeszcze podczas studiów robiłam różnego rodzaju kursy i zdobyłam odpowiednie certyfikaty nie tylko z języka włoskiego, ale i angielskiego oraz niemieckiego – odpowiedziała. Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem.
- Dobrze. Jak się sprawdzisz to dostaniesz ekstra premię – rzekł – na godzinę jedenastą ma przyjechać prezes naszej firmy pan Carlo Accardi – wyjaśnił jeszcze Uli kto ma przyjechać i ponownie zamknął się w swoim gabinecie. Do czasu przyjazdu prezesa Ula chciała zrobić jak najwięcej z tego co miała zlecone.

Kilka minut po wyznaczonej godzinie do sekretariatu weszło trzech mężczyzn jeden miał około pięćdziesięciu paru lat, a dwaj pozostali mieli około trzydziestu kilku lat. Cała trójka rozmawiała po Włosku. Ula zrozumiała, że to już. Podeszła do mężczyzn i przedstawiła się oraz zaprowadziła ich do dyrektora finansowego. Dyrektor przywitał się z gośćmi i przedstawił ich Uli.
- To jest Ula Cieplak moja asystentka oraz tłumacz, a to Ula nasz Prezes Carlo Accardi oraz Aleksander Febo i Marek Dobrzański przyjaciele pana Carlo – zakończył prezentację.

Przez cały czas trwania spotkania czuła na sobie spojrzenie jednego z dwójki młodych mężczyzn. Nawet gdy wraz z dyrektorem oprowadzali ich po hali produkcyjnej ci dwaj młodsi trzymali się z tyłu.
Po prawie dwóch godzinach goście opuścili zakład, a Ula odetchnęła z ulgą. Faktem było to, że jeden z tej dwójki również wpadł jej w oko.

Po pracy była umówiona z Edytą w jednej z galerii handlowych. Edyta cały czas o czymś mówiła, ale Ula zdawała się jej nie słuchać.
- Ula czy ty mnie słuchasz? - padło z ust przyjaciółki, co wyrwało ją z zamyślenia.
- Przepraszam, zamyśliłam się – odparła Cieplak.
- A czy można wiedzieć o czym tak rozmyślasz? - zaciekawiła się koleżanka.
- O niczym konkretnym – próbowała jakoś wykręcić się od odpowiedzi.
- Coś tu ściemniasz. Gadaj mi natychmiast, co jest grane – naciskała na Ulę przyjaciółka.
Ula przez chwilę zastanawiała się czy opowiedzieć Edycie co się wydarzyło dziś w pracy. Ta druga była od tygodnia na urlopie i nie wiedziała co się dzieje w zakładzie. W końcu się odezwała.
- Opowiem ci, ale chodźmy gdzieś sobie usiąść. Zamówimy po kawie i pogadamy – rzekła Ula i poprowadziła koleżankę do jednej z restauracji. Zajęły miejsce, zamówiły kawę i po chwili Ula już opowiadała.
- Dzisiaj do firmy przyjechał prezes, a wraz z nim jeszcze dwoje młodych mężczyzn. Oboje mieli po jakieś około trzydzieści parę lat. A jeden z nich spodobał mi się bardzo. Brunet z dołeczkami w policzkach, gdy tylko się uśmiechnie one się ukazują i oczach koloru górskiego lodowca – opisywała Ula jednego z mężczyzn aż jej własne oczy się śmiały.
- Prezesa znam, ale tych dwoje już chyba nie – mówiła Edyta i widać było, że stara się przypomnieć czy rzeczywiście nie zna tych mężczyzn – a nie wiesz jak się nazywają? - dopytywała się koleżanka.
- Ten jeden miał takie nazwisko brzmiące jakby z Włoskiego... Febo czy jakoś tak. Tego drugiego nie pamiętam, ale brzmiało po polsku. Lecz całą trójką rozmawiali po włosku – wyjaśniła Ula.
- Mówisz, że jak nazywał się ten jeden? - zapytała aby natychmiast samej odpowiedzieć – Febo, tak? - Ulka kiwnęła głową na znak potwierdzenia.
Edyta wyjęła telefon i włączyła w nim przeglądarkę internetową po czym wstukała nazwisko Febo aby za chwilę pokazać Uli zdjęcie i móc przeczytać kilka informacji o nim samym.
Aleksander Febo – lat trzydzieści pięć współwłaściciel firmy modowej Febo&Dobrzański, pełniący obecnie funkcję dyrektora finansowego – przeczytała Edyta i pokazała zdjęcie ów mężczyzny Uli.
- Spójrz to ten?


- Dokładnie – odparła Ula i dokładniej przyjrzała się fotografii, by po chwili rzecz – spójrz na to zdjęcie w tle. To ten drugi – mówiła.
- Może to jest Dobrzański? - rzekła Edyta i natychmiast wystukała na klawiaturze.
Wyświetliło jej się zdjęcie młodego Marka Dobrzańskiego oraz informacja o nim samym.

 
Obie posiedziały jeszcze jakiś kwadrans dokończyły pić kawę i poszły na zakupy. Ale tym razem to Edyta była dziwnie milcząca.

W jednej z Sosnowieckich restauracji późnym popołudniem siedziało dwóch mężczyzn i cicho rozmawiało, ale brunet wydawał się jakby nieobecny.
- Widzę, że chyba jakaś brunetka wpadła ci mój drogi w oko – mówił Febo do Marka, a temu tylko oczy się śmiały na samo wspomnienie.
- Masz rację, chyba wpadłem po uszy. A te jej oczy, widziałeś?
- Nie, nie widziałem. Nie przyglądałem jej się aż tak bardzo jak ty – odparł zgodnie z prawdą.
- Ma takie elektryzujące spojrzenie koloru błękitnego nieba – mówił rozmarzonym głosem Dobrzański.
- To może się z nią umów – zasugerował mu przyjaciele
- No nie wiem. Może ona ma kogoś, chociaż nie zauważyłem ani obrączki ani pierścionka – mówił Marek.
- Ale przecież możesz się z nią umówić na kawę, a to żadna zbrodnia. Wiesz takie niezobowiązujące spotkanie – namawiał go Aleks. Za to sam Marek coraz bardziej był gotów się umówić z tą pięknością.

W tym samym czasie co ta dwójka rozmyślała o sobie nawzajem kilkaset kilometrów dalej w rodzinnej miejscowości Uli miały miejsce dziwne wydarzenia.
- Panie Józefie ja muszę spotkać się z Ulą to bardzo ważne – mówił senior Szewc.
- Panie Szewc córka wyjechała i od ponad pół roku nie mieszka w Rysiowie – tłumaczył swojemu gościowi Cieplak.
- Ale tu chodzi o mojego syna – mówił wręcz błagalnym głosem i ze łzami w oczach.
- Ja mogę zadzwonić do córki i przekazać jej, że chce pan z nią rozmawiać, ale adresu nie mogę podać – wyjaśnił mu ojciec Uli.
Szewc spojrzał na Cieplaka z niemą prośbą aby tak uczynił i to najlepiej teraz.

Ula siedziała w mieszkaniu i rozmyślała o tym nieprzeciętnie przystojnym mężczyźnie, gdy zadzwonił jej telefon. Spojrzała na wyświetlacz i nacisnęła zieloną słuchawkę widząc kto dzwoni.
- Dzień dobry tatusiu – przywitała się.
- Dzień dobry córcia. Dzwonię do ciebie na prośbę pana Szewca. Bardzo chciał z tobą o czymś rozmawiać – mówił.
- Powiedz mu, że ja nie mam ochoty ani zamiaru rozmawiać z żadnym z nich – poprosiła ojca.
- Ale, Ula to chyba coś ważnego.
CDN....

piątek, 24 stycznia 2020

NOWY ROZDZIAŁ część I

Po tym jak przez kilka kolejnych miesięcy niepowodzeń w poszukiwaniu pracy, ale i nie tylko Ula postanowiła wyjechać z rodzinnego miasteczka.  Jej ojcu nie spodobało się to.
- Ula dziecko, przecież tu też w końcu znajdziesz pracę - mówił Józef.
- Tato szukam jej już od ponad pięciu miesięcy i nic. Już postanowiłam wyjadę na Śląsk i tam spróbuję szczęścia. Na początek wyjadę na miesiąc zatrzymam się u Edyty - wyjaśniała ojcu, chociaż nie mówiła mu wszystkiego. 
Józef Cieplak był przekonany iż jej wyjazd podyktowany jest brakiem zatrudnienia, ale był jeszcze jeden powód. A nazywał się Łukasz Szewc.

Znała go jeszcze ze szkoły średniej lecz w tamtym czasie nie zamienili ze sobą nawet jednego zdania. Bliżej poznała go na uczelni. Przez jakiś czas spotykali się. Lecz ostatnie wydarzenia spowodowały iż chciała uciec jak najdalej od tego człowieka. 
Po wielu próbach udało się Łukaszowi namówić ją na wyjście do klubu. Ona nie lubiła takich miejsc, sądziła iż nie pasuje tam, lecz czego to nie robi się dla tej drugiej osoby. Cieplak nie należała do tych nawet ładnych, ale zdawało się, że chłopak tego nie zauważa. Z powodu ciągłego braku funduszy ubierała się w niemodne ubrania przerabiane po mamie, na nosie miała czerwone duże okulary dodatkowo nosiła aparat na zębach. Natomiast on przystojny, wysportowany blondyn o niebieskich oczach był obiektem westchnień wielu dziewczyn. Wyglądało, że oboje się kochają lecz tego sobotniego wieczoru wszystko runęło jak domek z kart, a chłopak okazał się najgorszym z najgorszych. 

Oboje wybrali się na imprezę do jednego z Warszawskich klubów. Początkowo bawili się wspólnie on pił piwo, a jej zamówił jakiegoś kolorowego drinka. Gdy do stolika przyniósł jej kolejnego, a ona upiła może za dwa łyki poczuła się jakoś dziwnie. Obudziła się nad ranem, rozejrzała po pomieszczeniu próbując przypomnieć sobie gdzie jest, ale na próżno. Nagle do jej uszu dobiegł dźwięk otwieranych drzwi odwróciła się w tym kierunku.
- Łukasz gdzie ja jestem? - zapytała chłopaka, który wyszedł właśnie z łazienki.
- U mnie - odparł z jakimś dziwnym uśmieszkiem na twarzy.
- A możesz mi wyjaśnić co ja tu robię? - dopytywała, jednocześnie próbując sobie przypomnieć przebieg wczorajszego wieczoru i nocy.
Lecz ten nie odpowiedział na jej pytanie tylko rzucił.
- Ubierzesz się musisz już iść.
Dopiero jak się ruszyła aby wstać poczuła jakiś dziwny ból w okolicy krocza i spojrzała na pościel, a ta była zakrwawiona. Spojrzała na chłopaka.
- Dlaczego to zrobiłeś? - rzekła przez łzy.
Ten tylko patrzył w jej kierunku nic nie mówiąc, po chwili usłyszała tylko.
- Pospiesz się czekam na gości. 
Ula szybko ubrała się i wyszła od swojego już byłego chłopaka. Zrozumiała dlaczego niczego nie pamięta, Łukasz musiał jej podać pigułkę gwałtu. Tego ranka wróciła do domu i pierwszą rzeczą jaką zrobiła to weszła pod prysznic. Stała pod strumieniem wody, a gąbką tak długo szorowała swoje ciało jakby chciała zmyć z siebie wszystkie wspomnienia z tego co się wydarzyło. Trwało to chyba z godzinę, a ona i tak miała wrażenie, że cały czas czuje na sobie zapach Łukasza. Nikomu o tym nie powiedziała. Nie sądziła aby ktoś jej uwierzył. Wszyscy dobrze znali młodego Szewca i jego rodzinę. Cała rodzina Szewców była znana w okolicy. Jego matka była dyrektorką w Rysiowskim liceum, ojciec to znany przedsiębiorca. Na pytanie dlaczego nie widuje się z Łukaszem odpowiedź miała tylko jedną.
- Rozstaliśmy się, każde z nas ma inne priorytety w życiu. 
Oprócz tego, że nikt jej zapewne nie uwierzy dochodził wstyd i to chyba było najgorsze. I tak do końca studiów Ula odizolowała się od innych, zamykała się w pokoju i ślęczała nad książkami. 
Studia skończyła z wyróżnieniem w dodatku były to dwa kierunki ekonomię oraz zarządzanie i marketing. Jeszcze podczas nauki zdobyła certyfikaty z języka niemieckiego, angielskiego oraz włoskiego. 
Tak więc brak zatrudnienia to jedno, a dwa to Łukasz i to chyba było głównym powodem wyjazdu. Często widywała go będąc na przykład na zakupach czy spacerując po okolicy z młodszą siostrą.



Józef Cieplak w końcu przystał na pomysł swojej najstarszej córki. Ula spakowała najpotrzebniejsze rzeczy pożegnała z rodziną i wyjechała pełna nadziei na poprawę swego i swej rodziny losu. Wsiadła do pociągu relacji Warszawa - Katowice lecz docelowym miejscem jej podróży był Sosnowiec. Znalazła wolne miejsce, usiadła mając przed sobą kilka godzin jazdy. Oparła czoło o szybę przymknęła oczy i ujrzała obrazy ze swojego życia, a one zmieniały się jak w jakimś kalejdoskopie. Od tych radosnych, szczęśliwych chwil po smutne jak śmierć mamy i te sprzed niespełna roku. To tamtego ranka postanowiła nigdy więcej się nie zakochać. 
- Wolę być sama, przynajmniej żaden mężczyzna mnie nie zrani, nie oszuka. Kiedyś marzyłam o pięknej, spełnionej miłości, ale teraz wątpię aby taka istniała - rozmyślała. 
Ten wyjazd miał jej pozwolić zapomnieć i otworzyć nowy rozdział życia. Życia bez mężczyzn. Lecz nie wiedziała jaką ma dla niej niespodziankę los. Bo czy jedno złe doświadczenie może przekreślić nasze marzenia i pozwolić nam na całkowite odosobnienie?
Na obecną chwilę tak sądziła panna Cieplak, ale nie ma czemu się dziwić.



Po czterech godzinach wreszcie dotarła do celu. Na dworcu w Sosnowcu czekała już Edyta, koleżanka jeszcze z czasów liceum. To u niej miała przez jakiś czas zatrzymać się Ula.
- Ulka jesteś nareszcie - usłyszała
- Witaj kochana. Mam nadzieję, że nie sprawię ci kłopotu.
- Ulka nie gadaj głupot. Mam dla ciebie niespodziankę, ale to już w domu - usłyszała od koleżanki.
Wyszły przed dworzec udając się na przystanek autobusowy po niespełna kwadransie były już na miejscu.
- To twój pokój, rozpakuj się i przyjdź do kuchni. Zrobię  nam kawy i pogadamy - mówiła Edyta.
- Dziękuję ci. Co to za niespodzianka, o której mówiłaś - mówiła Ula po tym jak już obie siedziały w salonie przy filiżankach aromatycznej kawy.
- Po tym jak ostatnio rozmawiałyśmy, ja trochę rozejrzałam się po tutejszym rynku pracy. I myślę, że znalazłam dla ciebie pracę - odparła.
- Naprawdę, gdzie? - pytała zaskoczona Cieplak.
- Wiem, że to nie jest szczyt twoich marzeń, ale będzie lepsza taka niż żadna.
- Edzia proszę cię do rzeczy.
- U mnie w zakładzie potrzebują pracownicy do biura, a dokładniej to sekretarki dyrektora do spraw finansowych.
- A co to za firma? - dopytywała
- Zajmujemy się produkcją części do AGD. I jeśli jesteś zainteresowana to w poniedziałek masz przyjść na rozmowę - odpowiedziała jej Edyta.
- Dziękuję ci, dziękuję - wykrzyczała i rzuciła się na szyję koleżance. Lecz ta radość w momencie znikła z jej twarzy.
- Co jest, stało się coś?
- I tak i nie. Zobacz jak ja wyglądam, nawet nie mam w co się ubrać. Moje wszystkie ubrania tak wyglądają.
- Tym się nie martw. Jutro ja mam wolne to obie pójdziemy do sklepów i coś kupimy. Tylko nie protestuj ja ci pożyczę, a jak zaczniesz zarabiać to mi oddasz.  
Ta po raz kolejny tego dnia dziękowała ze łzami w oczach i sądziła, że przyjazd tu może być najlepszą rzeczą jaką zrobiła. Wieczorem zadzwoniła do rodziny z dobrymi wieściami.
- To wspaniale córcia, może wreszcie ci się poszczęści i również narzeczonego znajdziesz - mówił Józef.
- Tato ja tu przyjechałam do pracy, a nie szukać męża - odparła.



Od jej przyjęcia do pracy minęły cztery miesiące. Po okresie próbnym dostała umowę na czas nieokreślony, a zarobki jakie otrzymywała pozwoliły na wynajęcie czegoś dla siebie i nawet wysyłać część pensji rodzinie. Cieszyła się z tego. Czuła, że jej życie w jakimś sensie wkroczyło na właściwe tory.
-No Ulka pracę masz, mieszkanie również to tylko jakiegoś faceta ci trzeba - mówiły koleżanki gdy jednego razu odwiedziły ją.
- Ja tam wolę być samej. Dobrze mi z tym - mówiła.
- No coś ty. Dobrze jest mieć kogoś do kogo można się wieczorem odezwać, kto pocieszy, przytuli - mówiła jedna z dziewczyn.
- Tak jak najbardziej, a w zamian za to ugotuj, posprzątaj - odpowiedziała Ula.
Nie chciała nikomu mówić co jest powodem takiej jej awersji wobec mężczyzn. A jak widać to co zrobił Łukasz wciąż głęboko było zakorzenione w niej samej. 
Kiedyś Edyta była świadkiem dziwnego zachowania Uli. Obie wybrały się na zakupy do galerii i po zakupach postanowiły wejść jeszcze do małej kawiarenki, złożyły zamówienie i usiadły przy stoliku. W pewnym momencie doszedł do nich jakiś mężczyzna, próbował zagadywać i gdy dotknął Uli ramienia ta zesztywniała po czym uciekła do toalety. 
- Wszystko w porządku? - pytała Edyta po wejściu za nią.
Ulka tylko pokiwała głową, ale nie patrzyła na koleżankę. Po paru minutach wróciły na miejsce. Ula odetchnęła z ulgą, gdy zauważyła, że mężczyzna odszedł. Widać było, jak Ulka zaczęła na powrót oddychać spokojniej. 
- Ula co się stało, czemu tak zareagowałaś? - drążyła Edyta.
- Opowiem ci, lecz gdy będziemy już w domu, ale proszę zachowaj to dla siebie.
Tego dnia o tym co się wydarzyło wiedziała również Edyta. Kobieta była w szoku, nie mogła zrozumieć postępowania chłopaka, ona też go znała. 
- Ula powinnaś to zgłosić na policję, on powinien odpowiedzieć za to co ci zrobił.
- Edyta mówisz tak jakbyś nie znała jego i jego rodziny. Przecież nikt mi nie uwierzy, a stary Szewc zrobi ze mnie puszczalską - mówiła ze łzami w oczach. 
Ta doskonale wiedziała, że Cieplak ma rację. Łukasz wiele razy robił coś złego, a jego ojciec zawsze go wybronił robiąc z niego niewiniątko. Ale dobrze wiedziała, że Ulka nie powinna zamykać się w czterech ścianach, przecież nie każdy facet jest taki jak Szewc, lecz rozumiała teraz jej zachowanie. Bardzo chciała jej pomóc, chociaż nie miała żadnego pomysłu jak to zrobić. 
CDN...