piątek, 21 sierpnia 2020

INTRYGA część XVII

Marek miał rację Paulina nie zamierzała odpuścić. A blokada jej numeru tylko ją rozzłościła. Natomiast słowa Aleksa dolały jedynie oliwy do ognia.
- Ten idiota zablokował mój numer telefonu – mówiła do brata następnego dnia.
- Dlaczego? – dopytywał.
- Zadzwoniłam do niego kilka razy – tłumaczyła się dość mało udolnie.
- Siostra jakoś ci nie wierzę. Za samo dzwonienie nikt nie blokuje czyjegoś numeru – mówił.
- Od kiedy jesteś po stronie tego dupka? – padło z jej ust.
- Nie jestem po jego stronie, a jedynie mówię co myślę – odparł.
- No dobra, te telefony były dość częste i o różnych porach dnia, a nawet wieczorami – odparła.
- Czy ty na głowę upadłaś? Co chciałaś w ten sposób osiągnąć? Czemu nie przyjmiesz do wiadomości, że to już koniec? – zasypał ją pytaniami.
Nie chciała odpowiedzieć albo najzwyczajniej w świecie nie umiała. Co miała powiedzieć? Że co, że chce się zemścić za to wszystko. Aleks najwyraźniej nie miał zamiaru jej pomóc w tej kwestii. Kolejny raz przekonała się, że została sama, ale nie zamierzała odpuścić. Uprzykrzenie życia tej dwójce stało się jej celem, obsesją. Z powodu poczynań Marka zaczęła przychodzić do firmy w najmniej oczekiwanym momencie. Tak wydawało się Uli i Markowi, a ona doskonale wiedziała kiedy powinna się tam pojawić.
- Dzień dobry Marco – mówiła przesłodzonym głosikiem w momencie wchodzenia do jego gabinetu.
- Po co przyszłaś? Jak mnie pamięć nie myli nie jesteś już udziałowcem ani pracownikiem tej firmy – rzekł jak tylko ta weszła do środka.
Natomiast, gdy tylko w pobliżu widziała Ulę próbowała pocałować byłego narzeczonego albo przynajmniej zarzucić mu ręce na szyi.
- Paula w co ty pogrywasz? – pytał w takich chwilach. Ona przeważnie nie odpowiadała tylko z drwiącym uśmiechem na ustach odchodziła.
- Czy ona się nie odczepi? – pytała po czymś takim Ula. Widać było, że to zaczyna być pond jej siły. Marek natomiast starał się to bagatelizować tłumacząc.
- Skarbie ona robi to celowo. Nie możemy dać się wyprowadzić z równowagi, bo ona właśnie do tego dąży.
Ula mimo wszystko nie umiała przejść z tym do porządku dziennego jak młody Dobrzański.  Po każdym taki numerze Febo Ula była rozbita. Jednego wieczoru siedząc na kanapie rozmyślała nad tym co wydarzyło się w ostatnim czasie.   
- Królestwo za twoje myśli – usłyszała głos Marka tuż za uchem.
- Myślę o tym co się ostatnio dzieje. Myślę, że to wszystko z mojego powodu – mówiła lecz Marek jej przerwał.
- Ula o czym ty mówisz? Jaka twoja wina? Niby w czym jesteś winna? – pytał nie rozumiejąc tego wszystkiego.
- Gdyby nie ja nie rozstałbyś się z Pauliną, Aleks nie przejąłby twojego stanowiska, teraz ona by się mściła na tobie. Ty nie miał byś problemów z rodzicami – wyliczała tak jakby była w jakiejś transie nawet się nie zająknęła. Marek słuchał i był w kompletnym szoku. Wiedział jak Ula przeżywa to zachowanie Febo oraz seniorów Dobrzańskich. Ale nie sądził, że aż tak. Mimo to ostatnie zdanie jakie wypowiedziała niemal zwaliło go z nóg.
- Może będzie lepiej jak wrócę z Dominiką do Rysiowa.
- Ula o czym ty mówisz? – uklęknął przed dziewczyną i chwyciwszy jej dłonie spojrzał w zapłakane błękitne oczy – proszę nie rób tego. Nie jesteś niczemu winna. Ona robi to celowo aby nas rozdzielić – próbował tłumaczyć i prosił by nie wyprowadzała się do rodziny – rodzice przeprosili, obiecali zmianę. Na niedzielę zaprosili nas i twoją rodzinę do siebie. Tak dobrze słyszysz – mówił i pospieszył z wyjaśnieniem – to miła być niespodzianka, o której dowiedziałabyś się w niedzielę już na miejscu.
Mimo tego Ula wydawała się nie być przekonana i cały czas rozmyślała o zachowaniu Febo oraz tym co działo się w ostatnim czasie. Nawet powiedziała o tym.
- Marek, ale gdyby nie ja i Dominika wszystko było by inaczej.
- Inaczej? Dla kogo?
- Dla Ciebie – wyszeptała.
- Ula co ty za głupoty gadasz? – mówił już podniesionym głosem – sądzisz, że jeśli byłbym z Pauliną to byłbym szczęśliwy? Miałbym poświęcić miłość do ciebie, miłość do własnego dziecka aby nie mieć tego co robi Febo? – niemalże wykrzyczał i wstał. Był zły na Ulę, że nawet tak pomyślała. Lecz jeszcze bardziej na byłą narzeczoną za jej zachowanie. Ale i na siebie pozwalając na takie postępowanie. Poszedł do przedpokoju ubrał buty i wyszedł. Musiał ochłonąć, przemyśleć. W takich właśnie momentach żałował, że nie ma nikogo z kim mógłby pogadać. Mimo to nie zamierzał jechać do Olszańskiego ani do swoich rodziców. Wsiadł do samochodu i ruszył zdawało się, że bez żadnego konkretnego celu.
Kilkanaście minut później podjeżdżał pod swój dawny dom. Miał zamiar wygarnąć tej pustej, jak mawiał, kobiecie wygarnąć wszystko co myśli. Lecz będąc jakieś dwa domy przed zauważył coś co go zaniepokoiło. Z bramy wjazdowej wyjeżdżało auto, za kierownicą, którego siedział jakiś facet. Nie miał pojęcia kto to. Zatrzymał samochód kilkanaście metrów przed posesją i poczekał, aż ten odjedzie. Zamierzał porozmawiać z nią, ale nie było mu dane, chwilę później nadjechała taksówka, którą Febo odjechała. Postanowił, że załatwi tę sprawę, nie pozwoli aby ktokolwiek krzywdził jego najbliższych. Ruszył niemalże z piskiem opon spod domu kilkanaście minut później był w swoim mieszkaniu, ale coś było nie tak. Panowała tam dosłownie grobowa cisza. Na początku pomyślał, że może Ula usypiając Dominikę sama zasnęła. Po cichu zaczął otwierać drzwi od pokoiku córki, ale tam ich nie było. Prawie z prędkością światła pognał do ich sypialni lecz tam taż ich nie było. Chwycił za telefon i zaczął wybierać jej numer telefonu. Nie odbierała. W pewnym momencie ujrzał coś co zwróciło jego uwagę. Na stole leżała koperta, a obok kilka zdjęć oraz kartka z krótką notatką. 

„Zobacz jak Twój chłopak spędza wolny czas”




Kolejny raz wybierał numer Uli, ale ta nie odbierała. Długo nie myśląc zszedł do samochodu i jeszcze tylko wybrał tylko jemu znany numer.
- Cześć – rzucił do słuchawki po usłyszeniu, że ktoś odebrał telefon.
- Cześć, co się stało? – padło z drugiej strony.
- Masz możliwość podjechać teraz do Rysiowa? – zapytał.
- Teraz? – padło z drugiej strony słuchawki.
- Tak teraz. Długo by wyjaśniać. Jak przyjedziesz do Rysiowa to wszystkiego się dowiesz. Proszę to dla mnie bardzo ważne – mówił.
- Ok. Będę za około dwie godziny może trochę wcześniej – usłyszał w odpowiedzi.
Wsiadł do samochodu i ruszył w stronę domu rodzinnego swojej narzeczonej. Doskonale wiedział, że tam znajdzie Ulę i córkę. Na miejscu był jakieś czterdzieści pięć minut później. Lecz nie wysiadał od razu tylko czekał na osobę, z którą rozmawiał. W między czasie zadzwonił jeszcze do ojca z prośbą o spotkanie następnego dnia. Umówili się na godzinę jedenastą w firmie.
- No jesteś już – rzekł
- Możesz mi wyjaśnić po co mnie tu ściągnąłeś?
- Wszystkiego się dowiesz za moment – odpowiedział – chodźmy – dodał i ruszył w kierunku domu przyszłego teścia.
Wszedł do środka i po przywitaniu z Cieplakiem oraz Alicją skierował swoje kroki do pokoju Uli.
- Ula? –odezwał się szeptem nie chcąc jej wystraszyć. Ta podniosła głowę a widok jaki ujrzał Dobrzański przeraził go.
- Co tu robisz? – mówiła przez łzy.
Podszedł do niej, uklęknął i chciał chwycić jej dłoń lecz ta odsunęła się.
- Proszę pozwól mi wyjaśnić i kogoś ci przedstawić – prosił. Wstał i zaprosił gościa do środka.
- Co ona tu robi? – dopytywała Cieplak widząc jak tuż za Markiem wchodzi kobieta ze zdjęcia.
-Kochanie to jest…- zaczął młody Dobrzański, ale Ula mu przerwała chcąc samej wyjść z pokoju – Ula daj sobie wyjaśnić – prosił zatrzymując narzeczoną tuż przy samych drzwiach.
CDN…

niedziela, 16 sierpnia 2020

ODROBINA WSPOMNIEŃ

        MOI KOCHANI TO TAKI MAŁY     BONUSIK DLA WAS I PRZY OKAZJI ODROBINA  WSPOMNIEŃ O TEJ WIELKIEJ PIĘKNEJ MIŁOŚCI W TRAKCIE OCZEKIWAŃ NA CIĄG DALSZY W TV  
                
      

piątek, 14 sierpnia 2020

INTRYGA część XVI


Febo zdawała się tego nie rozumieć.
- Ale mimo tego nadal tam pracujesz – zwróciła się do Olszańskiego – a ty mogłabyś spróbować nawiązać znajomość z brzydulą – mówiła do Violetty.
- Paulina mam wrażenie, że chęć zemsty przyćmiła ci zdrowy rozsądek – rzekł Sebastian po czym dodał – ja nie zamierzam niczego dla ciebie robić. Tak jak mówiła Viola nie odzywam się z Markiem, ale nie jest to powód abym działał przeciwko niemu i firmie.
Febo nie odezwała się, spojrzała tylko pytająco w kierunku Violetty.
- Wiesz, mam bardzo dobrą pamięć. I doskonale pamiętam, że jak ja stosunkowo niedawno prosiłam o pomoc to mi odmówiłaś. Wiedząc, że to było dla mnie ważne. A ty nawet nie chciałaś mnie do końca wysłuchać - mówiła rozżalona Kubasińska.
- Mój brat miał podstawy aby cię zwolnić – odparła Febo, bo doskonale wiedziała o czym mówiła Kubasińska.
- To nie zmienia faktu, że mi nie pomogłaś. Więc na mnie również nie licz. W ostatnim czasie miałam dużo czasu na przemyślenia i doszłam do wniosku, że jeśli wy czegoś potrzebujecie to potraficie pięknie gadać oby było na waszą korzyść. W takich sytuacjach obiecujecie cuda – kontynuowała panna Kubasińska.
- Przecież jesteśmy przyjaciółkami – Febo jeszcze próbowała wpłynąć na Violettę używając argumentu, który często powtarzała ta druga.
- Tak? A to ciekawe. Przyjaźń chyba polega na obustronnej pomocy, wspieraniu się – odparła Kubasińska.
Paulina była coraz bardziej wściekła na tę dwójkę. A zwłaszcza na Olszańskiego. Uważała, że gdyby nie on Violka z całą pewnością by się zgodziła.
Sebastian wraz z Violettą opuścili restaurację, zostawiając Paulinę samą. Z tej całej wściekłość aż kipiała. Kolejny plan nie wypalił. Chciała się komuś wyżalić lecz w obecnej sytuacji nie miała za bardzo do kogo. Aleks według niej już się poddał. Jej zdaniem w ten sposób zdradził całą rodzinę Febo. Nawet słowa Krzysztofa jak widać nie wiele pomogły. Nigdy nie miała prawdziwych przyjaciółek. Po latach okazało się, że nawet Julia nie była prawdziwą przyjaciółką. Z modelkami nie miała zamiaru rozmawiać. Dla niej te kobiety były puste i nie nadawały się na bliższą znajomość. Przez chwilę pomyślała o Dobrzańskich, a dokładnie o Helenie. Szybko porzuciła tę myśl. Wróciła do domu. Siedziała na kanapie i zastanawiała się co jeszcze może zrobić aby zemścić się na tej pokracznej dziewusze i byłym narzeczonym.

- Jak myślisz Krzysiu uda nam się ułożyć nasze relacje z Markiem oraz panią Cieplak? – pytała Helena.
- Wierzę, że tak będzie – odpowiedział jej mąż i po chwili dodał – w końcu to dwójka młodych rozsądnych, mądrych ludzi. Wiesz Helenko oni chyba rzeczywiście bardzo się kochają. A bynajmniej Marek na takiego wygląda. Jak wracam pamięcią do chwil jego związku z Pauliną. To widzę kolosalną różnicę. To tak jakbym widział dwóch różnych Marków. Ten sprzed kilku lat był wiecznie poddenerwowany, z posępną miną, rzadko kiedy był uśmiechnięty. A teraz mimo, że przed nim i Ulą mnóstwo ciężkiej pracy to widzę szczęście na jego twarzy.
- Muszę ci przyznać rację – padło z ust Heleny – już dawno nie widziałam naszego syna takiego uśmiechniętego, a tym bardziej szczęśliwego. Jak widać ta miłość do pani Urszuli mu służy.
- Najwyraźniej bardzo się pomyliliśmy co do tej kobiety – rzekł senior. Helena tylko skinęła potakująco głową.

Było kilkanaście minut po dziesiątej jak rozległo się pukanie do drzwi gabinetu, w którym urzędował Marek. To ten sam, gdzie swoje rządy sprawował przed odejściem z firmy.
- Marek mogę? – usłyszał męski głos. Podniósł głowę znad laptopa i ujrzał w drzwiach Olszańskiego.
- Jeśli to coś ważnego – odpowiedział dawnemu przyjacielowi.
- Sądzę, że nawet bardzo ważnego – odpowiedział, wszedł i usiadł na kanapie. Miał już zacząć mówić, ale młody prezes mu przerwał. Tak Marek ponownie objął stanowisko prezesa, a Ula objęła stanowisko dyrektora do spraw finansowych. Co oczywiście nie wszystkim to się spodobało. Zwłaszcza Adamowi Turkowi.
Chodził po firmie i głośno wyrażał swoje nie zadowolenie z tego faktu. Twierdząc, że to jemu należy się to stanowisko, a nie jakieś tam pokrace. Skutkiem takiego zachowania było jego zwolnienie z pracy. Z chwilą jak odbierał swoje zwolnienie nawet odgrażał się oddaniem sprawy do sądu. Lecz żadne z nich nie brało tych słów na poważnie.

- Za nim zaczniesz, zadzwonię po Ulę – Sebastian przytaknął na zgodę. Kilka minut później Ula wraz z Markiem słuchali co miał do powiedzenia Olszański.
- Wczoraj w porze lunchu ja i Violetta mieliśmy spotkanie z Pauliną.
- Z Pauliną? – odezwali się jednoczenie Marek z Ulą.
- Tak z Pauliną – odpowiedział i zaczął opowiadać dalej – zadzwoniła późnym popołudniem do Violetty w dniu jak było zebranie umawiając na wczoraj. Na prośbę Violi pojechałem również z nią.
- Sebastian do konkretów nie mamy całego dnia – rzekł Marek.
- Już mówię. Na tym spotkaniu Febo chciała abyśmy znaleźli coś co was skompromituje i sprawi, że nie uda się uratować firmy – rzekł Sebastian.
Oni siedzieli przez moment i nie mogli uwierzyć co ta kobieta robi.
- Dziękujemy, że nas poinformowałeś – odezwała się Cieplak.
- Nie ma za co. Uznałem, że powinniście o tym wiedzieć – odpowiedział, pożegnał się i opuścił gabinet zostawiając dwójkę narzeczonych samych.
- I co o tym sądzisz? – pytała Cieplak.
- Jestem w kompletnym szoku. Co ona wyprawia. Zastanawiam się do czego ona się jeszcze posunie. Ciekawe czy Aleks wie o tym? – zastanawiał się Dobrzański junior.
- Wątpię. Aleks wspominał coś o sprzedaży domu i wyjeździe z kraju – rzekła.
- Nurtuje mnie jeszcze coś innego – mówił, a widząc pytające spojrzenie swojej narzeczonej podążył z wyjaśnieniem – co takiego się stało, że Olszański przyszedł z tym.
- Kochanie on doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli firma padnie to i on na tym straci. A może liczy na odkupienie swoich win i, że pogodzicie się – mówiła.
- Może i masz rację co do tej pierwszej kwestii. Ale co do reszty to ja nie widzę najmniejszych szans na pogodzenie się z nim.
- Marek, ale to był twój najlepszy przyjaciel.
- I to się zgadza kochanie mianowicie był moim przyjacielem. Ula proszę nie zapominaj, że to on zdradził naszą tajemnicę Violce, a później wiele razy obraził cię i nie zamierzam się z nim godzić – odpowiedział jej Marek. Ula chciała coś powiedzieć lecz ten ją ubiegł – skarbie ja wiem ty byś wszystkim wszystko wybaczyła i dała nie tylko drugą szansę, ale nie ja.
Ula po tych słowach nie odezwała się więcej na ten temat. Ale poruszyła inny.
- Marek wciąż przeglądam te wszystkie papiery i nie mam zbyt dobrych wiadomości. Może się okazać, że będziemy musieli podjąć pewne dodatkowe działania.
- Co masz konkretnie na myśli? – dopytywał.
- Będziemy musieli albo zwolnić część ludzi to ten gorszy scenariusz. A lepszy to obniżka pensji o jakieś dwadzieścia procent i obniżenie premii wakacyjnej oraz świątecznej bądź też wypłacić jedną z nich – wyjaśniła. Marek nie był tym zachwycony.
- To nie dobrze. Lecz z dwojga złego wolałbym to drugie rozwiązanie. Myślę, że ludzie również – rzekł.
- Też wolałabym nie zwalniać. Powinnam do końca następnego tygodnia uporać się ze wszystkim i wówczas zobaczymy co dalej. Może uda się coś do tego czasu wyjaśnić – Marek pokiwał głową zgadzając się po czym podszedł do niej objął i wycisnął na jej ustach pocałunek, który przyprawił o przyjemne ciarki na ciele. Od zawsze tak reagowała na jego dotyk, odrobinę czułości czy właśnie pocałunki.

Ula krzątała się po kuchni, a mała Dominika zamęczała Marka wciąż tym samym pytaniem „a co to?”. Zdawało się jakby tej małej dziewczynce sprawiało radość, gdy kolejny raz pytała o nazwę tego samego. Bo za każdym razem śmiała się  wniebogłosy. A on jak na ojca przystało cierpliwie odpowiadał. Tę zabawę przerwał dźwięk telefonu. Marek podniósł się i chwycił za telefon leżący na komodzie. Spojrzał na wyświetlacz i rzekł do Uli to Paulina.
- Odbierz nie wiadomo co ona może chcieć – powiedziała Ula.
- Czego chcesz – padło ze strony Marka, gdy tylko odebrał i włączył funkcję głośnomówiącą.
- Może tak grzeczniej – usłyszał.
- Mów po co dzwonisz – odparł.
- Tak po prostu, chciałam usłyszeć twój głos – nagle jej ton się zmienił i mówiła jakby dzwoniła do swojego ukochanego.
- No to usłyszałaś – odburknął i rozłączył się. Widać było, że aż zagotowało się w nim. Czuł w kościach, że to nie koniec jej działań. Był niemalże pewny tego – chyba będę musiał zmienić numer telefonu – dodał po chwili.
- To nie lepiej jak po prostu zablokujesz jej numer? – padło z ust Uli.
- Też racja. Ten numer zna wiele ludzi z branży oraz pracowników. Zaraz tak zrobię – jak powiedział tak uczynił. Od tej chwili panna Febo, gdy tylko wybierała jego numer słyszała dźwięk zajętego numeru. A co tylko potęgowało w niej złość i irytację. Chwilami wyglądało to tak jakby była obłąkana i nie myślała racjonalnie.
CDN…

piątek, 7 sierpnia 2020

INTRYGA część XV


- To co chcieliście nam powiedzieć? A szczególnie Uli? – zaczął Marek, po tym jak już zasiedli przy stole w salonie.
- Spokojnie synu – rzekł senior – poczekajmy jak Zosia poda kawę.
Ula siedziała obok Marka trzymając córkę na kolanach i zastanawiała się tak samo jak narzeczony co takiego mają im do powiedzenia Dobrzańscy. Wiedziała od niego samego jakie jest ich zdanie na jej temat. Dlatego ta nagła zmiana była dość dziwna. Również ich zachowanie na wcześniejszym zebraniu mówiło dużo o ich stosunku wobec niej samej.
- Kochani bardzo chcieliśmy przeprosić was oboje – zaczęła Helena – a zwłaszcza panią Urszulę.
- A cóż takiego się stało, że w ciągu zaledwie tygodnia tak diametralnie zmieniliście zdanie? – padło z ust Marka – wszyscy dobrze wiemy jaki jest wasz stosunek do Uli, ale i do naszego związku – dodał.
- Widzicie z czasem przychodzi w życiu każdego człowieka coś w rodzaju refleksji. Zaczyna dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widział. Dlatego chcieliśmy was oboje przeprosić za nasze zachowanie. Za to, że tak naciskaliśmy na twój i Pauliny ślub, nie pomogliśmy wtedy, gdy tego potrzebowałeś. Za faworyzowanie Febo. To nie tak powinno być. Panią za nasze ostentacyjne zachowanie wobec pani. Wiele zrozumieliśmy w ostatnim czasie. Dokładniej mówiąc to zachowanie Pauliny wobec nas w ostatnim czasie i to jak wypowiadała się o was pozwoliło spojrzeć inaczej niż dotychczas. Zawsze słyszeliśmy od niej jaki to jesteś nieodpowiedzialny, jak to ją zdradzasz. Mówiła nam o wielu modelkach, kobietach z klubów. Później ta wiadomość, że pani działa za naszymi plecami. Wówczas Aleks twierdził, że doprowadziłeś firmę na skraj bankructwa. Jak się z czasem okazało to prawda była inna. I gdyby nie to, że zwolnił osobę, której oferował korzyści w zamian za skompromitowanie ciebie…
- Violettę – wtrącił Marek.
- Tak dokładnie, mowa o Violetcie Kubasińskiej. Nigdy by to nie wyszło na jaw.  Jedyne co było wiadomo, to że firma stoi źle. Doszło nawet do tego, że Pshemko postanowił odejść. Jak wiesz synu on i Aleks nie dogadywali się. Na panią – zwrócił się do narzeczonej syna – patrzyliśmy przez pryzmat wyglądu, a nie tak powinno to wyglądać. Nie potrafiliśmy docenić tego co pani potrafi, jaki posiada zasób wiedzy. Dzisiaj wiemy, że to właśnie dzięki pani pomocy nie popadliśmy w większe kłopoty. Dlatego z całego serca pragniemy przeprosić was oboje za to jak was traktowaliśmy. Mamy również nadzieję, że jesteście w stanie nam wybaczyć to podłe zachowanie – mówił Krzysztof. I zdawało się, że jego słowa są szczere i prawdziwe.
- Pragniemy również mieć kontakt z wami oraz z naszą wnuczką – wtrąciła Helena – wiemy również, że oprócz małej było jeszcze jedno dziecko – dodała Dobrzańska.
- Tak Ula urodziła bliźnięta – zaczął Marek, dobrze wiedział jakie bolesne jest dla Uli wspomnienie o Dominiku – ale Dominik zmarł niedługo po urodzeniu. Miał bardzo zaawansowaną chorobę serca. Dominika też choruje lecz jest już na dobrej drodze do wyzdrowienia. Wciąż jest pod opieką kardiologa dziecięcego.

W innej części stolicy w jednej z restauracji spotkały się dwie elegancko ubrane kobiety. Rozmowa rzecz jasna dotyczyła spotkania Marka z jedną z nich po zebraniu zarządu.
- Jakim cudem Marek dowiedział się o naszym planie? – zastanawiała się Febo.
- Nie mam pojęcia, ale wiem iż ja jestem już spalona. I niczego nie wskóram. On jest jak zaczarowany – odpowiedziała jej modelka - ale wiesz rozmawiałam niedawno z Klaudią i to co mówiła było jednocześnie dziwne, ale możliwe, że prawdziwe. Widząc jego zachowanie.
- A co takiego mówiła? - zaciekawiła się Febo.
- Marek wyznał jej, że zakochał się w tej całej Cieplak - usłyszała w odpowiedzi.
Ta pierwsza jednak nie zamierzała tak tego zostawić i za wszelką cenę chciała się zemścić. Tylko pytanie na kim i za co? Prawdopodobnie sama już nie umiałaby na to odpowiedzieć. Lecz chęć zemsty przyćmiła zdrowy rozsądek. Tak jak kiedyś Aleks. W pewnym momencie przyszedł jej do głowy jeszcze jeden pomysł. Dokończyła pić kawę i pożegnawszy się ze swoją rozmówczynią opuściła lokal.
Poszła na najbliższy postój taksówek i udała do Aleksa. Lecz w trakcie drogi do brata wyjęła telefon, wybrała interesujący ją numer.
- Violka musimy się spotkać – rzekła tuż po przywitaniu się z Kubasińską.
- Ale po co? – pytała Violetta.
- Dowiesz się, gdy przyjdziesz na spotkanie. Obiecuję, że nie pożałujesz – odparła panna Febo.
Violetta zgodziła się, ale postanowiła na to spotkanie pójść z Olszańskim. Zadzwoniła do niego.
- Seba potrzebuję twojej pomocy – zaczęła.
- Ale ja nie widzę powodu abym miał ci w czymkolwiek pomagać. Nie wiem czy pamiętasz ale rozstaliśmy się – mówił.
- Nie musisz mi przypominać. Ale to jest wyjątkowa sytuacja – mówiła jeszcze spokojnie chociaż zaczynała ją irytować ta rozmowa.
- Więc, nie rozumiem skąd ten pomysł – odparł.
- Posłuchaj albo mi pomożesz albo Dobrzański dowie się skąd miałam informację o umowie między Cieplak a nim – w tej chwili zapadła cisza po obu stronach słuchawki – a więc jaka jest twoja decyzja? – rzekła Kubasińska.
- W czym i w jaki sposób miałbym pomóc? – dopytywał Olszański.
- Na jutro jestem umówiona na spotkanie z Pauliną i chcę abyś poszedł tam ze mną – powiedziała i dodała – na godzinę dwunastą w Książęcej.

Młodzi narzeczeni opuścili posiadłość Dobrzańskich po jakiś dwóch godzinach.
- I jak? Wierzysz w to co mówili? – pytał Marek.
- Szczerze? Nie wiem co o tym sądzić – odparła mu narzeczona – a ty co tym sądzisz?
- Jakoś mi trudno uwierzyć w ich szczere intencje. Do tej pory nie wykazali się niczym szczególnym. Wiecznie mnie krytykowali, wierzyli Febo nie mnie, ciebie też nie traktowali tak jak powinni. Gdy powiedziałem im o dzieciach i tym, że jesteśmy razem byli wręcz przeciwni temu. Sugerowali, że Dominika nie jest moim dzieckiem i powinienem zrobić badania na ojcostwo. A podczas mojej wizyty z małą przed posiedzeniem zarządu widziałem jak matka przyglądała się szukając podobieństwa. Teraz jak grunt im się pali pod nogami oni zmieniają swoje podejście o sto osiemdziesiąt stopni – mówił młody Dobrzański.
- Myślisz, że to po to abyśmy podnieśli firmę z tej całej zapaści finansowej? – dopytywała Cieplak.
- Dokładnie tak kochanie – odparł – mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że po wszystkim będzie jak dotychczas. Będą mieli mnie za nic a i ciebie nie będą traktować jak się należy – dokończył.
- A może nie zakładajmy od razu najgorszego – rzekła po chwili milczenia Ula.
Marek pokiwał głową na znak potwierdzenia jej słów. W duchu liczył, że ta zmiana jego rodziców jest prawdziwa i stała, a nie tylko na czas ratowania firmy. Wciąż trudno mu było zrozumieć zachowanie swoich rodziców. Czasami łapał się na tym, że porównywał ich do Józefa Cieplaka. Ten ostatni mimo, że znał historię znajomości jego z Ulą zaakceptował ten związek. Zaakceptował jego samego. Zawsze traktował go jak swojego. Nie pozwolił mu odczuć, że ma żal o to co się wydarzyło.

Weszli do restauracji i po ujrzeniu Pauliny podeszli.
- Dzień dobry – rzekli niemalże jednocześnie witając się z kobietą.
- A ty co tu robisz? – rzuciła Febo zamiast się przywitać.
- Sebastian jest razem ze mną – odpowiedziała za mężczyznę Kubasińska. Febo chciała coś powiedzieć, ale Violetta ją uprzedziła mówiąc – Seba zostaje albo ja wychodzę.
Febo widząc, że nie wygra zgodziła się na pozostanie mężczyzny.
- To co to za sprawa? – dopytywała Violetta.  
- Zapewne wiecie, że w ostatnim czasie odbyło się dwukrotnie posiedzenie zarządu, na którym zostaliśmy wraz z Aleksem pozbawieni udziałów. Dodatkowo mój brat sprzedaje swój dom i wyjeżdża z kraju – mówiła Paulina.
- I co my mamy z tym wspólnego? – padło z ust Olszańskiego.
- Wspólnego nic, ale mi pomóc…
- Pomóc? Niby jak? – weszła jej w słowo Kubasińska.
- Możecie mi pomóc ich skompromitować. Chcę aby nie udało im się to co planują – wyjaśniła Paulina.
- A niby jak mamy to zrobić? Ja już tam nie pracuję, bo jak zapewne pamiętasz twój brat mnie zwolnił, a Sebastian jest pokłócony z Markiem – odpowiedziała jej Violetta.

Niczego nie świadomi Ula i Marek mieli zamiar zacząć wcielać w życie swój plan. Plan, który miał uratować firmę.  Dodatkowo dalej planowali swój ślub. Załatwić musieli salę, orkiestrę oraz zaproszenia. Mieli już kupione obrączki z dwukolorowego złota.


I ustalony termin w Rysiowskim kościele na drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia.
CDN…