piątek, 20 marca 2020

NOWY ROZDZIAŁ część IX

Siedziała na krześle w szpitalu i czekała na lekarza prowadzącego, który mógłby powiedzieć jej coś więcej o siostrze. Ojciec zachowywał się tak jakby jej tam nie było i nawet nie chciał z nią rozmawiać. Było jej przykro, ale wiedziała, że ojciec nie ma prawa ingerować w jej prywatne życie, a ona ma prawo je układać jak chce.

- Czekam na wiadomości od lekarza – mówiła do słuchawki.

- ….

- Odezwę się jak tylko będę coś więcej wiedzieć – mówiła. Cieplak tylko przysłuchiwał się tej rozmowy.

- Tak przywiózł mnie Marek. A jutro jestem z nim umówiona i słyszałam, że Aleks ma przylecieć z Włoch.

- ….

- Mają mieć jakieś zebranie zarządu – odpowiedziała, obie zamieniły jeszcze kilka zdań i rozłączyły się.

- Ciekawe, co na to rodzice Edyty, że spotyka się z obcokrajowcem? – usłyszała, gdy tylko schowała telefon do torebki.

- Są tak samo szczęśliwi jak ona sama – usłyszał w odpowiedzi. Ale widać, że nie takiej się spodziewał.

Najwyraźniej sądził, że jeśli rodzina Edyty będzie przeciwko związkowi córki z Aleksem to jemu będzie łatwiej przekonać Ule do swoich racji.

- Posłuchaj tato, powiem to po raz ostatni i nie zamierzam się powtarzać. Kocham Marka, a on kocha mnie i nic tego nie zmieni. Kocham cię, ale jeśli będę miała wybierać między miłością do Marka, a tobą to wybiorę to pierwsze. Mam prawo do bycia szczęśliwą i nie pozwolę abyś to zniszczył – Cieplak nie odezwał się więcej ani słowem.

Ula zdawała sobie sprawę, że jej słowa mogły zaboleć, lecz nie mogła postąpić inaczej. Nie umiała zrozumieć ojca i jego toku rozumowania. Lecz ten jak widać też nie chciał dać się przekonać i nie zamierzał najwyraźniej zmieniać swojego zdania.

- Co ty zrobiłaś? – słychać było podniesione głosy dwóch osób w salonie w jednym z domów w Rysiowie.

- Chciałam tylko ich nastraszyć i ukarać za to, że nasz syn trafił za kratki – padło z ust kobiety.

- Przecież ta mała mogła zginąć, a przecież niczemu nie jest winna. Dodatkowo Łukasz okazał się potworem… - mówił mężczyzna.

- Jak możesz tak mówić o własnym dziecku – krzyczała pani Szewc.

- Właśnie, że mogę. Dowiedziałem się wielu rzeczy o nim. I muszę powiedzieć, że zawiodłem się na nim. Dotarły do mnie również informacje, że nie tylko Ula i ta dziewczyna były jego ofiarami. Ma on na swoim sumieniu nie tylko gwałty i pobicia, ale i inne sprawki – mówił Szewc.

- To nieprawda. Rozumiesz nie wierzę w żadne twoje i tych wszystkich zawistnych kobiet słowo – krzyczała.

- Ale to nie tylko słowa tych dwóch kobiet… -

Tę dość ostrą wymianę zdań małżeństwa Szewców przerwało mocne pukanie do drzwi. Po ich otwarciu małżeństwo ujrzało dwóch policjantów.

- Dzień dobry państwu starszy aspirant Piotr Niedzielski oraz komisarz Krystian Domagała – przedstawili się mundurowi.

- Dzień dobry, co panów sprowadza? – odezwał się Szewc.

- Mamy kilka pytań do pańskiej żony w związku z wypadkiem, jaki miał miejsce kilka dni temu – wyjaśnił jeden z policjantów.

- Ja o niczym nie wiem – próbowała zaprzeczać kobieta.

- Proszę pani mamy niepodważalne dowody, co do tego, kto prowadził samochód marki Opel Adam w tym dniu – padło z ust policjanta i podszedł do kobiety, chwycił za rękę na wysokości łokcia i zamierzał wyprowadzić z mieszkania.

- Panowie może porozmawiajmy spokojnie – próbował załagodzić sytuację Szewc po tym jak jego żona zaczęła się coraz bardziej awanturować i nic nie robiła sobie ze słów mundurowych.

- Tu nie ma, o czym dyskutować proszę pana – mówił jeden z policjantów a drugi skuwał panią Szewc, po czym zmierzał w kierunku wyjścia z domu.

W końcu Ula mogła porozmawiać z lekarzem i dowiedzieć się o zdrowie swojej siostry. Dziewczynka miała złamaną nogę, kilka siniaków oraz lekkie wstrząśnienie mózgu.

- Proszę być spokojną. Małej już nic nie zagraża. Noga została poskładana i umieszczona w gipsie za sześć tygodni zdejmiemy gips. Siniaki znikną szybciej niż się pani wydaje. Siostra doznała również wstrząśnienia mózgu, ale było na tyle niewielkie, że nie ma zagrożenia życia ani zdrowia. Dziewczynka zostanie na naszym oddziale jeszcze kilka dni i wypiszemy ją do domu – usłyszała od lekarza.

- Dziękuję panu – odpowiedziała, po czym pożegnała się i udała do sali, gdzie leżała jej mała siostra.

Widok Uli bardzo ucieszył Beatkę.

- Ulcia! Przyjechałaś – mówiła radośnie dziewczynka.

- Witaj maleńka. Jak się czujesz? – przywitała się z siostrą i usiadła na metalowym krześle obok łóżka dziewczynki.

- Dobrze – odpowiedziała mała i nagle posmutniała.

- Betti, co się stało? – zapytała ją Ula.

- Bo teraz zapewne znów wyjedziesz – odparła dziewczynka.

- Nigdzie nie wyjeżdżam kochanie. Wróciłam na stałe jedynie, co to nie będę mieszkać z wami tylko w Warszawie, lecz to lepsze niż tak daleko jak przez ostatni czas – wyjaśniła Ula, a na twarzy siostry ponownie zawitał uśmiech.

- Super – usłyszeli – a będę mogła cię odwiedzać? – dodała mała.

- Oczywiście, że tak – odpowiedziała jej Ula.

Posiedzieli jeszcze jakiś czas i opuścili szpital. Józef wrócił do Rysiowa, a młody Cieplak postanowił pojechać do mieszkania siostry.

- Tato pojadę do Uli i wrócę do domu jutro popołudniu – poinformował ojca Jasiek. Senior nie odezwał się słowem tylko skinął głową na znak aprobaty.

- Wczoraj doszły mnie słuchy, że podobno za ten wypadek odpowiedzialna jest matka Łukasza – mówił Jasiek jak byli już w mieszkaniu Uli.

- Skąd to wiesz? – zapytała brata.

- Słyszałem jak mówiła o tym Dąbrowska pod sklepem – wyjaśnił jej brat.

- Wiesz, że to największa plotkara w całym Rysiowie – mówiła Ula, chociaż gdzieś w podświadomości rodziła się myśl, że to może być prawda. Ale nawet, jeśli to była matka jej byłego chłopaka to nie sądziła, aby było to celowe działanie ze strony tej kobiety.

- Masz rację siostra, ale wiesz, że w każdej plotce tkwi ziarno prawdy – odparł jej Jasiek.

CDN…

piątek, 13 marca 2020

NOWY ROZDZIAŁ część VIII

Od tej rozmowy minął jakiś czas Ula wróciła do Sosnowca, ale tylko, aby móc pozamykać wszystkie sprawy związane z pracą oraz mieszkaniem. W ciągu najbliższego miesiąca miała wrócić do Rysiowa.

- Dostałam świetną propozycję pracy – mówiła przejęta Ula do Edyty przez telefon wieczorem.
- Możesz mówić jaśniej, bo nic z tego nie rozumiem – usłyszała z drugiej strony słuchawki Cieplak.
- Marek zaproponował mi abym wróciła do Rysiowa i zaczęła pracę w jego firmie na stanowisku asystentki – odpowiedziała.
- To wspaniale – odparła jej przyjaciółka – będziesz znów z rodziną, zapewne bardzo się ucieszą, a i praca dużo lepsza – mówiła dalej Edyta.
- Niby masz rację, ale co do taty to już nie byłabym taka pewna – odparła Ula, a w jej głosie można było wyczuć smutek.
-, Czemu tak mówisz? – dopytywała Edyta.
- Wiesz to nie jest temat na rozmowę przez telefon wracam do Sosnowca jutro to porozmawiamy. Prosto z pociągu do ciebie zajrzę – mówiła Cieplak mając pewność, że za drzwiami jej pokoju stoi ojciec i próbuje podsłuchać, o czym i z kim ona rozmawia.
- Dobrze będę czekać. Ja dla ciebie też mam kilka wieści.
Porozmawiały jeszcze o mało istotnych sprawach może z jakiś kwadrans i rozłączyły się. Ula postanowiła nie mówić ojcu na razie o tej propozycji ze strony Marka, ale i nie zamierzała zbyt długo mieszkać w Rysiowie i w miarę możliwości jak najszybciej przeprowadzić się do Warszawy. Jednym z powodów miało być ułatwienie jej dojazdu do pracy a dwa wiedziała, że ojciec nie zaakceptuje młodego Dobrzańskiego. I to był chyba najważniejszy powód. Od kiedy przyjechała na rozprawę i przedstawiła rodzinie Marka, ojciec zachowywał się jakby nie liczyło się dla niego dobro i szczęście własnego dziecka. Ula miała wrażenie jakby ojciec nie potrafił niczego sam ogarnąć i ona jest potrzebna tu na miejscu. Dodatkowo przez te kilka dni w ich domu częstym gościem był Bartosz Dąbrowski, a co nie podobało się jej.
- Tato, po co go tu zapraszasz? – mówiła
- Ula nie złość się. Po prostu chcę dla ciebie jak najlepiej – próbował tłumaczyć swoje zachowanie Cieplak.
- Już mówiłam, że jestem z Markiem i tego nie zmienię – mówiła coraz bardziej zdenerwowana na ojca.
- Ale mnie ten facet się nie podoba. Mówiłem ci, że on jest z innego świata. Świata gdzie tacy jak my nie istniejemy – mówił.
- To twoje zdanie. I nie musi ci się podobać ważne, że mnie jest z nim dobrze. Nie zamierzam związać się z żadnym z tych, których ty byś chciał – krzyczała. Jej złość na ojca była coraz to większa.
Nie potrafiła zrozumieć zachowania ojca. Dlatego też nie zamierzała na razie mówić mu o propozycji pracy w firmie Marka do momentu jak już przyjedzie na stałe.
Dwa tygodnie przed końcem jej pracy w Sosnowcu odwiedził ją Marek. Zwierzyła mu się ze swoich planów, ale nie mówiąc mu jednak do końca prawdy.
- Wiesz Marek pomyślałam, że powinnam może wynająć sobie coś w samej Warszawie. To zawsze lepiej niż ciągle dojeżdżać do pracy z Rysiowa. Pamiętam jak jeździłam do Warszawy na studia – mówiła.
- To nie jest taki zły pomysł. Jeśli chcesz mogę się tym zająć tak abyś mogła się wprowadzić zaraz po przyjeździe – poparł ją i zaproponował swoją pomoc.
- A mógłbyś? – Marek tylko pokiwał twierdząco głową na znak potwierdzenia.
- A jakie miałoby być to mieszkanie? Masz jakieś konkretne życzenia?
- Może być jakaś kawalerka, w dość przystępnej cenie nie koniecznie umeblowane i dobrze, aby było gdzieś niedaleko od firmy – wyjaśniła.
- Ula a może byś zrobiła prawo jazdy, to również ułatwiłoby ci życie – zaproponował Dobrzański.
- Pomyślę o tym, ale to dopiero jak już zamieszkam w Warszawie – odparła jednocześnie przyznając rację Markowi, że posiadanie prawa jazdy ułatwiłoby jej bardzo wiele.

Była w trakcie pakowania swoich rzeczy, gdy zadzwonił jej telefon. Na wyświetlaczu telefonu widnał napis Jasiek odebrała natychmiast.
- Witaj Jasiu, co się stało? – pytała zaraz po odebraniu.
- Ula Beatka jest w szpitalu – mówił.
- Jak to w szpitalu, co się stało? – dopytywała.
- Ktoś potrącił ją jak wracała od Matysiaków – odparł
- Jak ona się czuje?
- Jest w dobrym stanie. Ale musi zostać kilka dni w szpitalu, bo ma złamaną nogę i kilka otarć, lecz uderzyła głową o ulicę, a lekarze chcą wykluczyć wstrząśnienie mózgu – wyjaśnił jej wszystko brat.
- To całe szczęście. Powiedz mi, co z tatą? Dlaczego on nie zadzwonił?
- Jest wciąż na ciebie zły o tego pana Marka – usłyszała w odpowiedzi.
- No cóż jego sprawa. Ja nie mam zamiaru podporządkowywać się jego wyborom – odparła – posłuchaj Jasiu ja jutro popołudniu będę w Warszawie i od razu podjadę pod szpital tylko powiedz mi, w którym leży – wyjaśniła bratu.
- Na Banacha, ale nie musisz specjalnie przyjeżdżać. Betti najdalej za trzy dni będzie już w domu.
- Jasiu ja wracam na stałe. Będę pracować w firmie Marka, a mieszkać w Warszawie. Pracę zaczynam od następnego miesiąca.
- Super siostra – usłyszała prawdziwy entuzjazm w głosie brata.
- Mam tylko prośbę nie mów nic na razie tacie – poprosiła brata.
- Spoko siostra. To, co widzimy się jutro?
- Tak. Myślę, że będę gdzieś w granicach godziny siedemnastej. Do zobaczenia, ucałuj ode mnie Beatkę – pożegnała się z bratem i wykonała telefon do Marka.
- Dobry wieczór Marek – przywitała się usłyszawszy jego głos po drugiej stronie słuchawki.
- Witaj kochanie – odpowiedział.
- Dzwonię do ciebie z prośbą czy nie mógłbyś przyjechać jutro wcześniej? Wiem, że umawialiśmy się na godzinę czternastą, ale moja siostra miała wypadek i chciałabym jeszcze jutro do niej pojechać – wyjaśniła cel swojego telefonu.
- O rany. Co się stało? – w pierwszej kolejności zapytał – a co do twojej prośby to oczywiście, że przyjadę mogę być najpóźniej na godzinę dziesiątą – odpowiedział.
Porozmawiali jeszcze kilka minut i pożegnali się, a Ula zajęła się na powrót pakowaniem.
Było dość późno Ula szykowała się do spania, gdy usłyszała dzwonek do drzwi.
- Kto to może być o tak późnej porze – pomyślała zerkając na zegarek wiszący na ścianie.
- Kto? – odezwała się będąc pod drzwiami, nie chciała otwierać nie upewniwszy się, kto stoi zwłaszcza, że była w koszuli nocnej i szlafroku.
- To ja, Marek – usłyszała.
Przekręciła klucz w zamku i otworzyła drzwi wpuszczając go do środka.
- Co ty tu robisz? Umawialiśmy się na jutro rano – mówiła zaskoczona widokiem swojego chłopaka.
- Pomyślałem, że przyjadę już dzisiaj. Dzięki temu więcej czasu spędzimy razem. A jutro wstaniemy, zjemy śniadanie i ruszymy w drogę – rzekł po tym jak przywitał się z Ulą.
Nie siedzieli zbyt długo. Następnego dnia planowali dość wcześniej wyjechać, aby na spokojnie dojechać do Warszawy i żeby Ula mogła chwilę odpocząć zanim pojedzie do szpitala.
Nie miała wiele do zabrania ze sobą. Ledwie dwie walizki, w których spakowane były ubrania i kilka drobiazgów oraz dwa duże worki, które wypchane były pościelą. Wynajmowane przez nią mieszkanie było umeblowane, więc nie musiała ich zabierać. Zabrała tylko laptop oraz telewizor.
W Warszawie byli wczesnym popołudniem. Uli spodobało się mieszkanie, które znalazł dla niej Dobrzański. Było dokładnie takie jak chciała. Nie za duże, ale i nie za małe. Miało dwa pokoje, z których jeden miał jej służyć, jako sypialnia, widną kuchnię.
- Dziękuję ci bardzo. Piękne to mieszkanie i sądzę, że będzie mi się w nim dobrze mieszkać – mówiła z zachwytem w głosie Ula.
- Cieszę się, że utrafiłem – odparł ze słyszalną radością Marek.
Pownosili wszystkie bagaże do mieszkania i udali na niewielkie zakupy, a później Ula pojechała do szpitala do siostry. Z Markiem umówiła się na następny dzień, że wpadnie do firmy, aby móc wszystko załatwić z jej zatrudnieniem.
CDN…

piątek, 6 marca 2020

NOWY ROZDZIAŁ część VII

- To wszystko jest nieprawda – odezwał się Szewc.
- Panie Szewc proszę o spokój – odezwał się sędzia – proszę kontynuować – po czym zwrócił się do Uli.
- Groził, że oczerni mnie w oczach ludzi i nazwie mnie puszczalską – mówiła ze łzami w oczach.
W jednej z ławek siedział Marek i słuchając tego wszystkiego miał wielką ochotę wstać, aby obić twarz tego kolesia. Na samym początku jak Ule wezwano, jako świadka na środek Szewc miał szeroki uśmiech i widać było jego pewność siebie. Z chwilą, gdy Ula zaczęła składać zeznania i opowiedziała o tym, co jej zrobił ten zaczął niespokojnie się poruszać, a uśmiech nagle znikł. Widać było, że nie jest to jego myśli i już zaczął kombinować, co dalej.
W pierwszej kolejności próbował przerwać jej zeznania i zaprzeczyć temu, co ta mówiła.
W końcu Cieplak skończyła i sędzia zwrócił się do Szewca.
- Czy może się pan ustosunkować do tego, co powiedziała pani Cieplak?
- To wszystko są brednie wyssane z palca. Nigdy z nią nie spałem.
- W takim razie jak pan myśli, czemu ta pani tak mówi? – zapytał adwokat pokrzywdzonej.
- Może chce się zemścić za to, że z nią zerwałem? – odpowiedział.
- To nie prawda – odezwała się Cieplak.
W końcu Ula mogła usiąść na miejscu dla świadków i oczekiwać na koniec rozprawy.
Przesłuchano jeszcze troje innych świadków i sędzia ogłosił przerwę, po której miał zapaść wyrok. Ula dołączyła do Marka i opuścili salę rozpraw. Niemalże natychmiast obok nich znaleźli się rodzice jej byłego chłopaka.
- Ula możemy prosić cię na chwilę – odezwał się pan Szewc.
- Proszę mówić ja nie mam nic do ukrycia – odezwała się Cieplak.
- Możesz nam powiedzieć, co za brednie mówiłaś przed sądem? – pytała jego matka.
- To nie są żadne brednie. To wszystko jest prawdą. Nie macie państwo pojęcia, jakim człowiekiem jest wasz syn – mówiła Ula.
-, Co masz na myśli? – mówił zdenerwowany Szewc.
- To, co mówiłam przed sądem. On mnie zgwałcił, a później szyderczo śmiejąc mi się w twarz wyrzucił z mieszkania… - mówiła ze łzami w oczach.
- To są oszczerstwa i my tego tak nie pozostawimy. Odpowiesz za to przed sądem, bo nie ma żadnych dowodów na to, co mówisz – usłyszała w odpowiedzi Ula.
- Proszę uważać na słowa droga pani – odezwał się do tej pory milczący Marek.
- A kim pan jest, aby zabierać głos w nie swojej sprawie – mówił oburzony Szewc – nie wie pan, z kim zadziera.
- Nazywam się Marek Dobrzański, ale to państwu za wiele nie mówi oraz chłopakiem Uli. I jeśli państwo chcą wejść na ścieżkę sądową to proszę bardzo, ale moi prawnicy państwa zniszczą – odparł Dobrzański.
- Jeszcze nas popamiętasz – usłyszała na odchodne Ula.
- I co teraz? Oni nie dadzą mi spokoju i zrobią wszystko, aby mnie oczernić, a moi bliscy nie będą mieć spokoju – mówiła załamana.
- Spokojnie Ula, nic ci nie zrobią – mówił przytulając ją do siebie. Nagle poczuła się jakoś dziwnie, tak jakoś bezpiecznie. Miała wrażenie jakby te męskie ramiona, a dokładniej ramiona Marka odgrodziły ją od całego tego zła.
- Ale ja nie mam na adwokata i również dowodów na to, co się wydarzyło tamtego wieczoru – mówiła.
- Ula będzie dobrze tylko mi zaufaj – mówił patrząc jej prosto w oczy – obiecuję, że on odpowie za wszystko, co ci zrobił. A teraz chodźmy na salę zaraz będzie ogłoszony wyrok – rzekł i obejmując ją w pasie poprowadził na salę rozpraw.
Łukasz Szewc za próbę gwałtu oraz pobicie został skazany na pięć lat pozbawienia wolności. Niemalże wszyscy odetchnęli z ulgą, ale sama Ula wiedziała, że teraz jego rodzina nie da jej ani jej rodzinie spokoju.
Tuż przed gmachem sądu usłyszała od matki Łukasza.
- Pożałujesz tego ty i twoja rodzina.
Marek miał dla niej tego dnia jeszcze pewną propozycję, ale nie sądził, aby w obecnej sytuacji ona miała ochotę o tym słuchać.
- Ula wracasz dzisiaj do Sosnowca czy zostajesz jeszcze w Rysiowie? – zapytał, gdy odwoził ją do domu ojca.
- Zostaję do końca tygodnia – odpowiedziała, ale mimo tego, że słuchała, co mówi Marek to myślami była zupełnie gdzie indziej.
Po niespełna godzinie byli w Rysiowie.
- Wejdziesz na kawę? – zapytała Ula.
- z chęcią – odparł.
Weszli do mieszkania i niemalże od progu witał ich Józef Cieplak. Ula przedstawiła gościa ojcu mówiąc, że to jej chłopak.
- Zapraszam dalej – odezwał się Cieplak. Ale widać było, a nawet czuć jakiś dystans starszego mężczyzny do Marka. Lecz mimo tego ten nie zraził się. Pewny był, że to zachowanie nie jest bezpodstawne. Również Ula wyczuła jakiś dziwny dystans ojca do Marka, lecz nie chciała niczego zaczynać przy Dobrzańskim i postanowiła porozmawiać z ojcem wieczorem.

- Tato możesz mi powiedzieć, dlaczego tak potraktowałeś Marka? – pytała ojca kilka minut po tym jak Dobrzański pojechał do siebie.
- Po prostu nie chce abyś ponownie cierpiała – usłyszała w odpowiedzi.
- To co teraz mam żyć jak mniszka tylko, dlatego, bo poprzedni chłopak mnie źle potraktował? – mówiła dość podniesionym głosem.
- Nie unoś się córcia. Po prostu się o ciebie martwię – usłyszała w odpowiedzi – A dodatkowo nie sądzę, aby to była dobra partia dla ciebie. Ten człowiek to inna sfera. Widać, że pochodzi z bogatego domu – mówił Cieplak.
- No tak, dla ciebie najlepiej by było gdybym związała się z Bartkiem Dąbrowskim albo którymś z chłopaków z Rysiowa – mówiła coraz bardziej zdenerwowana na ojca.
- Oni przynajmniej są usytuowania tak samo jak i my – mówił Józef i tym samym próbując przekonać ją do swoich racji. Mimo tego Ula wiedziała swoje i nie zamierzała rozstać się z młodym Dobrzańskim tylko, dlatego, że jej ojciec miał jakieś swoje argumenty, zupełnie nie zrozumiałe jak dla niej samej.

Marek codziennie przyjeżdżał do Uli i wychodzili, najchętniej jednak jeździli do Warszawy a ich ulubionym miejscem był park pod firmą Febo&Dobrzański oraz Łazienki. Marek jednego razu opowiedział jej o firmie i o sobie samym. Również o tym jak to było z nim i Pauliną.
- Już od dawna dochodziły do mnie pogłoski, że ona ma kogoś innego. Aż któregoś dnia sam ich przyłapałem. Byłem na spotkaniu biznesowym i wracając wstąpiłem do restauracji na Nowym Świecie. Niemalże od samego wejścia ich zauważyłem. Siedzieli przy stoliku nie zwracając uwagi na nikogo i na nic. Odwróciłem się nie robiąc nic, wróciłem do domu. Ona wróciła późnym wieczorem próbując wmówić mi, że zasiedziała się u jednej ze swoich koleżanek. Ja nie odezwałem się tylko wyjąłem z garderoby jej walizkę i spakowałem, po czym kazałem się wynieść z mojego życia i domu. Myślałem, że coś powie, ale nie zadzwoniła tylko po Aleksa, aby po nią przyjechał.
- To ona zdradzała cię z Aleksem? – zapytała Ula wchodząc mu w słowo.
- Nie. Aleks to jej brat, a mój przyjaciel i jak wiesz współwłaściciel. Następnego dnia postanowiłem na jakiś czas wyjechać. Wówczas to również Aleks miał wrócić na stałe do Włoch i przejąć władzę w tamtejszej siedzibie firmy, więc polecieliśmy tam oboje, a tu na miejscu moje obowiązki objął mój ojciec. Spędziłem we Włoszech prawie pół roku. Do kraju postanowiłem wrócić z dwóch powodów. Jeden to stan zdrowia mojego ojca, a drugi to ty.
- Ja? – wydukała ze zdziwieniem Cieplak.
- Dokładnie tak. Może to się wydawać dziwne, ale właśnie tak. Spodobałaś mi się już pierwszego dnia, gdy tylko cię zobaczyłem. I mimo iż nie wiedziałem jak to wszystko się potoczy chciałem spróbować – odpowiedział.
CDN…