piątek, 21 lutego 2020

NOWY ROZDZIAŁ część V


Edyta przez chwilę milczała aż w końcu odezwała się.
- Siedziałam w sobotę wieczorem – zaczęła dość tajemniczo – i oglądałam ten film z Julią Kamińską, co mam na płycie, gdy zadzwonił telefon – przerwała, aby zrobić łyk kawy i kontynuowała, – ale numer, który się wyświetlił był zupełnie mi obcy. Za pierwszym razem nie odebrałam, wiesz, że nie odbieram, jeśli nie znam – Ula pokiwała głową na znak potwierdzenia, – lecz ten ktoś nie odpuszczał i zadzwonił jeszcze parę razy, więc w końcu odebrałam. Nawet nie zgadniesz, kto to był.
- To na pewno, mów wreszcie – ponagliła Edytę przyjaciółka.
- Sam Aleksander Febo – wyrzuciła z siebie.
- Ten Febo? – Zapytała ze zdziwieniem w głosie Cieplak. Edyta tylko pokiwała głową na „tak” – i co? – dopytywała Ula.
- Najpierw się przedstawił, przeprosił i na koniec zaproponował wspólne wyjście na kawę – mówiła rozemocjonowana Edyta. Z jej barwy głosu można było wywnioskować, iż jest pod ogromnym wrażeniem tego półkrwi Włocha.
- I co zgodziłaś, i co było dalej?
- Poszliśmy na tę kawę, ale skończyło się na uroczej kolacji, po której odprowadził mnie do domu.
- Ciekawe skąd miał twój numer telefonu? – zastanawiała się panna Cieplak.
- A czy to ważne. Zapewne dostał od prezesa – mówiła Edyta, która tym najmniej się przejmowała.
Posiedziały jeszcze trochę i pożegnały się, a Edyta wróciła do siebie. Ula wzięła prysznic i położyła się od jutra zaczynała nowy pracowity tydzień.

- Udało się tato, Ula będzie zeznawać na moją korzyść – mówił młody Szewc.
- To dobrze, martwiliśmy się z mamą, co by się stało, gdyby Ula nie chciała ci pomóc. Chyba jednak nadal coś do ciebie czuje – mówił ojciec.
- Nie rozumiem jak ta dziewucha może rzucać oskarżenia i tak szarpać czyjeś dobre imię – mówiła jego matka.
- Odrzuciłem ją to teraz się mści, ale w tym dniu byłem z Ulą i ona to potwierdzi mamo – mówił z całą pewnością siebie.

Czas płynął swoim rytmem może tylko dla jednych spokojniej, a dla drugich z większymi porywami serca. Tak właśnie było w przypadku Edyty. Aleksander Febo, mimo iż wyleciał do Włoch nie było dnia, aby nie dzwonił i nie rozmawiał. Pytał jak mija jej dzień, jak się czuje, ale najważniejsze dla niej samej było, że sprawiał, iż uśmiechała się częściej niż dotychczas. Nawet nie zauważyła, kiedy nastał czas, kiedy zaczęła coraz bardziej tęsknić za nim i nie mogła doczekać kolejnej rozmowy z Aleksem.
A gdy jednego razu Febo zaprosił ją do Włoch nawet się nie zastanawiała nad odpowiedzią i zgodziła natychmiast.
- Oczywiście, że przyjadę, ale nie wiem czy dostanę w tym czasie urlop – mówiła ze smutkiem w głosie Edyta.
- Jestem pewny, że nie będzie problemu – mówił pewny swego Febo.
Edyta kolejnego dnia udała się do swojego kierownika zmiany z prośbą o udzielenie jej urlopu w określonym terminie. I tak jak sądziła kierownik miał obiekcje, co do tego urlopu. W czasie przerwy wysłała wiadomość do Aleksa, że tak jak myślała, nie dostanie tego wolnego. W odpowiedzi przeczytała, że niech się nie denerwuje, bo jeszcze nic nie jest przesądzone.
A on sam wpadł na pewien pomysł, dzięki, któremu nie tylko kobieta, na której mu zależy będzie uszczęśliwiony. Obiecał, że wieczorem zadzwoni to porozmawiają.
Edyta nieświadoma niczego poszła do Uli podczas przerwy.
- Wiesz Aleks zaprosił mnie do Włoch, ale raczej nie pojadę w najbliższym czasie – mówiła zasmucona Edyta.
- Bo? – Zdołała wydukać Ula. Wiedziała, że ta dwójka ma ze sobą kontakt cały czas. Ale nie sądziła, że ich relacja jest tak zażyła, lecz cieszyła się ze szczęścia przyjaciółki. I cicho marzyła o swoim szczęściu. Chwilami łapała się na tym, że myślała o Marku i żałowała, iż nie dała mu swojego numeru telefonu.
- Kierownik nie chce dać mi w tym właśnie czasie urlopu – wyjaśniła przyjaciółka.

W tym samym czasie, gdy przyjaciółki rozmawiały w firmowej stołówce o swoich dylematach. W jednym z gabinetów trwała rozmowa prezesa z jednym z dyrektorów, który miał polecenie, że dwie konkretne osoby mają polecieć do Włoch w danym czasie.
Również Aleks dzwonił, ale nie do firmy gdzie pracuje Edyta, z Ulą lecz do Warszawy i rozmawiał z Markiem.
- Posłuchaj przyjacielu, jeśli możesz to za dwa tygodnie w czwartek przyleć do mnie do Mediolanu, będę miał dla ciebie niespodziankę – mówił Febo.
- Aleks coś ty znowu wymyślił? – dopytywał młody Dobrzański – A właśnie udało ci się załatwić ten numer do Uli? – padło kolejne pytanie.
- Jeszcze nie, ale wszystko jest na dobrej drodze – mówił i chociaż nie chciał powiedzieć przyjacielowi prawdy to był pewny, że niespodzianka, jaką przygotował na pewno mu się spodoba.

Skończyła się przerwa i obie udały się do swojego miejsca pracy.
- Ula dostałem dyspozycję od samego prezesa, że za dwa tygodnie w piątek masz lecieć do Włoch a mówiąc dokładniej do Mediolanu – usłyszała Cieplak od swojego dyrektora.
- Oczywiście panie dyrektorze – odpowiedziała – a na jak długo ten wyjazd? – zapytała jeszcze na koniec rozmowy.
- Wylot jest w piątek o godzinie piętnastej trzydzieści, a powrót planowany jest na niedzielę tydzień później o godzinie jedenastej – usłyszała w odpowiedzi.
Edyta natomiast usłyszała od swojego kierownika, iż ma udać się do dyrektora Wasika. Tam dowiedziała się o wylocie do Włoch. Ta w przeciwieństwie do Uli doskonale zdawała sobie sprawę, kto za tym stoi, nie wiedziała jeszcze, że również Ula leci wraz z nią.
Wyszła z gabinetu dyrektora i wysłała wiadomość do Aleksa z podziękowaniami. Z Ulą miała się widzieć po pracy, więc miała zamiar jej powiedzieć dopiero wtedy.
- Ten Aleks jest niemożliwy – zaczęła Edyta jak tylko obie opuściły zakład.
- Dlaczego? – zapytała Cieplak.
- Mówiłam ci rano, że nie dostanę urlopu na ten wylot do niego i taką też wysłałam mu wiadomość. A on wyobraź sobie załatwił mi wyjazd do Włoch za dwa tygodnie w piątek, a powrót w niedzielę tydzień później – Ulka słuchała tego wszystkiego i niedowierzała aż po chwili rzekła.
- To lecimy obie do Włoch – Edycie aż oczy się zaświeciły na samą myśl, że będą tam we dwie.
- Wiesz co Ula? A może uda ci się tam spotkać tego Marka – rzekła przyjaciółka.
- No coś ty, przecież ja tam jadę do pracy – mówiła Cieplak, wciąż wierząc, iż będzie tam pracować.
Wieczorem zadzwoniła do ojca z informacją, iż w niedługim czasie będzie musiała lecieć do Włoch na tydzień czasu.
- Córcia ja też miałem do ciebie dzwonić – mówił ojciec.
- Dzisiaj listonosz przyniósł pismo z sądu, że za miesiąc odbędzie się rozprawa sądowa.
- To dobrze, zdążę wrócić z tego Mediolanu – ewidentnie ucieszyła ją ta wiadomość.
- No panie Szewc już niedługo będziesz się cieszył wolnością, oj postaram się o to – pomyślała.

Te dwa tygodnie zleciały jak z bicza strzelił, nim się obejrzeli, a już Aleks witał na lotnisku młodego Dobrzańskiego.
- No mów, co wymyśliłeś, że mnie tu ściągnąłeś – dopytywał Marek podczas drogi z lotniska do domu Febo.
- Wszystko w swoim czasie przyjacielu. Dowiesz się jutro popołudniu. A dzisiaj możesz się rozerwać w jakimś klubie albo, co tam będziesz chciał – usłyszał w odpowiedzi Aleks.
- Wolę odpocząć po podróży – odparł Dobrzański – a co tu w firmie?
- Spokojnie, pomału zaczynamy się szykować do pokazu. Pshemko przysłał już wszystkie wytyczne i wiemy, co i jak – odpowiedział Febo – dostałem zaproszenie na ślub Pauliny z tym Igorem – dodał.
- Tak domyśliłem się, że już dostałeś zaproszenie, była również u moich rodziców z zaproszeniem oraz prośbą, aby ojciec poprowadził ją do ołtarza. Moi rodzice jej odmówili i na ślubie ani tym bardzie na weselu nie będzie od nas nikogo – mówił Marek już tym razem bez emocji.
- Nie dziwi mnie to, że was nie będzie. W końcu przecież was wszystkich zawiodła, a ciebie zwłaszcza – odparł Aleks.

Ula wzięła urlop od poniedziałku i w sobotę pojechała do Rysiowa, aby pobyć trochę z rodziną. W czwartek była ponownie w Sosnowcu i wraz z Edytą w piątek poleciały do Mediolanu.
Edyta była podekscytowana, że przez tydzień będzie mogła czas spędzić z Aleksem. Niemalże przez całą podróż usta jej się nie zamykały.
Natomiast Ula jakoś mniej była zaabsorbowana tą podróżą. Jak podejrzewała jej pobyt miał być związany z pracą.
Po prawie dwóch godzinach samolot wylądował w Mediolanie. Kiedy były już po odprawie i wychodziły do hali przylotów gdzie czekali na swoich bliskich Ula nagle stanęła i nie dowierzała własnym oczom. Szarpnęła delikatnie za rękaw przyjaciółkę i wydukała.
- Ja chyba śnię? Zobacz, kto stoi obok Aleksa.
Edyta uśmiechnęła się i rzekła.
- To wszystko sprawka Aleksa.

- Aleks czy to jest ta twoja niespodzianka? – Febo tylko uśmiechnął się i skinął głową w odpowiedzi.
- Dziękuję – tylko tyle zdołał wydukać młody Dobrzański.
- Wiedziałem, że będziesz zadowolony – usłyszał.
Kilka minut później cała czwórka już się witała. Rzecz jasna Edyta z Aleksem pocałunkiem a pozostali zwykłym uściskiem.
CDN…

piątek, 14 lutego 2020

NOWY ROZDZIAŁ część IV


Siedziała przy kuchennym stole i pijąc kawę opowiadała ojcu o jej życiu w Sosnowcu. Mówiła, że, mimo iż tęskni to jest dobrze.

- Mam pracę, za co się utrzymać. Ale najważniejsze, że mogę wam jakoś pomóc. I to rekompensuje mi tę rozłąkę z wami wszystkimi.

- Cieszę się córcia z tego, że tak wszystko się układa. Ale martwi mnie to, że wciąż jesteś sama. Powinnaś już dawno założyć własną rodzinę – mówił Józef.

- Przyjdzie i na to czas tato – odparła, ale nie chciała nic więcej mówić.

- Ula, a możesz mi powiedzieć, o co chodzi z Szewcami? – zapytał Cieplak, gdy zostali sami w kuchni.

Ula przez moment myślała jak to powiedzieć ojcu, miała na uwadze jego schorowane serce. W końcu zaczęła opowiadać jak to było między nią a młodym Szewcem. Józef nie mógł uwierzyć w to wszystko.

- Ula, ale dlaczego nic mi nie powiedziałaś?

- Wstydziłam się - zdołała tylko tyle wydukać.

- Teraz wszystko rozumiem. To, dlatego postanowiłaś wyjechać jak najdalej stąd – mówił.

- Poniekąd tak, ale i brak zatrudnienia również było powodem – wyjaśniła ojcu.



W tym samym czasie, gdy Ula spędzała czas ze swoją rodziną Marek próbował zdobyć numer do niej samej.

- Witaj Aleks – mówił jak tylko usłyszał głos przyjaciela w słuchawce.

- Witaj. Jak podróż spokojna?

- Spokojna jak najbardziej, ale i bardzo udana.

- Czyżby było coś na rzeczy?

- Właśnie tak mój drogi – odparł mu Marek – wyobraź sobie, że pewna piękna brunetka podróżowała tym samym pociągiem i nawet rozmawialiśmy.

- Ty to masz szczęście – usłyszał z drugiej strony słuchawki.

- I mam i nie mam – odparł.

- Czyli co?

- Poznałem jej imię oraz to, że mieszka w Rysiowie pod Warszawą, ale nie zapytałem o numer telefonu – wyjaśnił. A po drugiej stronie usłyszał tylko śmiech – ja ci mówię jak jest a ty się śmiejesz. Ale mam w tej sprawie też prośbę do ciebie. Jesteście jeszcze z Carlo w Sosnowcu? Jeśli tak może udałoby się zdobyć jej numer z akt personalnych – mówił młody Dobrzański.

- Zobaczę, co da się zrobić i zadzwonię do ciebie – odparł Aleks.

- Dziękuję i czekam na jakieś wieści – pożegnał się z przyjacielem, rozłączył i poszedł pod prysznic. Następnego dnia miał jechać do rodziców.



Szła z siostrą, gdy usłyszała jak ktoś ją woła odwróciła głowę w kierunku, z którego dobiegał głos i ujrzała swojego byłego.

- Ula proszę zaczekaj – usłyszała jak ten był tuż obok.

- Śpieszę się – odparła i chwyciwszy siostrę za rękę przyspieszyła kroku.

- Chciałem tylko porozmawiać – mówił idąc tuż za nią.

- My nie mamy, o czym rozmawiać – odparła nie odwracając się.

- Potrzebuję twojej pomocy – usłyszała i aż przystanęła, odwróciła się spojrzała w jego oczy, po czym rzekła tonem niewyrażającym żadnych emocji.

- Ale ja nie widzę powodu abym miała ci w jakikolwiek sposób pomóc – odwróciła się i ruszyła w kierunku domu.

Lecz młody Szewc nie dawał za wygraną przyspieszył kroku i wyprzedziwszy Ulę zagrodził jej drogę i zaczął mówić.

- Potrzebuję abyś dała mi alibi na konkretny dzień – ta popatrzyła na niego i uśmiechnęła się szyderczo i rzekła.

- Zapomnij.

- Przez wzgląd na dawne czasy….

- Właśnie przez te jak to powiedziałeś dawne czasy możesz zapomnieć – przerwała mu w pół zdania.

- Jeśli tego nie zrobisz to wyjawię pewną tajemnicę – użył szantażu.

- Nie możesz tego zrobić – rzekła z przerażeniem w głosie.

- Chcesz się przekonać?

- Dobrze zrobię to – odparła i odeszła. Szewc był pewny swego, że panna Cieplak zrobi wszystko w obawie przed wyjawieniem tego, co wydarzyło się jakiś czas temu.



- I jak synku wracasz do Włoch czy zostajesz w kraju? – zapytała matka, gdy siedzieli na patio we trójkę i popijali lemoniadę.

- Dużo się ostatnio wydarzyło, a i wy powinniście wraz z tatą wyjechać gdzieś, aby móc podreperować jego zdrowie, więc i postanowiłem zostać i zająć się firmą. Rozmawiałem z Aleksem i wiem, że on da sobie radę tam we Włoszech a ja zajmę się firmą tu na miejscu – seniorów Dobrzańskich ucieszyła ta wiadomość.

- Bardzo nas to cieszy synku – odezwał się jego ojciec. 

Siedzieli już jakiś czas i rozmawiali o różnych sprawach, gdy usłyszeli dzwonek do drzwi, a po chwili ujrzeli wchodzącą Paulinę wraz z jej nowym chłopakiem.

Przywitała się z seniorami i już miała to samo zrobić z Markiem, ale ten uprzedził jej zamiar mówiąc do swoich rodziców.

- To ja się już pożegnam – i nie zaszczyciwszy swojej byłej narzeczonej nawet spojrzeniem opuścił posiadłość swoich rodziców.

- Możesz nas oświecić i powiedzieć, po co przyszłaś? Chyba dość jasno wyraziliśmy się na twój temat? – mówił Krzysztof głosem pełnym oburzenia.

- Chciałam, a raczej chcieliśmy was zaprosić na nasz ślub – rzekła z uśmiechem na twarzy najwyraźniej nie przejęła się tonem, jakim mówił jej przybrany ojciec.

- Przykro nam Paulino, ale nie będzie nas na tym ślubie – odparła Helena.

- Ale jak to? – odezwała się piskliwym głosem panna Febo.

- Ty śmiesz jeszcze pytać dlaczego? Mało to nam wstydu przyniosłaś tym, co zrobiłaś? – grzmiał senior Dobrzański.

- Przecież jesteście moimi rodzicami, przybranymi, ale jednak rodzicami i sądziłam, że ty Krzysztof poprowadzisz mnie do ołtarza – mówiła Paulina, ale widząc, że są nieubłagalni postanowiła zagrać inaczej i rzekła – mój ojciec zapewne były szczęśliwy, i chciałby abyś to ty go zastąpił w tej sytuacji.

- Nie bierz nas na litość Paulina. Powiedzieliśmy nie i zdania nie zmienimy – rzekła Helena.

Paulina była rozczarowana postawą zwłaszcza samej Heleny, bo ta zawsze faworyzowała ją. Liczyła, że to się nie zmieni, a jednak to, co zrobiła ich jedynemu synowi było na tyle podłe, że wręcz niewybaczalne.



Było kilka minut przed jedenastą, gdy Ula zbierała się do wyjścia na autobus do Warszawy, gdy kolejny raz tego dnia odezwała się jej komórka. Spojrzała na wyświetlacz i odrzuciła połączenie.

- To znowu on? – zapytał Józef. Ula kiwnęła tylko głową na znak potwierdzenia.

- Czy on ci już nie da spokoju?

- Da i to już nie długo. Obiecuję – rzekła do ojca nie wdając się w szczegóły – mam tylko prośbę na nasz domowy adres przyjdzie wezwanie do sądu. Odbierz je i daj mi znać, na kiedy wyznaczona jest data rozprawy. A i jeszcze jedno, gdyby któryś z Szewców wypytywał o mnie to powiedz, że będę na rozprawie – wyjaśniła ojcu.

- Dobrze córcia, zrobię tak jak prosisz – rzekł i już żegnała się z całą swoją rodziną.

Była już w pociągu relacji Warszawa – Gliwice, gdy usłyszała przychodzącą wiadomość.



„Mam nadzieję, że nie zapomnisz stawić się na rozprawie. Tak jak zapomniałaś się ze mną pożegnać”



Odczytała wiadomość, lecz nie odpisała na nią. Reszta podróży przebiegła już spokojnie, a na dworcu czekała na nią miła niespodzianka, w postaci samej Edyty. Dziewczyny przywitały się i ruszyły w kierunku postoju taksówek i podając adres taksówkarzowi pojechały do mieszkania Uli.

- Ula to mów co chciał od ciebie ten dupek– Ula opowiedziała Edycie o całym spotkaniu z byłym chłopakiem, ale również wtajemniczyła ją w swój plan.

- No panno Cieplak nie spodziewałam się tego po tobie, ale muszę przyznać, że mnie się podoba ten pomysł – mówiła z uznaniem Edyta. Następnie Ula opowiedziała przyjaciółce o spotkaniu z Markiem i o tym, że wspólnie podróżowali do samej Warszawy.

- Edyta, co ty taka tajemniczo milcząca jesteś? – zapytała ją przyjaciółka, gdy ona sama skończyła opowiadać o swoim weekendzie.

- Bo w ciągu tego weekendu wydarzyło się coś, w co sama nadal nie mogę uwierzyć – mówiła Edyta.

- To zdradzisz mi, co się takiego stało czy mam się domyślić – mówiła ciekawa wydarzeń z weekendu Ula.

CDN…

niedziela, 9 lutego 2020

NOWY ROZDZIAŁ część III

Tego wieczoru oraz następnego dnia nie umiała się na niczym skupić. Cały czas zastanawiała się, co takiego może chcieć ojciec jej byłego.
- Może znowu kogoś skrzywdził i myśli, że mu pomogę – tego „może” było wiele. A to nie pozwalało jej normalnie funkcjonować.
W nocy nie mogła zasnąć, co było powodem jej spóźnienia do pracy.
- Panno Cieplak, co się z panią dzieje? Spóźniła się pani najpierw do pracy, źle zrobiła wyliczenia, a teraz jeszcze to – usłyszała nagle i ujrzała przed sobą swojego szefa. Ten trzymał jakieś dokumenty w ręku i Ula w momencie zrozumiała, o co może chodzić.
To była umowa, którą Ula miała skorygować.
- Bardzo pana przepraszam. Zaraz jeszcze raz to sprawdzę i zrobię jak potrzeba – mówiła do swojego przełożonego.
- Za półgodziny chcę widzieć tę umowę na moim biurku poprawioną – usłyszała jeszcze od szefa i już go nie było przy jej biurko.
Siedziała już jakiś kwadrans, gdy odebrała wiadomość od Izy z zapytaniem czy idzie na lunch.
- Z chęcią, ale dopiero za jakieś dwadzieścia minut. Muszę jeszcze coś zrobić - odpisała koleżance i ponownie zajęła się pracą.

- Marek ja w niedzielę wracam do Włoch. A Ty postanowiłeś już coś? Wracasz ze mną czy zostajesz w kraju? – pytał Aleks.
- Jeszcze nie wiem. W piątek jadę do rodziców i tam zostanę do niedzieli – odparł zgodnie z prawdą młody Dobrzański – Mam tylko nadzieję nie spotkać tam twojej siostry – dodał po chwili.
- Marek nie możesz żyć przeszłością – rzekł Febo.
- Łatwo ci mówić. To nie ciebie zdradziła narzeczona na kilka tygodni przed ślubem – odparł mu Marek.
-, Ale mnie też jest przykro z tego powodu.  Lecz nic na to nie możemy poradzić. A żyć trzeba dalej – odpowiedział Febo.
- Tak, więc wracając do tematu mojego ewentualnego powrotu do Włoch to będę mógł cokolwiek powiedzieć po rozmowie z rodzicami a przede wszystkim z ojcem. Ostatnio podczas rozmowy z mamą dowiedziałem się, że nie jest z jego zdrowiem jak należy. Tak, więc dam ci znać, co dalej – mówił Dobrzański.
- Nie ma sprawy. Ja tak jak mówiłem wracam do Włoch w niedzielę – odparł Febo i zmieniając temat rzekł – a co z piękną brunetką o pięknych oczach?
- Jeszcze nic – odparł mu przyjaciel.
- No wiesz, powinieneś spróbować się z nią umówić – ciągnął temat dalej Febo.
- Jutro jadę do rodziców, a później się okaże, co dalej. Nie wiem czy zostanę w kraju czy nie wyjadę do Włoch. A nie mam ochoty na związek na odległość. Jeden nieudany związek mam już za sobą, który w jakimś sensie też był na odległość – rzekł Marek.
Aleks już tego nie skomentował, a nawet w duchu przyznawał Markowi rację. Związki na odległość są ryzykowne i mogą się zakończyć tak jak właśnie jego siostry i Marka.

Zwolniła się z pracy już czternastej, z czego jej przełożony nie był szczególnie zadowolony. Ale z drugiej strony widział, że coś jest nie tak i niewiele z niej dzisiaj pożytku.
- Dobrze niech jedź do rodziny, odpocznij, zregeneruj siły i w poniedziałek wracaj do pracy z nową energią – rzekł, a Ula podziękowała mu i już jej nie było.
Spakowała kilka najpotrzebniejszych rzeczy i udała na dworzec. Pociąg miała mieć dopiero za dwa kwadranse, więc postanowiła wejść do małej kawiarenki nieopodal dworca i napić się kawy. Zamówiła małą czarną i usiadła przy jednym ze stolików. W pewnym momencie poczuła na sobie czyjeś spojrzenie. Delikatnie odwróciła głowę w lewą stronę i ujrzała bruneta, z dołeczkami w policzkach tego samego, co był kilka dni temu w firmie. Jej serce nagle jakoś dziwnie przyspieszyło na jego widok.
Brunet przyglądał się jej od chwili jak tylko weszła do środka. Nie mógł uwierzyć we własne szczęście miał już do niej podejść, gdy do środka wpadł zdyszany Febo.
- Całe szczęście, że zdążyłem cię złapać – wysapał. Marek spojrzał na niego z niemym pytaniem – Zostawiłeś na stoliku u mnie w pokoju – rzekł podając Markowi bilet na pociąg.
- Dziękuję, nie wiem gdzie ja mam głowę – odparł i uśmiechnął się.
Aleks rozejrzał się po sali i ujrzał tę samą kobietę, co młody Dobrzański.
- Ja już wiem gdzie ty masz tę swoją głowę – odparł z udawaną powagą – los ci sprzyja kolego – dodał.
-Już miałem do niej podejść, ale ty się zjawiłeś – rzekł Marek.
- Spójrz ona również się gdzieś wybiera, może los będzie dla ciebie jeszcze bardziej łaskawy i również wybiera się do Warszawy – gdybał Febo.
- A może nie? – odparł mu przyjaciel.
Posiedzieli jeszcze chwilę, po czym pożegnali się i rozstali. Febo poszedł do hotelu a Dobrzański na peron, rozejrzał się, ale nie widział jej.
- Jednak podróżuje w innym kierunku – pomyślał.
Ula stała za filarem i również nie widziała Marka.
Wreszcie na peron wjechał pociąg.

- Tato miałeś nakłonić Ule, aby pomogła mi – mówił młody Szewc do ojca.
- Próbowałem, ale ona się wyprowadziła, a Cieplak nie chciał podać jej miejsca zamieszkania. Wiem tylko, że ma przyjechać do domu na ten weekend i wówczas może uda mi się z nią porozmawiać – mówił jego ojciec.
- Spróbuję sam z nią porozmawiać. W końcu byliśmy parą przez jakiś czas – odparł młodszy z mężczyzn.
- Łukasz a co się takiego naprawdę stało, że się rozstaliście? – padło z ust jego ojca.
- Nie dogadywaliśmy się od jakiegoś czasu – gładko skłamał. Nie chciał mówić ojcu, co było prawdziwą przyczyną rozstania się z nią. Domyślał się, że ojciec może nie chcieć mu pomóc, gdy prawda wyjdzie na jaw. Liczył również, że Ula pomoże mu i da alibi.
W głowie układał sobie, co jej powie i jak ją przekona do tego.

Od pewnego momentu podróż tej dwójki upływała w miłej atmosferze.
Marek zajął swoje miejsce i zapatrzył się w okno, gdy nagle usłyszał.
- Dzień dobry. Wolne? – odwrócił głowę w kierunku skąd dochodził głos i nie mógł uwierzyć własnym oczom stała przed nim kobieta, która od paru dni nie dawała mu o sobie zapomnieć, bo ciągle o niej myślał. Uśmiechnął się życzliwie i odparł.
- Dzień dobry. Oczywiście, proszę siadać.
Ula chwyciła za uchwyt swojej torby z zamiarem umieszczenia na półce na głową, gdy Marek poderwał się ze swojego miejsca.
- Proszę mi pozwolić sobie pomóc – chwycił za walizkę i położył na wyznaczonym miejscu.
Ula podziękowała mężczyźnie i zajęła miejsce. Przez dobrą godzinę jechali milcząc i od czasu do czasu rzucając w swoim kierunku ukradkowe spojrzenia. W końcu Marek postanowił odezwać się pierwszy.
- Daleko pani się wybiera?
- Jadę do rodzinnego domu w Rysiowie pod Warszawą – odpowiedziała.
- To pani nie z Sosnowca? Przepraszam, że tak wypytuję – odezwał się ponownie.
- Nic nie szkodzi. I tak nie pochodzę z Sosnowca, ale sytuacja finansowa mnie zmusiła do tego wyjazdu – odparła – a pan daleko jedzie?
- Zaskoczę panią, ale ja również jadę do Warszawy. Przez kilka miesięcy przebywałem we Włoszech, ale tak to mieszkam w Warszawie. Przyleciałam wraz z przyjaciółmi i oni wracają w niedzielę a ja jeszcze nie wiem. Jadę do Warszawy, aby spotkać się z rodzicami i po tym spotkaniu podejmę decyzję, co dalej – mówił, ale on już wiedział, że chce zostać w kraju nad Wisłą. I to z konkretnego powodu, ale nie mógł jej tego powiedzieć. Podczas tej podróży zdążył zauważyć, że ona nie ma ani obrączki ani pierścionka na palcu.
Również Ula bardzo uważnie przyjrzała się swojemu rozmówcy.
W ten oto sposób podróż upłynęła im bardzo sympatycznie i nawet nie zauważyli, kiedy dobiegła do końca. Marek pomógł jej z bagażem i będąc już przed dworcem Ula wsiadła w jedną taksówkę a Marek w drugą i każde z nich pojechało w swoim kierunku.
- Dobrzański jesteś idiotą poznałeś w prawdzie jej imię, ale już o numer telefonu to nie zapytałeś. No cóż coś będę musiał wymyślić – pomyślał.
CDN…

piątek, 7 lutego 2020

INFORMACJA

                     INFORMACJA

W związku z awarią komputera pragnę PRZEPROSIĆ Was za brak dzisiejszej publikacji. Komputer będę miała dopiero w dniu jutrzejszym, ale muszę wszystko napisać ponownie. Postaram się aby kolejna część została opublikowana najdalej w niedzielę.
Informacja pisana na telefonie.